Dr Bohdan Zdziennicki w „Pytaniu dnia”. Bohdan Zdziennicki zostawał prezesem Trybunału Konstytucyjnego jeszcze za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego, którego – jak zauważyła prowadząca Justyna Dobrosz-Oracz – był wykładowcą.Były prezes TK przyznał, że jest „zszokowany” tym, co dzieje się aktualnie wokół Trybunału za sprawą osoby pełniącej obecnie funkcję prezesa i polityków Prawa i Sprawiedliwości.– Lech Kaczyński był bardzo dobrym prawnikiem, zresztą był profesorem i szanował prawo. Rozróżniał, co jest poglądami politycznymi, a co jest prawem, czyli ramy, w których każdy polityk powinien się zmieścić – mówił. W opinii sędziego stawką wokół TK jest to, czy „utrzymamy państwo prawne w sensie ustrojowym, czy doprowadzimy do jego całkowitej destrukcji i rozbicia”.Czytaj także: Adam Bodnar: Obecność polityków w TK to kompromitacjaBogdan Święczkowski razem z politykami Prawa i Sprawiedliwości, których dobrze zna i z którymi w przeszłości współpracował, stara się wzbudzić w prawicowym elektoracie wrażenie zamachu na jedną z najważniejszych instytucji państwa.– Zamach stanu? – zaśmiał się dr Zdziennicki. – Ale to jest o kim mowa? Przyznanie się, że to jest działanie (bojkotowanie sędziów – przyp. red.) niezgodnie z Konstytucją, czy przypisywanie tego drugiej stronie? – pytał dr Zdziennicki.W efekcie dochodzi do sytuacji odwrotnej. Święczkowski razem z prezydentem Karolem Nawrockim uzurpuje sobie prawo do wskazywania, kto może być sędzią Trybunału, a kto nie, choć nowi sędziowie TK zostali prawidłowo wybrani przez Sejm.– Prezydent ma ściśle określoną rangę w Konstytucji i poza nią nie może nigdy wykraczać. Tam nie jest przewidziane, w roli prezydenta w demokratycznym państwie prawnym, że on jest zwierzchnikiem czy nadzoruje władzę sądowniczą, zwłaszcza Trybunał Konstytucyjny. To odwrotnie: TK ma być kontrolerem działań prezydenta – podkreślił.– Mówienie, że prezydent mianuje sędziów czy jest zwierzchnikiem sądownictwa, zaprzecza elementarnej zasadzie każdego demokratycznego państwa prawnego umieszczonego w kulturze demokracji zachodniej – dodał.Nowi sędziowie złożyli przysięgę „wobec prezydenta” w Sejmie, bo Nawrocki nie zaprosił ich na ślubowanie, co było do tej pory zwyczajem. A ślubowania w Sejmie nazwał „cyrkiem”.– Tego języka nie powinno się w ogóle używać, bo to jest język, który nie przystoi żadnemu Polakowi, by wyrażać się o najwyższych organach państwa, zwłaszcza o Sejmie. Podstawą demokratycznego państwa prawnego są niezależne i niezawisłe sądy oraz parlament – mówił były prezes TK. Gość „Pytania dnia” zwrócił uwagę, że utrzymywanie się kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego grozi prawną anarchią.– Jeżeli prawo nie jest przestrzegane i się to toleruje, a nawet się tłumaczy przestrzeganie prawa przy pomocy jakichś interpretacji niekonstytucyjnych i wykrętnych, to jest to oczywiście groźba zanarchizowania i to na najwyższym szczeblu całej struktury państwa – stwierdził sędzia.Sytuacja jest taka, że część sędziów nie jest wciąż dopuszczana do orzekania. Dr Zdziennicki zgodził się, że jest to dla nich uwłaczające.– To urąga dostojeństwu i powadze prawa – powiedział. I przypomniał, że zaczęło się to jeszcze w latach 90. od tzw. falandyzacji prawa, kiedy „wprowadzono do obiegu, do świadomości społeczeństwa, że prawo i jego przestrzeganie to jest zabawa w rozmaite wykręty chytre, pozorowane czynności i przekręcanie znaczeń przypisywanych pojęciom”.