Miał 0,63 promila. Prokurator Andrzej Golec miał wejść w nocy do mieszkania obcego mężczyzny na warszawskim Mokotowie i przyglądać się gospodarzowi, gdy ten brał prysznic – informuje TVN24. Właściciel mieszkania wezwał policję. Prokurator tłumaczy, że pomylił drzwi. Do zdarzenia doszło w nocy ze środy na czwartek, około godz. 1. Jak ustalił portal tvn24.pl, mieszkaniec jednego z osiedli na Mokotowie zauważył podczas kąpieli, że w jego apartamencie znajduje się nieznajomy mężczyzna, który mu się przygląda.Gospodarz owinął się ręcznikiem i próbował wyprowadzić intruza. Ten miał jednak kilkukrotnie odmówić opuszczenia mieszkania. Ostatecznie wyszedł, a właściciel ruszył za nim i wraz z pracownikiem ochrony osiedla zatrzymał go kilka klatek dalej. Według informatora TVN24 podczas interwencji prawdopodobnie użyto gazu pieprzowego.Prokurator miał ponad 0,6 promila alkoholuJak podaje TVN24, zatrzymany początkowo tłumaczył policjantom, że szukał mieszkania koleżanki, a następnie – znajomych.Badanie alkomatem wykazało 0,3 mg alkoholu w litrze wydychanego powietrza, czyli około 0,63 promila. Mężczyzna poinformował wówczas funkcjonariuszy, że jest czynnym prokuratorem, ale nie ma przy sobie dokumentów. Według ustaleń TVN24 chodzi o Andrzeja Golca, byłego prezesa stowarzyszenia Ad Vocem, skupiającego prokuratorów związanych ze Zbigniewem Ziobrą.– Pomyliłem drzwi do mieszkania – tłumaczy Golec, cytowany przez portal.Policja wyjaśnia okoliczności zdarzenia.Czytaj też: Plan na TK. Czy Święczkowski ma się czego bać?