Najpierw przyszła Moskwa. W „Potopie” Henryka Sienkiewicza Janusz Radziwiłł jest zdrajcą, którego Zagłoba porównuje do Judasza. Tymczasem w 1655 roku Litwa walczyła już od roku z Moskwą, utraciła stolicę i szukała ratunku za granicą. Co wydarzyło się w Kiejdanach i dlaczego właśnie książę stał się symbolem zdrady? Judasz przy stole„Mości panowie, oto Judasz Iskariota!” – wykrzykuje Zagłoba. Przed chwilą pytał, ile Janusz Radziwiłł dostał od Szwedów i co jeszcze mu obiecano. Stary Stankiewicz błaga księcia, by nie odstępował od Rzeczypospolitej, a ten rzuca oficerom: „Kto nie ze mną, ten przeciw mnie!”. Na podłogę lecą buławy, do sali wkracza szkocka piechota z muszkietami. Tak Sienkiewicz opisał w „Potopie” ogłoszenie porozumienia ze Szwecją. Trudno o wyraźniejszy obraz zdrady. Książę nie musi się nawet tłumaczyć: wyrok już zapadł.W rzeczywistości do zerwania z Janem Kazimierzem doszło 20 października 1655 roku w Kiejdanach, mieście na Litwie należącym do Radziwiłłów. Wyglądało to inaczej niż na sienkiewiczowskiej uczcie, a decyzja dojrzewała miesiącami i nie należała do jednego magnata. Żeby zrozumieć, dlaczego Radziwiłł podpisał układ, trzeba cofnąć się o rok i spojrzeć na wschód.Najpierw przyszła MoskwaWojna, która doprowadziła do Kiejdan, zaczęła się nie od Szwedów, lecz od Moskwy. W 1654 roku armie cara Aleksego Michajłowicza, wspierane przez oddziały kozackie, wkroczyły do Wielkiego Księstwa Litewskiego. W czerwcu padł Połock, latem trwało oblężenie Smoleńska. Radziwiłł próbował powstrzymać najeźdźców, lecz po częściowym sukcesie pod Szkłowem poniósł klęskę pod Szepielewiczami, 24 sierpnia 1654 roku. Na przełomie września i października Smoleńsk dostał się w ręce cara. Do uderzenia Szwedów na Koronę zostało jeszcze niemal dziesięć miesięcy.Radziwiłł miał niewiele ponad czterdzieści lat, ogromny majątek, tytuł księcia Świętego Cesarstwa Rzymskiego oraz godności wojewody wileńskiego i hetmana wielkiego litewskiego. Należał do najpotężniejszych ludzi w państwie. Ale na polu bitwy samo nazwisko nie zastępowało żołnierzy ani pieniędzy. Do tego dochodziły bolączki znane w obu częściach Rzeczypospolitej: brak żołdu, amunicji i nowych oddziałów, spóźnione podatki, a na dodatek spór hetmanów. Radziwiłł i Wincenty Gosiewski, hetman polny dowodzący osobną częścią wojska, nie potrafili uzgodnić wspólnego planu działania. Wróg takich sporów nie potrzebował.Wojna pustoszyła także ziemie dzisiejszej Białorusi, w dużej części należące wówczas do Wielkiego Księstwa. Białoruski historyk Hienadź Sahanowicz w książce „Nieznana wojna” przypomina, że dawniej sowieccy autorzy przedstawiali tę ofensywę jako wyzwalanie ludności. Źródła z epoki mówią co innego: o zniszczonych miastach, przemocy i wywożeniu mieszkańców w głąb państwa carów. Litwa Radziwiłła była znacznie większa od dzisiejszej Republiki Litewskiej. W jej miastach żyli obok siebie katolicy, prawosławni, protestanci i Żydzi, a ludzie mówili różnymi językami.Zimą 1654/1655 Litwini próbowali jeszcze kontratakować. Odzyskali Orszę, ale nie zdobyli Mohylewa: załoga moskiewsko-kozacka utrzymała się mimo wsparcia części mieszkańców dla Radziwiłła. Hetman poważnie chorował, lecz nie opuszczał wojska. Latem Rosjanie znów ruszyli naprzód: w lipcu 1655 roku zajęli Mińsk i zbliżali się do Wilna.Polski historyk Henryk Wisner przypomina o decyzji Jana Kazimierza: król odwołał z Litwy posiłki koronne, nie uprzedzając Radziwiłła. Hetman bezskutecznie prosił o zmianę rozkazu. Król miał własne powody, bo w lipcu Szwedzi zaatakowali także Koronę. Rezerw, które mógł bezkarnie przerzucić na wschód, nie miał. Dla Radziwiłła rezultat był jednak prosty: musiał bronić Wilna przed silniejszym wrogiem, mając wojsko bez żołdu i bez nadziei na pomoc z Polski.Czytaj też: Sienkiewicz pisał tu „Pana Wołodyjowskiego”. Dworek sprzedany za bezcenLosy Wilna rozstrzygnęły się na początku sierpnia. Radziwiłł chciał wycofać armię na Żmudź, Gosiewski wolał ruszyć przez Troki i Grodno ku Koronie. Jeszcze 4 sierpnia hetman pisał, że bez „cudów Bożych” nie utrzyma miasta nawet przez trzy dni. Trzy dni później litewscy żołnierze stoczyli za Wilią walkę z oddziałami moskiewskimi i kozackimi, ustąpili, a stolica wpadła w ręce nieprzyjaciela. Niedługo potem pod Wieprzami część nieopłacanych chorągwi zbuntowała się i ruszyła ku granicy pruskiej. Reszta wojska dotarła w okolice Kiejdan, gdzie gromadzili się również uchodźcy z zajętych ziem.„Kiedy Moskal w Wilnie stanął, czego Wielkopolska nie miała (…) do czegośmy się rzucić mieli” – pisał Radziwiłł 26 sierpnia do stryjecznego brata Bogusława. Miesiąc wcześniej, 25 lipca, dowódcy i przedstawiciele Wielkopolski poddali się Szwedom pod Ujściem. Nie musieli wcześniej bronić Poznania przed wojskami carskimi ani patrzeć na upadek stolicy, a na Litwie właśnie tak wyglądał sierpień. Hetman zestawiał więc własną decyzję z kapitulacją Wielkopolan i pytał, dlaczego ich postępowanie oceniano inaczej.Ratunek miał przyjść ze SzwecjiMyśl o szwedzkiej pomocy pojawiła się jeszcze przed upadkiem Wilna. Pod koniec lipca rozmawiali o tym Janusz i Bogusław Radziwiłłowie oraz biskup wileński Jerzy Tyszkiewicz. Z korespondencji, którą przywołuje Wisner, wynika, że to biskup zaproponował zwrócenie się do Szwedów. Pismo z 28 lipca zawiózł Magnusowi Gabrielowi de la Gardie, szwedzkiemu gubernatorowi Inflant, wysłannik Bogusława. Dygnitarze liczyli na pomoc przeciw Moskwie i na ochronę litewskich praw. Pomysł wyszedł więc z szerszego grona. Radziwiłł odegrał w nim główną rolę, ale nie był jego jedynym autorem.Już pierwszy kontakt pokazał, że obie strony oczekują czegoś innego. Szwedzki gubernator żądał, by Litwini najpierw uznali Karola X Gustawa za władcę, i dopiero wtedy godził się na szczegółowe rozmowy. Projekt przygotowany w Rydze dawał królowi Szwecji prawo obsadzania twierdz i rządzenia Litwą przez namiestnika. Kiedy posłaniec wrócił z tym dokumentem, Radziwiłł nie krył oburzenia: ochrona przed Moskwą nie miała kosztować go władzy nad własnymi fortecami. Razem z litewskimi dostojnikami przerobił więc szwedzkie propozycje, a nowy tekst podpisano 17 sierpnia pod Jaśwojniami, niedaleko Kiejdan.Pod dokumentem widniało około 615 podpisów. Sygnatariusze godzili się uznać zwierzchnictwo króla Szwecji, ale domagali się zachowania praw i instytucji Wielkiego Księstwa oraz pomocy w odzyskaniu ziem zajętych przez Moskwę. Ostateczny kształt nowej unii zostawiali dalszym rokowaniom i zastrzegli nawet, że ich wojsko nie może walczyć przeciw oddziałom Jana Kazimierza. Szukali silnego protektora, nie chcieli jednak dać mu nieograniczonej władzy nad Litwą.Podpisał się też Wincenty Gosiewski, późniejszy przeciwnik księcia. Stawiał własne żądania: chciał dowodzić sześcioma tysiącami szwedzkich żołnierzy, dostać odszkodowanie za utracone majątki i obietnicę awansu na hetmana wielkiego. Tak opisuje to Wisner. Obaj dowódcy szukali ochrony przed Moskwą, ale przy okazji pilnowali swojej pozycji.A Radziwiłł? Prawdą jest, że w pierwszych propozycjach domagał się dwóch rozległych księstw lennych, dla siebie i dla Bogusława, wydzielonych z ziem Litwy i Korony. Wisner dopuszcza, że mógł to być element przetargu, ale taki plan nie dawał się pogodzić z obietnicą zachowania dotychczasowych praw Wielkiego Księstwa. W sierpniowym dokumencie żądanie złagodzono do postulatu dziedzicznego posiadania części królewszczyzn. W tych negocjacjach ratowanie Litwy szło więc w parze z troską o interesy rodu. Niekoniecznie w tej kolejności.Czytaj też: Emancypacja poprzez testament. Tak obchodzono prawoSzwedzi dyktują warunkiKarol X Gustaw prowadził własną wojnę. Jego armie zajmowały miasta Korony, a Sztokholm chciał umocnić się nad Bałtykiem. Żmudź i sąsiedztwo Prus miały dla Szwedów znaczenie strategiczne, nie zamierzali też oddawać całej Litwy Moskwie. Związku, w którym Wielkie Księstwo samo decydowałoby o wojnie, pokoju i użyciu armii, tworzyć jednak nie chcieli. Oferowali ochronę w zamian za podporządkowanie.Moskwa też nie zamierzała rezygnować z Litwy. Pod koniec sierpnia do obozu Radziwiłła przybył carski poseł Wasilij Lichariew i obiecał hetmanowi zachowanie urzędów i majątków w zamian za uznanie władzy Aleksego Michajłowicza. Zapytany o los katolików w zdobytym Smoleńsku, odparł, że car pozwolił im przejść na prawosławie. Łaskawa odpowiedź, tyle że obok pytania: co z tymi, którzy nie chcieli zmienić wiary? Tego z relacji nie wiemy. Wiadomo tylko, że Radziwiłł carskim zapewnieniom nie ufał, ale rozmów nie zerwał. Według Wisnera mogły one posłużyć jako argument w pertraktacjach ze Szwedami.Gosiewski prowadził z carskim wysłannikiem własne rozmowy i dopuszczał nawet sojusz przeciw Szwecji. We wrześniu zamierzał wyprowadzić z obozu swoich stronników, ale Radziwiłł kazał go uwięzić, zarzucając mu buntowanie wojska i oszustwa przy wypłacie żołdu. Wisner uważa to aresztowanie za bezprawne, choć nie wyklucza, że oskarżenia miały podstawy. Gosiewski był przecież także podskarbim litewskim i z tego urzędu mógł odpowiadać przed sejmem, a nie przed drugim hetmanem. Część jego żołnierzy i tak odeszła, a podział w armii osłabił litewską pozycję w negocjacjach.Rokowania ze Szwedami ciągnęły się przez cały wrzesień. Radziwiłł nie chciał, żeby szlachta składała Karolowi X Gustawowi osobistą przysięgę, i domagał się, by władzę zostawić miejscowej radzie senatorów. Szwedzki negocjator Bengt Skytte skarżył się 22 września, że gdyby nie opór hetmana, umowa byłaby już podpisana, a dwa dni później proponował porozumieć się bezpośrednio ze szlachtą. De la Gardie nie znalazł jednak nikogo, kto mógłby zastąpić księcia. Radziwiłł zdołał więc opóźnić ugodę, lecz stanowiska Szwedów nie zmienił.Czytaj też: Zabić posła. Warszawski kryminał z podlaskim sercem20 października. Cena zgodyW październiku sytuacja wyglądała jeszcze gorzej niż latem. Szwedzi zajęli Warszawę, 17 października skapitulował Kraków, a Jan Kazimierz opuścił kraj. Dwa dni po tej kapitulacji uzgodniono w Kiejdanach warunki ugody, a nazajutrz, 20 października 1655 roku, spisano dwa akty. W pierwszym uczestnicy zjazdu wypowiedzieli posłuszeństwo Janowi Kazimierzowi. W drugim określili zasady związku Wielkiego Księstwa ze Szwecją. Karol X Gustaw i jego następcy mieli odtąd zostać wielkimi książętami litewskimi. Zerwano tym samym więź państwową z Koroną.Pod tym drugim dokumentem znalazło się około 1150 podpisów, jak ustalił polski historyk Henryk Lulewicz. Nie znaczy to, że zgodziła się cała Litwa: w zjeździe uczestniczyła część dostojników i szlachty, głównie z ziem nieopanowanych przez Moskwę, a nie wszystkie nazwiska wpisano zresztą własnoręcznie. Według Wisnera nawet Janusz Radziwiłł początkowo wzbraniał się przed złożeniem podpisu. Tłumaczył, że władzę szwedzkiego króla uznał już wcześniej, lecz w końcu ustąpił.Układ głosił równość obu państw, lecz przewaga należała do Sztokholmu. Szwedzki król otrzymywał prawo decydowania o wojnie, pokoju i użyciu litewskiego wojska. Miał sprawować rządy przez namiestnika, a uprawnień miejscowej rady nie określono dokładnie. Władcą miał być on sam i jego potomkowie.Szlachta zachowała dawne przywileje i gwarancję ochrony majątków, ale straciła prawo wyboru władcy. W Rzeczypospolitej Wielkie Księstwo miało własną armię, skarb i urzędy oraz uczestniczyło w elekcji wspólnego monarchy. Teraz najważniejsze decyzje miała podejmować szwedzka dynastia. Zaczęło się od prośby o pomoc przeciw Moskwie. Skończyło na uznaniu nowego monarchy, z władzą większą niż ta, którą dotychczas posiadał wspólny król Polski i Litwy.Dlaczego przez lata nie było to oczywiste nawet dla historyków? Litewski badacz Adolfas Šapoka dotarł w latach trzydziestych XX wieku do dokumentów ze szwedzkich archiwów i ustalił, że część wcześniejszych autorów myliła projekt z 17 sierpnia z ostatecznym układem z 20 października. Przypisywali temu drugiemu korzystniejsze warunki, których Szwedzi nie przyjęli. Šapoka uważał poszukiwanie pomocy za zrozumiałe, ale ugodę październikową oceniał jako porażkę Radziwiłła. Jego monografię „Układ kiejdański z 1655 roku, czyli Szwedzi na Litwie w latach 1655–1656” wydano dopiero w 1990 roku.Historyk Gintautas Sliesoriūnas przypomina, że po październikowej ugodzie Wielkie Księstwo miało mniej swobody niż w unii z Polską. Radziwiłł mimo to pozostał przy Szwedach, a na Żmudzi zaczynano już dostrzegać, ile kosztuje taka ochrona.Ugodę podpisali nie tylko protestanccy stronnicy Radziwiłła. Znalazł się wśród nich katolicki biskup żmudzki Piotr Parczewski. Kanonik Jerzy Białłozor powołał się na pełnomocnictwo biskupa wileńskiego, lecz kapituła wezwała go później do powrotu na stronę Jana Kazimierza, więc jego podpisu nie można uznać za bezsporną zgodę całego wileńskiego duchowieństwa. Sam hetman był kalwinistą, a Szwecja krajem luterańskim, jednak katoliccy duchowni również wiązali nadzieje ze szwedzką ochroną przed Moskwą.Ochrona przed jednym, kłopoty z drugimSzwedzi nie podjęli oczekiwanej ofensywy, która miała odebrać Moskwie zajęte ziemie. Umacniali swoje garnizony i pobierali zaopatrzenie od miejscowej ludności, a zdarzały się też grabieże i przemoc. Litwini oczekiwali ochrony własnych ziem, szwedzcy dowódcy traktowali je jak zaplecze prowadzonej wojny. Coraz trudniej było odróżnić protekcję od okupacji. Jan Władysław Poczobut Odlanicki, przeciwnik Radziwiłła, zapisał w pamiętniku krótką prośbę: „Daj Boże, niedługo pod tą protekcją zostawać”.A przecież z obcymi monarchami rozmawiał nie tylko Radziwiłł. Paweł Sapieha, jeden z jego przeciwników i późniejszy bohater „Potopu”, również szukał kontaktu ze Szwedami: w grudniu 1655 roku prosił ich gubernatora o wstawiennictwo u Karola X Gustawa. Dla części litewskich dowódców wierność królowi nie wykluczała szukania zabezpieczenia na wypadek jego klęski. Jedni później wrócą do Jana Kazimierza. Inni, jak Radziwiłł, nie będą mieli na to czasu.W ostatnich tygodniach 1655 roku pozycja Radziwiłła słabła: Moskwa zajmowała większość województwa wileńskiego, część żołnierzy nie uznawała już hetmana, a jego majątki rabowali także przeciwnicy. Ciężko chory książę ruszył na Podlasie i zmarł w zamku w Tykocinie w nocy z 30 na 31 grudnia 1655 roku, mając czterdzieści trzy lata. Związku ze Szwecją nie zdążył ani umocnić, ani zerwać.Szwedzka protekcja miała jednak jeden realny skutek: jak przypomina Sliesoriūnas za badaniami Antanasa Tyli, na pewien czas zatrzymała moskiewskie natarcie na Żmudź i północno-zachodnie tereny Wielkiego Księstwa. Przed samymi Szwedami nie chroniła. W 1656 roku na Żmudzi wybuchło przeciwko nim powstanie, które zakończyło ich rządy w regionie.Wisner zauważa, że wielu dawnych stronników Szwecji z czasem ponownie opowiedziało się po stronie Jana Kazimierza. Radziwiłł umarł, zanim mógł wykonać podobny ruch. Nie wiemy, czy żyjąc dłużej, rzeczywiście porzuciłby Karola X Gustawa. Ostatnią wielką decyzją polityczną księcia pozostały Kiejdany.Czytaj też: Podlasie i psy Sienkiewicza, czyli o miedzę Rzędziana za dalekoKiedy hetman staje się JudaszemOskarżenia o zdradę pojawiły się dużo wcześniej niż „Potop”. Już siedemnastowieczni autorzy, między innymi Wawrzyniec Jan Rudawski i Wespazjan Kochowski, zarzucali Radziwiłłowi złamanie wierności królowi, a jego zwolennicy odpowiadali, że to monarcha zostawił Litwę bez pomocy. W XIX wieku, po rozbiorach, takie oskarżenie nabrało w Polsce szczególnej siły. Po litewskiej stronie zaczęto natomiast pytać, czy zerwanie z Koroną nie dawało Litwie szansy na większą samodzielność polityczną.Nie oznaczało to jednak, że Radziwiłła zaczęto powszechnie uważać za bohatera. Litewscy badacze wskazywali też, że Szwedzi nie spełnili nadziei pokładanych w nowym związku, a sam książę zgodził się na warunki, które ograniczały prawa Wielkiego Księstwa. Białoruski historyk Andrej Katlarczuk zwraca z kolei uwagę na interesy protestanckiej elity Wielkiego Księstwa, również tej z ziem dzisiejszej Białorusi. Kiejdany należą bowiem i do ich historii, a Litwy z XVII wieku nie można utożsamiać z dzisiejszym państwem litewskim.Wróćmy na koniec do uczty opisanej przez Sienkiewicza. Zagłoba wydał już wyrok, buławy potoczyły się po podłodze, a piechota obstąpiła zbuntowanych oficerów. Co właściwie odczytywał zgromadzonym Komorowski? Wielkie Księstwo nie ma być wcielone do Szwecji, lecz złączone z nią tak, by „naród narodowi, senat senatowi, a rycerstwo rycerstwu” były równe. Zagwarantowano też wolność głosu na sejmie i swobodę religii. To warunki odpowiadające sierpniowym postulatom Litwinów, których Szwedzi nie przyjęli. Ostateczny dokument z października dawał Karolowi X Gustawowi znacznie więcej. A u Sienkiewicza oficerowie potępiają księcia, słysząc właśnie tę łagodniejszą wersję.I tu dochodzimy do sedna tego dramatu, a nie komedii pomyłek, choć pomylono nawet dokumenty. Radziwiłł usiłował znaleźć dla Litwy ratunek przed Moskwą; przy okazji pilnował majątku i ambicji własnego rodu. Kiedy Szwedzi odrzucili jego projekt, zgodził się na układ znacznie mniej korzystny. Sienkiewicz uczynił z tej historii scenę jednoznacznej zdrady, ale wprowadził do niej dokument odpowiadający warunkom, które hetman próbował wynegocjować. Tego październikowego, który ostatecznie podpisał, Komorowski już nie odczytał.