Nie było wątpliwości. Sąd uznał, że nie ma potrzeby aresztowania Piotra W. , zatrzymanego w piątek w okolicy Trybunały Konstytucyjnego w związku z atakiem na policjantkę. Poinformował o tym jego obrończyni. Przed posiedzeniem sądu mężczyzna miał zemdleć i trzeba było udzielić mu pomocy medycznej. – Sąd nie uwzględnił absurdalnego wniosku prokuratury o areszt dla Piotra W. i podzielił stanowisko obrony. Pan Piotr po ponad 50 godzinach wraca do domu. Areszt to ostateczność, a nie poczekalnia do prokuratora – napisała na portalu X, mec. Magdalena Prządka-Leszczyńska, obrończyni Piotra W.Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba poinformował wcześniej , że w sobotę późno wieczorem zakończyły się czynności procesowe z Piotrem W. Usłyszał zarzuty wywierania wpływu na czynności funkcjonariuszy oraz naruszenia ich nietykalności cielesnej. – Piotr W. ostał przesłuchany w charakterze podejrzanego, odmówił składania wyjaśnień i nie przyznał się do zarzucanych mu czynów – powiedział prok. Skiba. Dlaczego prokuratura chciała aresztowania Piotra W.?Dodał, że Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście podjęła decyzję o skierowaniu wniosku o zastosowaniu tymczasowego aresztowania na miesiąc wobec mężczyzny. Ma to zabezpieczyć badania sądowo-psychiatryczne podejrzanego. – Od początku nie chciał wskazać danych osobowych i adresowych w tej sprawie. Istnieje zatem obawa ukrywania się i utrudniania czynności procesowych – zaznaczył prok. Skiba, dodając, że podejrzany zemdlał po tym, jak usłyszał informację ws. wniosku o areszt. Został przewieziony karetką do szpitala. Piotr W. został zatrzymany w piątek 16 października przy ul. Marszałkowskiej przez mundurowych zabezpieczających zgromadzenie przed TK. Według policji zaatakował funkcjonariuszkę, która doznała urazu głowy i trafiła do szpitala. Prok. Skiba wyjaśnił, że takie jak w piątek działania policji miały związek m.in. z faktem, że w Polsce obowiązuje podwyższony stopień bezpieczeństwa o kryptonimie Bravo. Oznacza to, że jest więcej kontroli i interwencji wobec nietypowo zachowujących się osób, np. nieodpowiadających na próbę wylegitymowania. Czytaj także: Policja chce aresztu dla Piotra W. za atak na funkcjonariuszkęPolitycy podgrzewają nastroje W sobotę Komenda Stołeczna Policji opublikowała nagranie z kamery funkcjonariusza uczestniczącego w interwencji. Widać na nim, że mężczyzna nie odpowiada na prośbę o okazanie dokumentu, następnie odpycha policjantów i ucieka. Zostaje obezwładniony w przedsionku lokalu przy Marszałkowskiej. Krzyczy: „napadli na mnie” i „dusisz mnie”. W trakcie przeszukania zatrzymanego okazało się, że miał przy sobie nóż. Przebieg zatrzymania kwestionowali politycy prawicy. Poseł Marek Jakubiak stwierdził, że był świadkiem „skatowania” mężczyzny. W piątek wieczorem do komendy przy ul. Wilczej przyjechał prezes PiS Jarosław Kaczyński i posłowie tej partii. Marek Suski, powołując się na relacje świadków, mówił, że zatrzymany miał być podduszany i stracić przytomność. Ordo Iuris w obronie zatrzymanego W opublikowanym w sobotę przez Ordo Iuris oświadczeniu Piotr W. domagał się kontaktu z żoną i ustanowionymi przez nią obrońcami. Stwierdził, że nie otrzymał kopii protokołu zatrzymania ani informacji o planowanych czynnościach. Skarżył się na silny ból głowy, osłabienie i rany; kwestionował zakres udzielonej pomocy medycznej. Wcześniej policja udostępniła nagranie rozmowy dotyczącej kontaktu z adwokatką. Zatrzymany odpowiedział, że jej nie zna. W oświadczeniu zaprzeczył, by odmawiał pomocy obrońców; utrzymywał, że powiedział jedynie, iż nikomu nie ufa. KSP zaprzeczyła informacjom, jakoby miał ranę ciętą głowy. „Każdy, kto atakuje lub znieważa policjanta, będzie za to odpowiadał” – napisał w sobotę wieczorem na platformie X szef MSWiA Marcin Kierwiński. „Z całą surowością prawa. Bez wyjątków. Bez taryfy ulgowej” – dodał. Czytaj także: Kulisy zatrzymania przed Trybunałem. Jest nagranie policji