Brytyjka pokonana. Co za mecz, co za sukces! Maja Chwalińska wyraźnie przegrała pierwszego seta z Brytyjką Sonay Cartal, ale wróciła w wielkim stylu, wygrała dwie kolejne partie i przypieczętowała największy sukces w karierze, triumfując w turnieju WTA 1000 w Wuhan 2:6, 6:4, 6:2. Po tym, jak sensacyjnie awansowała do finału Rolanda Garrosa, Maja Chwalińska zmagała się z licznymi mniejszymi i większymi urazami. Wielu przewidywało, że nie uda jej się na dłużej utrzymać w światowej czołówce, ale występem w Wuhan potwierdziła, że nie tylko może to zrobić, ale że nie powiedziała jeszcze wcale ostatniego słowa. I że w Paryżu wcale nie pokazała swojego maksimum...Pierwszy set nie ułożył się jednak po myśli Mai Chwalińskiej. Brytyjka od początku prezentowała się solidnie, wywierała presję na Polce i szybko zdobyła przewagę przełamania, wychodząc na prowadzenie 2:0.25-latka próbowała wrócić do gry, miała przebłyski, ale dość wyraźnie przegrała pierwszą partię.2:6. To, co wyróżnia jednak Maję na tle wielu rywalek, to niezwykła odporność psychiczna. Nie spuściła głowy, nie załamała się: robiła swoje, czego efektem była wygrana druga partia.W trzeciej, wyraźnie podirytowana Kartal coraz rzadziej radziła sobie z faktem, że niemal każda piłka z drugiej strony wracała na jej połowę. Chwalińska była wszędzie, świetnie biegała, odbijała bardzo precyzyjnie i wygrała 6:2, pieczętując pierwszy w karierze triumf w turnieju rangi 1000.Czytaj także: Koniec papierowych kartek w futbolu? Piłkarz ukarany cyfrowo