Rosja nie odpuszcza. Udaremniono próbę podpalenia firmy, przechowującej sprzęt komunikacyjny Starlink – poinformował w niedzielę premier Litwy Mindaugas Sinkevičius. Wcześniej podpalono bazę Starlink w Polsce i Bułgarii. „Dziś w nocy po północy doszło do próby podpalenia litewskiego przedsiębiorstwa, które przechowuje sprzęt komunikacyjny STARLINK. Władze ostrzegły to przedsiębiorstwo przed możliwymi atakami, bezpieczeństwo zostało zwiększone, a próba zakończyła się niepowodzeniem” – napisał Mindaugas Sinkevičius na Facebooku. Litewski premier podkreślił, że służby bardzo uważnie monitorują działania wrogich państw i podejmują środki mające na celu ochronę ludzi oraz ich mienia.– Widać, że próbowano dokonać sabotażu lub dywersji. Podobne działania powtarzają się w całej Europie. Należy uznać to za element rosyjskiej wojny hybrydowej – powiedział Sinkevičius w rozmowie z radiem publicznym LRT. Jak wyjaśnił, firma zapewnia łączność za pośrednictwem dziewięciu anten satelitarnych Starlink wykorzystywanych przez Ukrainę. Sprawcy mieli próbować podpalić anteny i urządzenia sterujące. Na miejscu znaleziono pojemniki z płynami łatwopalnymi o różnej pojemności, w tym kanister dziesięciolitrowy. Informację o próbie podpalenia potwierdził również minister obrony Litwy Robertas Kaunas. Jak powiedział dziennikarzom, sytuacja została opanowana, a incydent jest przedmiotem dochodzenia. W związku z próbą podpalenia oraz podejrzeniem, że w niedzielę na terytorium Litwy wleciał i prawdopodobnie rozbił się dron, premier zapowiedział zwołanie posiedzenia Komisji Bezpieczeństwa Narodowego. Spotkanie ma odbyć się w poniedziałek. Czytaj także: Tajemniczy obiekt nad Litwą. Eksplozja drona Rosja uderza w bazy Starlink Atak na Litwie nie jest przypadkowy. Niespełna miesiąc temu – 23 września – wybuchł pożar naziemnej stacji Starlink w miejscowości Wola Krobowska na Mazowszu. Sprawą szybko zajął się Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Warszawie, specjalizujący się w sprawach dotyczących szpiegostwa i sabotażu. Śledztwo wszczęto w kierunku „aktu sabotażu i przestępstwa o charakterze terrorystycznym na rzecz obcego wywiadu”. Kilka dni temu w Niemczech zatrzymano dwóch obywateli Turcji, podejrzanych o podpalenie bazy Starlink. A następnie dwie kolejne osoby (w tym Turczynkę, powiązaną ze światem przestępczym”, którzy mieli być kierowcami sabotażystów. Tygodnik „Der Spiegel” poinformował, że zatrzymani mogli być wynajęcie przez najgroźniejszy turecki gang – „Daltonowie”. A zlecenie przyszło z Rosji. W środę 14 października Bułgaria poinformowała o prawdopodobnym podpaleniu 11 z 17 anten służących do komunikacji z systemem satelitarnym Starlink w rejonie Sofii. Czytaj także: Kreml sięgnął po mafię. Chodzi o atak na Starlink w Polsce