„Zero refleksji, zero poczucia winy”. Do niebezpiecznej sytuacji doszło w Bieszczadach na Bukowym Berdzie. Jak relacjonuje uczestnik wycieczki z oddziału PTTK w Rzeszowie, matka miała pozostawić dwóch niepełnoletnich synów na szlaku i samotnie ruszyć w kierunku szczytu. Chłopcy w wieku 8 i 14 lat zostali we mgle, bez opieki dorosłego. Młodszy z nich płakał i próbował zejść ze szlaku. Zdarzenie miało miejsce 17 października 2026 r. w rejonie rozwidlenia szlaków niebieskiego i żółtego prowadzących w kierunku Mucznego. O sytuacji poinformował w mediach społecznościowych uczestnik wycieczki.Płacz dzieci na górskim szlakuGrupa turystów nagle usłyszała rozpaczliwy płacz i krzyk dziecka. Po zatrzymaniu się jej członkowie zauważyli dwóch chłopców stojących przy szlaku. Młodszy, ośmioletni, płakał, a jego 14-letni brat był wyraźnie zdezorientowany.Z rozmowy z dziećmi miało wynikać, że ich matka postanowiła kontynuować wędrówkę w kierunku szczytu bez nich. Według relacji powiedziała synom, że jeśli nie chcą iść dalej i marudzą, mają poczekać na nią przez 15 minut.Chłopcy twierdzili jednak, że minęło już znacznie więcej czasu, a kobieta nadal nie wracała.Turyści postanowili zaopiekować się dziećmi i spróbować je uspokoić. Sytuacja była szczególnie niebezpieczna ze względu na warunki pogodowe. W okolicy panowała mgła, a młodszy z chłopców miał w pewnym momencie odejść od szlaku w kierunku zarośniętego, zamglonego terenu.Matka wróciła po kilkunastu minutachKobieta pojawiła się ponownie po około kwadransie. Gdy wróciła, młodszy syn natychmiast złapał ją za rękę i przestał płakać.Uczestnik wycieczki zwrócił kobiecie uwagę, że pozostawienie dzieci bez opieki w górach, szczególnie przy ograniczonej widoczności, mogło narazić je na niebezpieczeństwo.Według jego opisu matka nie wykazała jednak zrozumienia dla powagi sytuacji. Miała tłumaczyć, że chciała jedynie na chwilę odejść i zdobyć zaplanowany szczyt, a synowie nie chcieli kontynuować wędrówki.„Nie ma przepraszać mnie, ale dzieci”Mężczyzna zaznaczył, że dopiero gdy wspomniał o możliwych konsekwencjach prawnych, kobieta miała wypowiedzieć słowo „przepraszam”. Jak podkreślił, zwrócił jej uwagę, że przeprosiny powinny być skierowane przede wszystkim do synów.Według jego relacji ta uwaga nie spotkała się z reakcją.Na razie nie ma informacji, czy sprawa została zgłoszona odpowiednim służbom ani czy podjęto w związku z nią jakiekolwiek czynności.Czytaj także: Niedźwiedzie pod nadzorem. Powstaje specjalna grupa interwencyjna