„Polowanie na policjantów”. Protesty przeciwko wysokim kosztom życia w Mediolanie przerodziły się w ostre zamieszki. Dziesiątki funkcjonariuszy policji zostało rannych – informuje „Corriere della sera”. Ponad połowa zatrzymanych to osoby poniżej 18. roku życia. Do podobnych zamieszek doszło także w Turynie i Bolonii. Na ulice Mediolanu młodzi ludzie zwoływali się za pośrednictwem mediów społecznościowych. Pokojowy początkowo protest przekształcił się w brutalne zamieszki. Obecni na początku wydarzenia studenci, gdy zorientowali się z czym mają do czynienia, odłączyli od młodszych kolegów, którzy stali się agresywni.„Wspólnym mianownikiem tych młodych ludzi był gniew” – ocenia „Corriere della sera”, podkreślając, że młodzież ta nie ma żadnych przywódców, właściwie żadnych postulatów i nie jest ani lewicowa ani prawicowa. CZYTAJ TAKŻE: Studenci wyszli na ulice. Mają dość wysokich kosztów życiaTeoretycznie był to protest przeciwko wysokim cenom benzyny, niskim płacom i odmowie świadczenia usług obywatelom. W praktyce przypominał zamieszki we Francji. Zakapturzeni młodzi ludzie niszczyli i podpalali to, co stanęło na ich drodze, wybijali szyby w sklepach, rzucali koktajlami Mołotowa, atakowali funkcjonariuszy policji.„Trzech zakapturzonych młodzieńców właśnie kopnęło policjanta przed katedrą. Na kilka sekund odcięli go od kordonu kolegów. Uciekli i objęli się, jakby strzelili gola. W przypływie emocji zgubili buta. Wokół nich chmura gazu łzawiącego zasłania fasadę katedry. Niektórzy wbiegają po schodach metra: otwierają wąż strażacki, inni opróżniają gaśnice, po czym rzucają nimi w kierunku pojazdu opancerzonego. Granit placu rozbija się na kawałki wielkości cegły. Policjanci i karabinierzy zostają trafieni. Dziesiątki funkcjonariuszy zostaje rannych. Turyści wycofują się do butików w Galerii, filmując tłum demolujący zewnętrzne stoliki luksusowych lokali. Inni szukają schronienia w metrze, ale chmura gazu łzawiącego dociera aż tam” – czytamy na łamach „Corriere della sera”. Włoskie media piszą wręcz o „polowaniu na policjantów”. Niektórzy rozbijali witryny sklepowe i kradli to, co znajdowało się na wystawach.„Manifestowanie jest prawem. Podpalanie naszych miast nie” – napisała premierka Włoch Giorgia Meloni w mediach społecznościowych.