Funkcjonariuszka policji trafiła do szpitala. Każdy, kto atakuje polski mundur, będzie ponosił tego konsekwencje. To reakcja rządzących na trwające przed Trybunałem Konstytucyjnym protesty, w których biorą udział środowiska związane z PiS oraz sprzyjające partii media. W piątek w trakcie interwencji policji doszło do przepychanek. Mężczyzna wracający z demonstracji miał zaatakować policjantkę podczas próby wylegitymowania. Funkcjonariuszka trafiła do szpitala. Napastnika bronią politycy PiS oraz media związane z partią Jarosława Kaczyńskiego.Atak na policjantówPseudoreporter Republiki w swojej relacji przez blisko dwie godziny bezpardonowo szczuł na policjantów, zarzucając im „zakatowanie człowieka”. Od piątku Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie odniosła się ani do jego zachowania, ani do pytań TVP o możliwe naruszenie ustawy o radiofonii i telewizji.Jak wyglądają fakty? Policjanci zabezpieczający zgromadzenie przed Trybunałem zauważyli nerwowo zachowującego się mężczyznę. Kiedy ruszył w stronę ul. Marszałkowskiej, podjęli interwencję. Jest dokumentujące to nagranie z kamery policjanta.Mężczyzna zlekceważył wezwanie do wylegitymowania się. Zaatakował policjantów i zaczął uciekać. Zaatakowana policjantka doznała urazu głowy.Czytaj też: Awantura przed TK. Prokuratura sprawdzi, czy Bąkiewicz złamał prawoWedług wersji posłanki PiS Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk „Piotrek nikomu ani nie zagrażał, ani do nikogo ręki nie wyciągał; został powalony, przygnieciony, stracił przytomność”. Nagranie pokazuje jednak coś innego. Podczas przeszukania funkcjonariusze znaleźli przy mężczyźnie składany nóż myśliwski. Tymczasem przepisy zabraniają uczestnikom zgromadzenia posiadania niebezpiecznych narzędzi. – Gdy atakowani są polscy funkcjonariusze, to mamy tak naprawdę do czynienia z atakiem na państwo. Polskie państwo będzie murem za swoimi funkcjonariuszami – zapewnia Marcin Kierwiński, szef MSWiA.