Trump zasugerował ten ruch. Poszło szybko. Najpierw prezydent Donald Trump, podczas spotkania z dziennikarzami, przekazał, że Katie Zacharia powinna rozważyć swoją rolę jako głównej rzeczniczki amerykańskiej administracji. Za chwilę telewizja Fox News i dziennik „New York Times” podały, powołując się na swoje źródła, że Zacharia żegna się z pracą. Prezydent Donald Trump w piątek powiedział, że nowa rzeczniczka prasowa Białego Domu Katie Zacharia powinna rozważyć ustąpienia ze stanowiska zaledwie kilka dni po mianowaniu.Kate Zacharia „odchodzi” ze stanowiska– Gdybym był na twoim miejscu, rozważyłbym to jeszcze raz – powiedział Trump. – Powiedziałem jej: „Myślę, że lepiej ci, gdy jesteś szczęśliwa i nie jestem pewien, czy możesz być szczęśliwa przy tych sprawach”. W tych sprawach nic nie jest łatwe – mówił.Następnie telewizja Fox News, związana z Partia Republikańską, podała, że "wysoki rangą przedstawiciel Białego Domu przekazuje stacji, że Katie »odchodzi« z pełnionej funkcji". Z kolei „New York Times”, powołując się na trzy dobrze poinformowane źródła, podał wprost, że Zacharia została zwolniona z funkcji rzeczniczki, którą sprawowała tylko pięć dni.Oznacza to, że będzie najkrócej pracującym rzecznikiem prasowym w historii Białego Domu. Dotychczas rekord ten należał do Anthony’ego Scaramucciego, który podczas pierwszej kadencji Donalda Trumpa pełnił funkcję jego głównego rzecznika przez zaledwie 10 dni.Katie Zacharia, która zastąpiła oficjalnie Karoline Leavitt w roli rzeczniczki Białego Domu, podczas pierwszego wystąpienia zaliczyła wpadkę za wpadką. Zdarzyło jej się m.in. pomylić Donalda Trumpa z własnym mężem. Jej bardzo słabe wystąpienie, także z uwagi na trudności w płynnym czytaniu, było szeroko i krytycznie komentowane po obu stronach sceny politycznej.Ale nerwowe wystąpienie było najmniejszym problemem. Dziennikarze amerykańscy szybko prześwietlili Zacharię, którą Trump przedstawił jako adwokatkę. W ciągu tygodnia okazało się, że rzeczniczka egzaminu nie zdała, co potwierdziła w wywiadzie w telewizji Fox News. Nawiasem mówiąc, dziennikarze prawicowi mocno maglowali Zacharię w tej sprawie i nie dali jej taryfy ulgowej na swoich antenach.Zacharia, tłumacząc się z kwestii rzekomego bycia adwokatką, mówiła, że jest prawniczką, bo ukończyła kalifornijską szkołę prawa Pepperdine University. Egzamin adwokacki oblała i podeszła do niego tylko raz. Tuż po tym niepowodzeniu, jak sama mówiła, wyjechała do Chin, gdzie zajmowała się pracą w zakresie prawa międzynarodowego.W czwartek w CBS News Zacharia wyjaśniała, że „zajmowała się prawem transakcji międzynarodowych, posiadając wszelkie stosowne uprawnienia” – choć nie jest jasne, jakie dokładnie uprawnienia miała na myśli. Do egzaminu adwokackiego w Chinach mogą przystąpić wyłącznie obywatele Chin.