W miesiąc chce zrobić to, czego nie osiągnęła w cztery zimy. Rosja opracowała plan miesięcznej kampanii zmasowanych ataków, które miałyby odciąć Kijów, Charków i Odessę od dostaw prądu, wody oraz ogrzewania – doniósł „The New York Times”. Kreml uznał, że Ukraińcy zestrzeliwują rakiety i drony, więc uderzenie w infrastrukturę byłoby dla nich większym ciosem. Rosja zakłada, że uderzenia rakietowe i ataki dronów na ukraińskie miasta mogą wywołać tak ogromne ludzkie cierpienie, iż przyniosą jej sukces tam, gdzie poniosły porażkę rosyjskie wojska – zaznaczył dziennik.Gazeta podkreśliła, że rosyjska kampania powietrzna, trwająca już piąty rok, przyniosła jak dotąd ograniczone rezultaty. Ukraina znalazła bowiem pomysłowe sposoby zestrzeliwania pocisków, a jej mieszkańcy przystosowali się do bombardowań.Ukraina zresztą sama prowadzi kampanię uderzeń dronowych na cele w Rosji, w tym na rafinerie i centra danych. Urzędnicy i analitycy Kijowa przyznają jednak, że te ataki nie są w stanie wyrządzić rosyjskiej gospodarce tak dużych szkód, jak rosyjskie uderzenia wyrządzają gospodarce Ukrainy. Obawiają się też, że Moskwa jest obecnie lepiej przygotowana do osiągnięcia celów swojej kampanii powietrznej niż na jakimkolwiek wcześniejszym etapie wojny.Rosyjski arsenał rakiet i dronów się powiększył. Broń stała się też skuteczniejszaRozmówcy dziennika wymienili trzy główne czynniki, które mogą na to wskazywać. Ukraińska obrona przeciwlotnicza została osłabiona przez lata ataków oraz ograniczenie amerykańskiej pomocy wojskowej. Rosyjski arsenał rakiet i dronów powiększył się, a sama broń stała się skuteczniejsza. Z kolei ukraińska infrastruktura energetyczna jest dziś tak nadwyrężona, że pojedyncze trafienie może spowodować szkody równie poważne, jak kilka uderzeń w przeszłości.Rosja jest pewna, że jest w stanie zniszczyć ukraiński system energetyczny. Znajduje to odzwierciedlenie w przechwyconym planie ataku, który Kijów przedstawił europejskim urzędnikom w ubiegłym miesiącu. Kopię tego dokumentu uzyskał „The New York Times”.Czytaj także: Trump krytykuje Zełenskiego. „Nie jestem jego wielkim fanem”W planie oszacowano, że Rosja potrzebowałaby około 70 pocisków balistycznych, 720 dronów dalekiego zasięgu i 150 bomb kierowanych, aby odciąć Kijów, Charków i Odessę od dostaw wody, energii elektrycznej i ogrzewania. To mniej więcej tyle pocisków balistycznych i dronów, ile – według analizy „NYT” opartej na danych ukraińskich sił powietrznych – średnio co miesiąc przedostaje się przez ukraińską obronę przeciwlotniczą.W praktyce oznacza to, że Moskwa uważa, iż miesiąc ataków mógłby przynieść to, czego nie udało się jej osiągnąć podczas czterech zim ataków – zniszczenie ukraińskiego systemu energetycznego.Niemal żadna z rosyjskich rakiet balistycznych wystrzelona podczas ostatniej salwy nie została przechwyconaJak twierdzą ukraiński urzędnik państwowy i europejski dyplomata przebywający w Kijowie, w związku z rosyjskimi atakami miasto prawdopodobnie wejdzie w zimę z bardzo ograniczonymi własnymi mocami wytwórczymi energii elektrycznej.Jeśli rosyjski plan ataku się powiedzie, Kijów, Charków i Odessa stracą 90 procent swoich mocy wytwórczych energii elektrycznej, dostawy ciepła spadną o 90 procent, a systemy zaopatrzenia w wodę i odprowadzania ścieków zostaną poważnie zakłócone.Gazeta wskazała na niedobór systemów obrony przeciwlotniczej na Ukrainie, przede wszystkim braki amerykańskich pocisków przechwytujących Patriot, które stanowią najskuteczniejszą ochronę przed pociskami balistycznymi.W czwartek stacja CNN podała, powołując się na źródło, że Ukrainie skończyły się pociski do systemu obrony powietrznej Patriot. W rezultacie niemal żadna z rosyjskich rakiet balistycznych wystrzelonych podczas ostatniej salwy nie została przechwycona.Czytaj także: Kijów znów zbombardowany. Zełenski ma pretensje do partnerów