106. urodziny weterana. 106. urodziny obchodzi dziś Marian Drożdż ps. „Wulkan”. To ostatni polski weteran kampanii wrześniowej stanowiącej preludium do II wojny światowej. Historię Mariana Drożdza ps. „Wulkana” z okazji 106. urodzin przypomina „Fundacja Nie Zapomnij o Nas” zajmująca się pomocą polskim weteranom i kultywowaniem pamięci historycznej o polskich bohaterach.Drożdż brał udział w obronie przed armią radziecką, która napadła na Polskę 17 września. Jak podaje fundacja, „po walkach z Armią Czerowną pod Małorytami (obecnie zachodnia Białoruś - przyp. red.) został wzięty do niewoli. Jako szeregowy żołnierz po kliku dniach został uwolniony i wrócił do domu.”Przejście do konspiracjiNie zakończył jednak walki zbrojnej, przechodząc do konspiracji w ramach ZWZ-AK.„W 1942 roku na polecenie AK zatrudnił się jako strażnik więzienny w Nowym Wiśniczu. Jego zadaniem było wspomaganie więźniów, dostarczanie im żywności, przekazywanie informacji ich rodzinom. Dzięki informacjom pana Mariana w 1944 roku uwolnieni zostali więźniowie polityczni w przeddzień ich transportu do Auschwitz. Ocalonych zostało ponad stu dwudziestu osadzonych!” – dodaje fundacja we wpisie na platformie X.„Po wojnie przywrócona została funkcja więzienia w Wiśniczu, do którego trafiali często ludzie niepodległościowego podziemia” – czytamy.– Pod odpowiedzialnością karną nakazano zgłosić się byłym strażnikom. Okazało się zresztą, że wiedzieli, kto tam pracował. Przyznałem się, że zatrudniłem się na polecenie AK. Nie chciałem przecież uchodzić za osobę służącą Niemcom. Pod byle pretekstem otrzymałem trzymiesięczną karę karceru, po czym mnie i jeszcze jednego kolegę (też zresztą z AK) skierowano na kurs strażników więziennych do Warszawy – wspomina Drożdż.Zobacz także: Jedno Powstanie, cztery pamięci. Jak uczą o Warszawie 1944 roku?Ucieczka z więziennego transportuNa szczęście – jak wskazuje fundacja – Drodżowi udało się uciec z transportu, lecz musiał się ukrywać przed Urzędem Bezpieczeństwa (UB). Swoje późniejsze losy związał z Gdańskiem.– Gdańsk przygarnął mnie i dał mi to, czego pragnąłem, przede wszystkim szansę kształcenia się, potem awansu zawodowego, tu związałem się na dziesięciolecia z gospodarką morską – stwierdził ostatni żyjący weteran kampanii wrześniowej.Zobacz też: „Ostatni niekwestionowani bohaterowie Polski”. Tego uczą nas powstańcy