Pytania o licencję Katie Zacharii. Nowa rzeczniczka Białego Domu dopiero zaczęła pracę, a już wywołała spore kontrowersje. W mediach społecznościowych krążą dawne wypowiedzi Katie Zacharii. Kobieta występowała w amerykańskich mediach jako prawniczka. Kłopot w tym, że Zacharia nie posiadała licencji uprawniającej do wykonywania zawodu adwokata w żadnym stanie USA. W materiałach Fox News nową rzeczniczkę prasową przedstawiano między innymi jako stratega prawnego i politycznego oraz prawniczkę, co mogło sugerować widzom, że kobieta ma formalne uprawnienia do wykonywania zawodu prawnika.W rzeczywistości od stycznia 2024 r. do marca 2025 r. Zacharia pełniła funkcję głównej doradczyni prawnej w organizacji non-profit Fix California. Jak ustalił „The Wall Street Journal”, jej obowiązki polegały przede wszystkim na koordynowaniu działań i współpracy z zewnętrznymi prawnikami. Nie oznaczało to jednak automatycznie, że rzeczniczka posiadała wtedy licencję zawodową.Doświadczenie i licencja to dwie różne kwestie W publikacjach przywołano również wypowiedzi profesorów Roberta Pushawa i Rogera Alforda, którzy pozytywnie oceniali Zacharię jako studentkę.Ich opinie dotyczyły jednak zdolności i doświadczeń akademickich, ale nie potwierdzały posiadania przez kobietę uprawnień do wykonywania zawodu adwokata. W Stanach Zjednoczonych wykształcenie prawnicze i doświadczenie w pracy związanej z prawem nie są równoznaczne z uzyskaniem licencji.Przypadek Zacharii zwraca uwagę na różnicę między doświadczeniem w dziedzinie prawa a formalnymi uprawnieniami zawodowymi.Występowanie w ogólnokrajowych mediach w roli prawniczki, jednak bez wymaganej licencji mogło tworzyć mylne wrażenie co do statusu zawodowego kobiety. Czytaj także: Pomyliła Trumpa z mężem. Zły start nowej rzeczniczki Białego Domu