Świadkowie słyszeli burzliwą awanturę. Ledwie kilka godzin po ślubie 47-letni Mariusz K. miał zatłuc na śmierć swoją wybrankę serca. Po zatrzymaniu mężczyzna próbował popełnić samobójstwo i dopiero po trzech tygodniach, prokurator mógł mu przedstawić zarzuty zabójstwa. Mariusz K. zaprzeczył, aby miał cokolwiek wspólnego ze śmiercią 41-letniej Moniki K., ale dowody mają temu przeczyć. Tragedia, bardzo rzadko spotykana w kryminalistyce, miała miejsce w niedzielę 20 września po godzinie 4:00. Wtedy to policja z Brzegu (woj. opolskie) otrzymała zgłoszenie o burzliwej awanturze domowej w miejscowości Skorogoszcz. Mundurowi pojechali na miejsce i odkryli ciało 41-letniej Moniki K. Nie było najmniejszych wątpliwości, że kobieta została zamordowana. Najbardziej rzucała się w oczy rana głowy, powstała najprawdopodobniej po silnym ciosie tępym narzędziem, najprawdopodobniej młotkiem lub obuchem siekiery. Do sprawy został zatrzymany 47-letni Mariusz K. Ku zaskoczeniu funkcjonariuszy, kilka godzin wcześniej mężczyzna poślubił Monikę, z którą żył w związku od wielu lat. Policjanci podejrzewali męża o zabójstwo, jednak nie dane im było wywiedzenie się od niego, co zaszło w domu, gdyż mężczyzna targnął się na własne życie. Podejrzany zaprzecza, aby miał coś wspólnego ze śmiercią żony Na wniosek prokuratora sąd aresztował Mariusza K., którego umieszczono w areszcie z oddziałem szpitalnym. Przez kolejne dni, lekarze nie wyrażali zgody na przesłuchanie podejrzanego. Aż wreszcie, przed dwoma dniami stan zdrowia 47-latka poprawił się na tyle, że prokurator mógł mu formalnie ogłosić zarzut dokonania zabójstwa żony. – Mariusz K. nie przyznał się do zarzucanej zbrodni oraz odmówił składania wyjaśnień. Odpowiadał tylko na pytania swojego obrońcy, w czasie których zaprzeczył, aby miał coś wspólnego z zamordowaniem żony. Zgromadzony materiał dowodowy wskazuje jednak na coś innego – powiedział prokurator portalowi TVP.Info. Prokurator powołał biegłych lekarzy psychiatrów celem oceny poczytalności podejrzanego w chwili popełnienia zbrodni. Śledczy oczekują także na opinię biegłego medyka sądowego, wyjaśniającą mechanizm śmierci 41-letniej kobiety. Okazało się bowiem, że poza rozległą raną głowy, Monika K. miała na ciele liczne ślady po uderzeniach. Zlecono również ekspertyzy celem przebadania odzieży podejrzanego oraz przedmiotów, które mogły być wykorzystane do zadawania ciosów ofierze. Mariuszowi K. grozi od 10 do 30 lat pozbawienia wolności albo kara dożywotniego więzienia. Czytaj także: Dożywocie dla byłego uczestnika „Idola”. Zabił swoją żonę