Trwa Europejski Tydzień Regionów i Miast. Wojna za wschodnią granicą, poczucie zagrożenia, odpływ mieszkańców i straty gospodarcze – z takimi wyzwaniami mierzą się dziś polskie regiony przygraniczne. Tymczasem propozycja przyszłego budżetu Unii Europejskiej zakłada znaczące cięcia, które mogą ograniczyć środki na rozwój i bezpieczeństwo. Podczas Europejskiego Tygodnia Regionów i Miast w Brukseli samorządowcy apelują o konkretne wsparcie, podkreślając, że bezpieczeństwo wschodniej granicy to nie tylko sprawa Polski, ale całej Europy. W Brukseli trwa Europejski Tydzień Regionów i Miast, coroczne wydarzenie skupiające przedstawicieli regionów i samorządowców. Tegoroczna edycja odbywa się pod hasłem „Silne regiony to silna Europa”. Jednym z najważniejszych tematów rozmów jest sytuacja regionów położonych przy wschodniej granicy Unii Europejskiej oraz przyszły budżet Wspólnoty, który ma odpowiedzieć na wyzwania związane z bezpieczeństwem, konkurencyjnością i rozwojem gospodarczym.Maciej Zakrocki rozmawiał z Krzysztofem Hetmanem, posłem do Parlamentu Europejskiego i byłym marszałkiem województwa lubelskiego, Władysławem Ortylem, marszałkiem województwa podkarpackiego oraz Adamem Struzikiem, marszałkiem województwa mazowieckiego.Wschodnie regiony UE potrzebują nowej definicjiKomitet Regionów postuluje, aby definiować wschodnie regiony Unii Europejskiej na podstawie ich położenia geopolitycznego, a nie przebiegu granic. Maciej Zakrocki zapytał, czy jest to jedynie zabieg semantyczny, czy też może przełożyć się na konkretne działania wspierające te obszary.– Ja myślę, że sama granica nie jest taką definicją, która wskazuje na to oddziaływanie, które ma miejsce. Takim przykładem jest właśnie województwo mazowieckie, które ma bodajże 10 km do granicy, a jednak ten wpływ jest, więc to jest kwestia zakreślenia głębokości wejścia z tym wszystkim. Myślę, że da się to jakoś określić, ale też chcę powiedzieć, że my patrząc na to, co się dzieje na tej wschodniej granicy, jesteśmy szczególnie, że tak powiem, zaniepokojeni ostatnimi faktami – powiedział Władysław Ortyl, marszałek województwa podkarpackiego.Podkreślił, że wydarzenia związane z naruszeniami bezpieczeństwa w pobliżu granicy budzą szczególny niepokój mieszkańców i władz regionu.– Bo chcę przypomnieć, że one były jak gdyby dedykowane i celowane tuż przed granicą, prawda? Czyli była jak gdyby taka pokazówka, jesteśmy precyzyjni i zbliżamy się. To było tam 3 km, 5 km, 2 km przed granicą lądują, eksplodują drony, prawda? Także to już można powiedzieć nie jest daleko, chociaż ta ilość alertów się pokrywa na Podkarpaciu. My ciągle tym żyjemy i ja myślę, że mamy taki wręcz obowiązek, żeby mówić to na komisjach, w naszych grupach politycznych, na sesji plenarnej, Bo naprawdę im dalej, tym się mniej to postrzega – powiedział Władysław Ortyl.Wojna uderza w gospodarkę i mieszkańców terenów przygranicznychAdam Struzik zwrócił uwagę, że konsekwencje sytuacji geopolitycznej nie ograniczają się do bieżących inwestycji. Regiony przygraniczne tracą również dochody z handlu i turystyki, a mieszkańcy odczuwają rosnące poczucie zagrożenia.– To nie jest tylko kwestia tych bieżących inwestycji, o których tutaj pan poseł powiedział. To jest w ogóle utrata wielu dochodów, na przykład z handlu przygranicznego i to dotyczy nie tylko tych graniczących z Ukrainą, tam z innych powodów, ale też Rosji i Białorusi. Zupełnie zamrożona została wymiana turystyczna w tych przygranicznych terenach. Jest to poczucie strachu, naprawdę sytuacja w tych regionach przygranicznych jest dzisiaj w konsekwencji tej wojny bardzo trudna – podkreślił marszałek województwa mazowieckiego.Zwrócił również uwagę na problem depopulacji, który może pogłębiać trudności gospodarcze i społeczne tych obszarów.– W sensie gospodarczym też następuje depopulacja, to znaczy młodzi ludzie po prostu wyjeżdżają do bezpieczniejszych okolic i miast. Nie wiem jak tutaj panowie to potwierdzą, ale ilość ludności w regionach przygranicznych spada sukcesywnie – dodał Struzik.Czytaj także: Nowe zabezpieczenia na granicy. Plany MON dla 200-kilometrowego odcinkaPrzyszły budżet UE pod znakiem cięćWażnym tematem rozmowy był również przyszły budżet Unii Europejskiej. Jak podkreślił prowadzący, prezydencja irlandzka przedstawiła tzw. Negobox, czyli własną propozycję kształtu przyszłego budżetu. W czwartek rozpoczyna się Rada Europejska, podczas której przywódcy mają po raz pierwszy rozpocząć poważne rozmowy na temat unijnych finansów.Krzysztof Hetman zwrócił uwagę, że propozycja strony irlandzkiej zakłada znaczące cięcia w stosunku do projektu przedstawionego przez Komisję Europejską w ubiegłym roku.– No na razie propozycja strony irlandzkiej to są bardzo duże cięcia propozycji budżetu, który przedstawiła Komisja Europejska w ubiegłym roku – powiedział Hetman. Chodzi o 141 miliardów euro, a w cenach bieżących – 159 miliardów euro.Europoseł zaznaczył, że propozycja budżetowa spotkała się z krytyką przedstawicieli niemal wszystkich grup politycznych w Parlamencie Europejskim. Jego zdaniem ograniczenie środków może utrudnić realizację celów związanych z konkurencyjnością europejskiej gospodarki.Czytaj także: Miliardy euro na wojsko i bezpieczeństwo. KE poparła polski wniosekPomoc dla regionów przygranicznych musi oznaczać konkretne działaniaKrzysztof Hetman podkreślił, że wsparcie dla regionów przygranicznych nie może ograniczać się do deklaracji. Potrzebne są konkretne rozwiązania finansowe, które pomogą przedsiębiorcom i samorządom mierzyć się z konsekwencjami wojny oraz pogarszającej się sytuacji gospodarczej.– No właśnie problem polega na tym, że tę pomoc dla tych regionów przygranicznych trzeba wypełnić treścią, bo na razie dzisiaj są tylko i wyłącznie piękne słowa ze strony Komisji Europejskiej. A tutaj, tak jak powiedziałem, trzeba i zmienić mapę intensywności publicznej, i mieć ofertę wsparcia finansowego, szczególnie dla przedsiębiorców, bo to gospodarka najbardziej już cierpi i będzie cierpiała w dalszej perspektywie, jeśli chodzi o te regiony, ale także wsparcie dla samorządowców, którzy też będą się borykać z różnego rodzaju problemami. Więc tutaj to nie jest takie proste – zaznaczył Hetman.Jak dodał, pomoc powinna obejmować różne instrumenty, a nie tylko dodatkowe środki przeznaczone na jeden program.Czytaj także: Polska za większym budżetem UE. „Skąpcy” chcą uciąć nawet 400 mld euroInwestycje w bezpieczeństwo wymagają większych nakładówWładysław Ortyl zaznaczył, że planowane cięcia budżetowe mogą zagrozić finansowaniu wsparcia dla regionów położonych przy wschodniej granicy. Podkreślił jednocześnie, że pomoc dla tych obszarów powinna być postrzegana jako inwestycja w bezpieczeństwo całego kraju.– Te cięcia oczywiście są takim zagrożeniem, że będzie się być może próbowało właśnie na tych kosztach wsparcia regionów granicy wschodniej. Ja myślę też, żeby inni nie patrzyli na nas z zazdrością, że my to coś ekstra dostajemy – wskazał.– Wszyscy powinniśmy mieć taką świadomość, że to jest dla bezpieczeństwa naszych regionów, ale też dla bezpieczeństwa całego kraju. Jesteśmy właściwie zaraz za linią frontu, tak można powiedzieć. I też oczekujemy oczywiście od rządu, żeby on alokował większe środki – dodał Ortyl.Marszałek województwa podkarpackiego zwrócił uwagę na skalę potrzeb finansowych, porównując obecne propozycje z wcześniejszym programem wsparcia Polski Wschodniej.– Dzisiaj propozycja miliarda dwustu milionów jest propozycją małą, bo sam program Polski Wschodniej, którego najprawdopodobniej nie będzie, wszystko ku temu zmierza, był dwa miliardy osiemset. Tak więc to widać, że tam żeśmy rozwijali tylko gospodarkę w warunkach pokojowych, a dzisiaj to jest troszeczkę inaczej – podkreślił Ortyl.Zaznaczył również, że w obecnej sytuacji konieczne są nakłady na infrastrukturę, która będzie służyć zarówno celom cywilnym, jak i obronnym. – Infrastruktura podwójnego zastosowania siłą rzeczy więcej kosztuje – zaznaczył Ortyl.Czytaj także: Dramatyczna sytuacja regionów przygranicznych. „Europa powinna się złożyć”Odporność regionów to także edukacja, zdrowie i infrastruktura krytycznaAdam Struzik przypomniał, że uruchomiony został krajowy program na lata 2027–2031, obejmujący ponad 19 mld zł na różnego rodzaju działania. Jego zdaniem znacząca część tych środków powinna trafić do województw wschodnich.– Że został uruchomiony krajowy program, przypomnę, na lata 2027-2031. To jest ponad 19 mld zł na różnego rodzaju działania. Myślę, że poważna część tych środków musi trafić do województw wschodnich. Ja wierzę głęboko, że kwestie obronności i podniesienia odporności nie będą dotknięte tymi redukcjami. Nawet jeżeli ta propozycja prezydencji irlandzkiej, by przeszła, to rzeczywiście jest to znaczący ubytek. Oni mówią, że to głównie w obszarze konkurencyjności i współpracy zagranicznej Unii Europejskiej”.Marszałek województwa mazowieckiego zaznaczył, że dyskusja o finansowaniu bezpieczeństwa powinna obejmować również jakość i dostępność usług publicznych.– Pytanie jest, jak ta cała sytuacja wpływa na poziom usług publicznych. Przecież to nie tylko jest kwestia inwestycji podwójnego znaczenia. To jest kwestia dostępności do edukacji. Tutaj pan profesor powiedział o potężnych zagrożeniach – powiedział Adam Struzik.Wskazał także na konieczność przygotowania infrastruktury na sytuacje kryzysowe, w tym zapewnienia schronienia dzieciom oraz odpowiedniego zabezpieczenia placówek ochrony zdrowia i infrastruktury krytycznej.Czytaj także: Budżet UE do zmiany. Parlament Europejski wskazuje priorytetyApel o obronę budżetu i bezpieczeństwa całej EuropyW przededniu rozmów przywódców państw UE przedstawiciele polskich regionów zapowiadają dalsze działania na rzecz uwzględnienia potrzeb obszarów przygranicznych w unijnych decyzjach finansowych.Władysław Ortyl podkreślił, że kwestia bezpieczeństwa wschodniej granicy powinna być traktowana jako wspólne europejskie wyzwanie, a nie wyłącznie problem regionów położonych najbliżej granicy.– Cały czas zabieramy. Dzisiaj mamy spotkanie naszych grup politycznych. Mamy spotkanie delegacji polskiej. O tym będziemy mówić i mówimy. Ja myślę, że powinni wszyscy mieć tą świadomość, że to po pierwsze więcej kosztuje, a po drugie to nie jest dla nas. To jest taki aspekt szerszy i trzeba o tym pamiętać. Obrona Europy całej. Dla całej Europy wręcz. Mówimy tu o pomocy Unii Europejskiej. I to jest naprawdę dla nas trudne. Rozwój nasz społeczny i gospodarczy jest zagrożony. W tym dotyczy to także bezpieczeństwa konkurencyjności, która będzie się na tych naszych terenach załamywała – powiedział Ortyl.Adam Struzik jednoznacznie sprzeciwił się natomiast ograniczaniu środków w przyszłym budżecie Unii Europejskiej. – Jesteśmy generalnie przeciwni jakimkolwiek redukcjom budżetu Unii Europejskiej – dodał.– To, co przedstawiła Komisja Europejska w porównaniu z tym, co proponował Parlament Europejski, i tak było bardzo skromnym budżetem. A teraz go jeszcze ciąć? – zastanawiał się Struzik.Czytaj także: „Europa potrzebuje odpowiednika art. 4”. Orędzie von der Leyen