Na odebranie ślubowania czeka 5 osób. Opinia Komisji Weneckiej dotycząca konieczności odebrania przez prezydenta Karola Nawrockiego ślubowania od sędziów Trybunału Konstytucyjnego stwierdza opisany w konstytucji stan faktyczny, który jest zrozumiały dla wszystkich, oprócz Pałacu Prezydenckiego i PiS – ocenił rzecznik rządu Adam Szłapka. Opinia Komisji Weneckiej ws. ślubowania sędziów TKPodczas konferencji prasowej Szłapka był pytany o wtorkową opinię Komisji Weneckiej, organu doradczego Rady Europy, która stwierdziła, że należy zagwarantować, aby „prezydent niezwłocznie odbierał ślubowanie od sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych przez Sejm, nie roszcząc sobie prawa do kontroli procedury wyborczej”.Szłapka: rola prezydenta jest ceremonialnaAdam Szłapka podkreślił, że opinia jest „de facto stwierdzeniem stanu faktycznego”. – Każdy, kto czyta konstytucję, wie, że w Polsce sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybiera Sejm i tylko Sejm ponosi za to odpowiedzialność. Nikt nie ma prawa kwestionowania tego, nawet nikt nie ma prawa oceniania tego – zaznaczył.Rzecznik rządu ocenił, że rola prezydenta w procesie wybierania sędziów TK jest „ceremonialna, aby pokazać ciągłość państwa”. Dodał jednak, że żadna ustawa nie daje prezydentowi pełnomocnictwa do faktycznego powoływania sędziów czy oceniania ich wyboru przez Sejm.– Opinia Komisji Weneckiej stwierdza stan faktyczny, który zdaje się, że jest w sposób oczywisty zrozumiały dla wszystkich, z wyjątkiem Pałacu Prezydenckiego i Prawa i Sprawiedliwości – stwierdził Szłapka.Komisja Wenecka proponuje rozwiązanie na wypadek odmowy prezydentaKomisja Wenecka zarekomendowała w opinii, by – „w przypadku, gdy prezydent odmawia odebrania ślubowania od sędziego wybranego przez Sejm lub opóźnia to (...) dopuszczono możliwość dopełnienia aktu ślubowania bez fizycznego udziału prezydenta, pod warunkiem zachowania jego istotnych elementów, w tym złożenia ślubowania w przepisanej formie, należytego zweryfikowania jego wykonania oraz skierowania i przekazania go prezydentowi”.Czytaj także: Spór o Trybunał Konstytucyjny. Berek: Jestem na to gotowy Pięciu sędziów TK czeka na odebranie ślubowaniaNa odebranie ślubowania czeka łącznie pięć osób wybranych w tej kadencji przez Sejm na sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Są to wybrani w marcu: Krystian Markiewicz, Marcin Dziurda, Anna Korwin-Piotrowska, Maciej Taborowski i wybrany we wrześniu Maciej Berek.Spór o ślubowanie sędziów TKSpór dotyczący odebrania ślubowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego sięga początku kwietnia tego roku. 13 marca Sejm wybrał sześcioro nowych sędziów TK. Prezydent Karol Nawrocki zaprosił dwoje spośród wybranych wtedy na sędziów TK: Magdalenę Bentkowską i Dariusza Szostka i złożyli oni ślubowanie w jego obecności.Cztery pozostałe osoby wybrane w marcu przez Sejm na sędziów TK nie zostały zaproszone przez prezydenta. Według przedstawicieli prezydenckiej kancelarii, podczas wyboru nowych sędziów TK doszło w Sejmie do błędów.Sędziowie ci złożyli więc 9 kwietnia w sejmowej Sali Kolumnowej ślubowanie z formułą, że robią to „wobec prezydenta”. Potem przekazali pisemne roty ślubowań na biurze podawczym Kancelarii Prezydenta RP. Nie objęli jednak urzędów w TK; prezes Trybunału Bogdan Święczkowski oświadczył, iż wydarzenia w Sejmie z ich udziałem nie może uznać za ślubowanie "wobec prezydenta". Sytuacja tych czworga sędziów pozostaje wciąż przedmiotem sporu.Ponadto w czerwcu Sejm wybrał Sławomira Patyrę na sędziego TK – po zaproszeniu przez prezydenta złożył on ślubowanie pod koniec lipca. We wrześniu natomiast na sędziego Trybunału wybrany został w Sejmie Maciej Berek, który dotąd nie został zaproszony przez prezydenta do złożenia ślubowania.Czytaj także: „Najpoważniejszy kryzys konstytucyjny w UE”. Safjan o „delikcie” NawrockiegoSzłapka: Premier nie będzie ulegał szantażom prezydentaRzecznik rządu oświadczył również, że premier Donald Tusk nie będzie ulegał presji prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie nominacji ambasadorskich i nie zaproponuje mu spotkania. Podkreślił, że procedura powoływania ambasadorów jest jasno określona w przepisach, a prezydent powinien podpisywać nominacje lub uzasadniać odmowę w konkretnych przypadkach.Nawrocki chce rozmawiać z premierem o ambasadorachPrezydent powiedział w opublikowanym we wtorek wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”, że jest gotów wrócić do rozmów w sprawie ambasadorów. Zaznaczył jednak, że nie zamierza negocjować z szefem MSZ, lecz chce rozmawiać z jego przełożonym – premierem Tuskiem.Powiedział też, że w polskich placówkach spotyka „świetnych dyplomatów”, ale nie podpisze ich nominacji, bo chce „rozwiązać problem systemowo”. Dodał, że Sikorski nie uporządkował tej kwestii także w czasach prezydentury Andrzeja Dudy.Rzecznik rządu: Prezydent powinien podpisać nominacje– Czy dobrze rozumiem, że prezydent mówi, że są świetni dyplomaci, którzy obsługują jego wizytę, a on ich (nominacji) nie podpisuje? – powiedział Szłapka, zapytany o słowa prezydenta. - To niech ich (nominacje) podpisze - dodał. Stwierdził też, że prezydent „nie jest od prowadzenia polityki zagranicznej”.– Premier nie będzie ulegał żadnym szantażom prezydenta – powiedział rzecznik rządu. – Jeżeli nie podoba mu się któryś, konkretna propozycja, to niech uzasadni, dlaczego się nie podoba, co jest nie tak – mówił Szłapka. Wówczas – dodał – „o tych pojedynczych przypadkach może można rozmawiać”.Rzecznik rządu ocenił też, że temat ambasadorów już jest uregulowany systemowo. – Systemowo wszystko jest bardzo precyzyjnie opisane. Reszta to są imaginacje i szantaże prezydenta Nawrockiego. Jest dobry ambasador, niech podpisuje – powiedział Szłapka.Czytaj także: 42 podpisy prezydenta? MSZ: To żart, że ich nie maPremier nie wyjdzie z propozycją spotkaniaNa późniejszej konferencji prasowej Szłapka, pytany, czy premier zamierza skontaktować się z Pałacem Prezydenckim i wyjść z propozycją spotkania ws. ambasadorów, odparł, że nie, gdyż – jak dodał – „wszystko jest opisane w konstytucji i ustawach”.Zaznaczył, że jeżeli „prezydent z jakiegoś powodu uznaje któregoś z zaproponowanych ambasadorów za osobę, która nie powinna pełnić tej funkcji, to może takiej nominacji pojedynczej nie podpisać”. – Natomiast to nie jest tak, że prezydent może rozpoczynać jakiekolwiek negocjacje. Rząd proponuje, prezydent dostaje to na biurku i podpisuje albo nie – powiedział rzecznik rządu.Ocenił, że – skoro prezydent przyznaje, iż jest zadowolony z obsługi jego zagranicznych wizyt przez profesjonalnych dyplomatów, „to nie ma żadnego uzasadnienia, by nie podpisać tych nominacji, poza próbą niekonstytucyjnego rozszerzania swoich uprawnień”.Procedura powoływania ambasadorówZgodnie z art. 39 ustawy o służbie zagranicznej ambasadorzy są powoływani i odwoływani przez prezydenta na wniosek ministra spraw zagranicznych, zaakceptowany przez szefa rządu.Czytaj także: Ambasadorowie bez nominacji. Kluczowe rozmowy w Pałacu Prezydenckim