Koalicjanci są podzieleni. Od lat PSL domaga się zniesienia dwukadencyjności w samorządach. Ludowcy przekonują, że limit wprowadzony przez PiS w 2018 r. jest niekonstytucyjny i ogranicza prawa obywatelskie. Choć ich projekt nie zyskał większości w Sejmie, w sobotę prezes partii Władysław Kosiniak-Kamysz odświeżył temat i zapowiedział „zdynamizowanie prac” nad propozycją. Nieprzypadkowo sprawa wraca właśnie teraz: tydzień po wyborach w Krakowie i rok przed wyborami parlamentarnymi. Jednak jak ustalił portal TVP.Info, perspektywy na uchwalenie ustawy pozostają niewielkie. W zeszłym roku PSL złożył projekt zakładający odejście od dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Propozycja miała trafić pod obrady Sejmu, jednak ludowcy obawiający się o jej przyszłość zrezygnowali z dalszego procedowania. Projekt skierowano do komisji nadzwyczajnej ds. zmian w kodyfikacjach, ale od tego czasu nie podjęto dalszych prac.Kosiniak-Kamysz przypomniał o ich propozycji podczas sobotniego posiedzenia Rady Naczelnej PSL. – Podejmowaliśmy działania, żeby zablokować tę fatalną ustawę (z 2018 r.), która jest niekonstytucyjna, bo ogranicza prawa i wolności obywatelskie. Jest instytucja referendum, jak widać bardzo skuteczna – powiedział, nawiązując do przedterminowych wyborów na prezydenta Krakowa.– Będziemy kontynuować pracę nad tą ustawą i będziemy wnioskować do prezydenta o jej podpisanie – zadeklarował prezes partii. Dodał, że ludowcy przekonali część koalicjantów do poparcia zmiany, choć nie wszystkich.Lider ludowców zapowiedział również, że jeżeli projekt nie znajdzie akceptacji wśród parlamentarzystów lub u prezydenta, to PSL proponuje wprowadzenie dwukadencyjności dla posłów i senatorów. – Skoro posłowie i senatorowie chcą utrzymania ograniczenia do dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, to dlaczego sami mieliby być z niego wyłączeni? – zapytał.Koalicjanci podzieleniCzłonkowie prezydium komisji zapewniają, że wrócą do projektu PSL, gdy tylko ludowcy wyrażą taką wolę. Jeden z przedstawicieli partii poinformował nas, że nastąpi to już niebawem. Jednocześnie z naszych rozmów wynika, że w Sejmie nadal brakuje większości gotowej poprzeć zniesienie dwukadencyjności. Paradoksalnie może to być na rękę autorom propozycji. – Za rok wybory, a Polacy popierają ograniczenie kadencyjności posłów. Chcemy, by to wybrzmiało – dodał polityk PSL.W październiku 2025 r. premier Donald Tusk publicznie poparł propozycję ludowców. – Gorąco namawiam wszystkich bez wyjątku, ze wszystkich partii. Odwołajcie tę niemądrą decyzję PiS-u – namawiał. Dziś posłowie Koalicji Obywatelskiej unikają jednoznacznych deklaracji i czekają na stanowisko partyjnego kierownictwa. W klubie Lewicy zdania są podzielone.Dodał, że posłowie popierający propozycję PSL spodziewają się, że prezydent Karol Nawrocki i tak zawetuje ustawę.Podobne nastroje panują wśród posłów Polski 2050. Większość jest przeciw, choć niektórzy politycy popierają projekt, m.in. znany z inicjatyw na rzecz samorządów Bartosz Romowicz.Odmienne stanowisko zajmuje klub Centrum, który jednogłośnie sprzeciwia się zniesieniu dwukadencyjności. Jego posłowie przypominają również, że jednym z postulatów ugrupowania jest wprowadzenie konstytucyjnego limitu trzech kolejnych kadencji dla posłów i senatorów.Opozycja na nieJak ustalił reporter TVP Info Dominik Lebda, również w PiS są zwolennicy odejścia od dwukadencyjności, choć to właśnie za ich rządów wprowadzono ograniczenie. Z tego względu w klubie najpewniej będzie obowiązywała dyscyplina.Rozbieżne opinie pojawiają się również wśród polityków koła Rozwój Plus, skupiającego byłych polityków PiS. Rozmówca naszego reportera przyznał, że podczas wewnętrznych rozmów pojawiały się różne argumenty. – Z jednej strony są samorządowcy, którzy dobrze sprawują swój urząd i się sprawdzają, a z drugiej wyborcy chcieliby przewietrzyć samorządowe szeregi – tłumaczył. Ostatecznie polityk stwierdził, że nie planuje, by wraz z klubowymi kolegami poparł pomysł PSL.W oficjalnych wypowiedziach politycy Konfederacji również sprzeciwiają się zmianom, jednak w offowych rozmowach przyznają, że analizują propozycję, ponieważ sprawa nie jest jednoznaczna. Podczas drugiego czytania projektu poseł Andrzej Zapałowski zaapelował do posłów, by rozważyli wprowadzenie ograniczenia liczby kadencji w samorządach do trzech lub czterech. – Jestem przeciwnikiem tego, by można było dożywotnio takie funkcje sprawować. Jakieś ograniczenia czasowe powinny być, ale dwukadencyjność to zdecydowanie zbyt krótki okres – ocenił.Czytaj także: Kraków policzył głosy. To już oficjalne