„Pytanie dnia”. Zagraniczna firma mogła uzyskiwać dostęp do danych gromadzonych przez system Pegasus – wynika z ustaleń przedstawionych przez Magdalenę Srokę. Przewodnicząca sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa mówiła w „Pytaniu dnia” o dokumentach, które mają wskazywać na brak pełnej kontroli polskich służb nad oprogramowaniem. Ujawniła również, że w niejawnej części raportu znajdują się nazwiska osób, które dotychczas nie pojawiały się publicznie w kontekście inwigilacji. Przewodnicząca komisji podkreśliła, że część zgromadzonego materiału pozostaje niejawna, a zawarte w nim informacje mogą być zaskoczeniem również dla polityków.– W części niejawnej znajdą się nazwiska, które do tej pory jeszcze się nie pojawiały – powiedziała.Pytana, czy wśród osób objętych inwigilacją byli także dziennikarze, nie potwierdziła ani nie zaprzeczyła. Zaznaczyła, że nie może ujawniać treści niejawnego raportu.Sroka: Zagraniczna firma miała dostęp do danychJednym z najważniejszych wątków rozmowy były ustalenia dotyczące kontroli nad systemem Pegasus. Sroka przekazała, że komisja wystąpiła do Prokuratury Krajowej o powołanie specjalistów, którzy mieli zbadać oprogramowanie znajdujące się w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym. Według przewodniczącej komisji jedna z otrzymanych analiz wskazywała, że moduł systemu znajdował się w Izraelu. Następnie komisja otrzymała dokument opatrzony klauzulą „ściśle tajne”, dotyczący m.in. oględzin przeprowadzonych w CBA. Część materiałów została odtajniona decyzją prokuratora generalnego.– To nie jest prawda, że zagraniczna firma nie miała dostępu do tych danych. Miała, kiedy tylko chciała – stwierdziła Sroka.Jej zdaniem oznacza to, że polskie służby nie miały pełnej kontroli nad wykorzystywanym narzędziem.Kto zdecydował o zakupie Pegasusa?W rozmowie z Justyną Dobrosz-Oracz Sroka odniosła się również do odpowiedzialności za zakup oprogramowania.– Decyzja została podjęta na styku Ministerstwa Sprawiedliwości, koordynatora służb specjalnych, szefa CBA – powiedziała.Przewodnicząca komisji oceniła, że zakup miał przede wszystkim charakter decyzji politycznej. Przypomniała też, że już w 2017 roku pojawiały się zastrzeżenia służb dotyczące bezpieczeństwa tego narzędzia. Sroka wskazała ponadto, że Pegasus nie pozwalał na inwigilowanie numerów zarejestrowanych m.in. w Rosji, Białorusi, Chinach czy Korei Północnej. Podważyła w ten sposób argumentację polityków PiS, którzy przedstawiali system jako narzędzie służące przede wszystkim zwalczaniu zagrożeń dla bezpieczeństwa państwa.Śledztwo dotyczące Pegasusa. Siedem osób z zarzutamiWedług Sroki Pegasus był stosowany wobec kilkuset osób, w tym polityków opozycji, prokuratorów, sędziów i adwokatów. Pełna lista osób objętych działaniami systemu nie została przekazana komisji ze względu na prowadzone śledztwo. Przewodnicząca poinformowała, że w postępowaniu prowadzonym przez Prokuraturę Krajową siedem osób usłyszało zarzuty, a wobec jednej skierowano już akt oskarżenia.– Dzisiaj złożyliśmy kolejne zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa – przekazała Sroka.Zaznaczyła, że kolejne osoby dowiadują się o uzyskaniu statusu pokrzywdzonych w sprawie Pegasusa, jednak nie wszystkie decydują się ujawnić ten fakt publicznie.Czytaj też: Zamach na premiera Tuska? „Prawdziwy zamachowiec tego nie ogłasza”