Biegli o funkcjonowaniu systemu. Biegli z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego wydali opinie dotyczące funkcjonalności i bezpieczeństwa systemu Pegasus. Opinie wydano w ramach śledztwa prowadzonego przez Zespół Śledczy nr 3 Prokuratury Krajowej. Sejmowa komisja śledcza ds. Pegasusa przedstawi dziś jawną część raportu ze swoich prac. W opublikowanym rano na portalu X nagraniu premier Donald Tusk powiedział, że „dobiega końca sprawa Pegasusa, jednego z największych skandali w historii Polski po upadku komunizmu”.– Totalne narzędzie cybernetycznej inwigilacji, wyprodukowane przez izraelską firmę, co do której współpracy oczywiście ze służbami izraelskimi nikt nie ma wątpliwości – powiedział w nagraniu Tusk. Jak stwierdził, w finale postępowania dotyczącego Pegasusa pojawiła się „rewelacja ostatnich godzin” potwierdzona przez polskie służby.– Wyobraźcie sobie, że ludzie odpowiedzialni za sprawiedliwość i za bezpieczeństwo państwa oddali w ręce obcego państwa, Izraela, tysiące, dziesiątki tysięcy danych, danych wrażliwych polskich obywateli, nie mając nad tym żadnej kontroli – zaznaczył premier.Jego zdaniem to „już nie jest skandal”, a „tak naprawdę i chyba dla każdego to jest jasne – mówimy o zbrodni stanu i za to będą odpowiadać”. Czytaj też: Kłopoty byłego szefa CBA. Wiemy, co ze śledztwem W poniedziałkowym komunikacie opublikowanym na stronie PK rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej prok. Przemysław Nowak przypomniał o prowadzonym przez zespół śledczy postępowaniu dot. wykorzystania oprogramowania Pegasus.„Z opinii biegłych wynika, że system Pegasus umożliwiał pozyskiwanie szerokiego zakresu danych z urządzeń mobilnych bez wiedzy i zgody ich użytkowników. Biegli ustalili również, że CBA nie miało pełnej kontroli nad funkcjonowaniem systemu, producent oprogramowania mógł uzyskać dostęp do infrastruktury, na której przetwarzano i przechowywano materiały z kontroli operacyjnych, a dane przesyłane przez system opuszczały terytorium Polski” – przekazał rzecznik.ABW o funkcjonalności systemu PegasusJak podkreślono w komunikacie, instalacja oprogramowania na urządzeniach mobilnych z systemami operacyjnymi Android i iOS (głównie telefonach) „mogła odbywać się bez wiedzy i zgody użytkownika”.„System umożliwiał dostęp do całości lub części danych zapisanych na urządzeniach, w tym: wiadomości SMS, MMS oraz treści wiadomości z komunikatorów internetowych, treści wiadomości e-mail; historii połączeń oraz treści rozmów telefonicznych, zarówno prowadzonych przez sieć komórkową, jak i przez internet (GSM i VoIP); list kontaktów i wpisów w kalendarzu, historii odwiedzanych stron internetowych; zdjęć, nagrań wideo, dokumentów oraz innych plików zapisanych w urządzeniu; danych lokalizacyjnych, w tym informacji pochodzących z GPS” – czytamy. System umożliwiał również dostęp do wiadomości (w tym SMS-ów, e-maili i wiadomości z komunikatorów internetowych) wysłanych i otrzymanych przed rozpoczęciem kontroli operacyjnej, jeżeli w momencie pozyskiwania danych były one zapisane na urządzeniu.Wykorzystywano mikrofon i wbudowane kamery Ponadto Pegasus pozwalał na wykorzystywanie mikrofonu i kamer wbudowanych w urządzenie do rejestrowania dźwięku i obrazu w czasie rzeczywistym oraz wykonywanie zrzutów ekranu.Pozyskiwane dane były gromadzone na urządzeniu mobilnym, a następnie przesyłane w postaci zaszyfrowanej na serwer systemu, bez zgody i wiedzy użytkownika.Czytaj także: CIA wykorzystała Pegasusa, aby uratować zestrzelonego pilotaABW wydało opinię na temat bezpieczeństwa systemu i danychW zakresie bezpieczeństwa systemu i danych biegli ustalili, że „CBA nie miało pełnej kontroli nad systemem Pegasus. CBA nie posiadało haseł dostępowych do części kont z uprawnieniami administracyjnymi, a niektóre elementy systemu pozostawały pod kontrolą producenta oprogramowania (prywatnej izraelskiej firmy). Uniemożliwiało to pełną weryfikację poprawności funkcjonowania poszczególnych modułów systemu, w tym odpowiedzialnych za przesyłanie i przechowywanie danych. Moduł serwera odpowiedzialnego za infekowanie urządzeń mobilnych pozostawał pod wyłączną kontrolą producenta”.Ustalono też, że dane przesyłane przez system Pegasus opuszczały terytorium Polski. „Przesyłano je za pośrednictwem tzw. sieci anonimizującej, obejmującej serwery znajdujące się w różnych częściach świata. Sieć ta była zarządzana przez producenta systemu i pozostawała poza kontrolą CBA. Biegli ujawnili zagraniczne adresy IP wykorzystywane przez system do przesyłania danych” – podkreślono.„Producent uzyskiwał pełen dostęp do systemu” „Producent systemu Pegasus miał techniczną możliwość dostępu do materiałów z kontroli operacyjnych. Wsparcie techniczne i aktualizacje odbywały się za pomocą zdalnego połączenia. Podczas tych prac prowadzone kontrole operacyjne nie były wstrzymywane, a producent uzyskiwał pełen dostęp do systemu, w tym możliwość dokonywania zmian w jego oprogramowaniu i konfiguracji. Opinie biegłych nie przesądzają, czy producent faktycznie uzyskał dostęp do materiałów pochodzących z konkretnych kontroli operacyjnych” – zaznaczono.Czytaj także: Komisja ds. Pegasusa kończy prace. Będą zawiadomienia do prokuraturyZastosowane rozwiązania nie gwarantowały pełnego bezpieczeństwa systemu i pozyskiwanych danych. Brak dostępu do części elementów systemu uniemożliwiał CBA pełną kontrolę nad jego działaniem oraz niezależną weryfikację procesów pozyskiwania, przesyłania i przechowywania danych.Śledztwo obejmuje trzy wątki18 marca 2024 r. wszczęto śledztwo dotyczące podejrzenia przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych w związku ze stosowaniem oprogramowania Pegasus. 22 kwietnia 2024 r. Prokurator Generalny Adam Bodnar powołał Zespół Śledczy nr 3 Prokuratury Krajowej do prowadzenia tego postępowania.Śledztwo obejmuje przede wszystkim trzy wątki: legalność kontroli operacyjnych, sposób pozyskiwania i wykorzystywania informacji oraz bezpieczeństwo i funkcjonalność systemu Pegasus.W toku śledztwa zarzuty przedstawiono siedmiu osobom. Postępowanie jest kontynuowane.Czytaj także: Agenci CBA z zarzutami ataku Pegasusem na byłego adwokata prezesa PiS