Szef MSWiA w „Pytaniu dnia”. Mężczyzną, który groził zamachem na premiera Donalda Tuska i wicepremiera, Władysława Kosiniaka-Kamysza ma ok. 60 lat. Na pewno jest to osoba bardzo aktywna w na różnych grupach głoszących skrajne poglądy i miała rozliczne kontakty – ujawnił w „Pytaniu dnia” szef MSWiA Marcin Kierwiński. Zapowiedział też, że policja będzie pilnowała polskich szkół, „tak długo, jak będzie to konieczne”. W niedzielę 11 października przed południem MSWiA poinformowało, że policja otrzymała informację w sprawie „możliwego zamachu na premiera Donalda Tuska i wicepremiera oraz ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza”. Służby twierdziły, że to bardzo poważna sprawa. W Centrum Antyterrorystycznym Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zwołano spotkanie przedstawicieli Policji, Służby Ochrony Państwa oraz ABW. Po południu szef MSWiA Marcin Kierwiński poinformował na X o zatrzymaniu mężczyzny, który miał stanowić wspomniane zagrożenie. Według nieoficjalnych informacji „Wyborczej” człowiek ten miał należeć do organizacji, która deklaruje, że walczy „z agenturą POPiS-owską w rękach globalistów i żydokomuny”. I choć gazeta nie podała nazwy tej grupy, to w mediach społecznościowych można bez trudu ją znaleźć, a jej liderem jest Krzysztof N. ps. Harnaś, mężczyzna w wieku 60-70 lat. Głosi bardzo skrajne poglądy i szuka chętnych do wsparcia jego „sprawy”. Marcin Kierwiński, który był gościem Aleksandry Pawlickiej ujawnił w TVP Info więcej informacji o sprawie „zamachu” i osoby, która miała za tym stać. – To mężczyzna w wieku około 60 lat. Został on zatrzymany na Dolnym Śląsku. Na pewno jest to osoba bardzo aktywna w na różnych grupach głoszących skrajne poglądy, posługująca się bardzo nienawistnym językiem i miała rozliczne kontakty – ujawnił Kierwiński, co oznacza, że rzeczywiście może chodzić o „Harnasia”. Minister wyznał, że Służba Ochrony Państwa dowiedziała się o zagrożeniu dla premiera i szefa MON od „informatora”. – Służby trafiły na niego przez dokładną analizę treści, które zawarte zostały w internecie. Natomiast cały czas trwają czynności procesowe, badane są kontakty tego człowieka, jego aktywność w internecie i na podstawie tego pewnie służby będą podejmować kolejne decyzje – powiedział szef MSWiA. Czytaj także: Policja zatrzymała mężczyznę podejrzewanego o groźby wobec premieraSzkoły pod policyjnym nadzorem Marcin Kierwiński zapowiedział też, że w poniedziałek 12 października polskich szkół będzie pilnować 20 tys. policjantów. To pokłosie „krwawego tygodnia”, jak nazywana jest w sieci seria ataków nożowników w placówkach oświatowych. – Potrzebny jest taki jasny komunikat, że nie będzie zgody na atakowanie polskich dzieci i anarchizację życia publicznego. Jesteśmy w stanie prowadzić tę akcję (pilnowania szkół – przyp. red.) do czasu, kiedy będzie to niezbędne. Pierwsze dni pokazały, że poziom tej agresji i mowy nienawiści jest bardzo wysoki – podkreślił wskazując, że do godz. 6:00 w niedzielę zatrzymano 117 osób w związku z atakami i groźbami w sieci. Minister ujawnia, kto stał za falą terroru Szef MSWiA uważa, że sprawców tych nienawistnych aktów można podzielić na trzy grupy. – Pierwsza to osoby, na które wpływ mają środowiska skrajne, głównie neofaszystowskie – powiedział, dodając, że do tej grupy zalicza 21-latka, która w sobotę raniła nożem trzy kobiety w szkole dla dorosłych na warszawskiej Pradze. Miała ona być zafascynowana ideologią faszystowską. Drugą grupę stanowić mają, wedle Kierwińskiego, głównie „dzieciaki zafascynowane gameningiem i grami komputerowymi”. – Czerpią z gier bardzo płaski i całkowicie skrzywiony, obraz świata – stwierdził gość Aleksandry Pawlickiej. Do trzeciej grupy – najbardziej licznej - minister zaliczył osoby, „które wpadły na pomysł, że zaistnieją, zrobią głupi żart i będzie o nich głośno”. – Po zatrzymaniu mówią: nie zdawaliśmy sobie sprawy. To pokazuje też, że w tych sprawach musimy być delikatnie, jeśli chodzi o komunikowanie. To także robota dla mediów – podkreślił. Czytaj także: Fala ataków w szkołach. Profiler: Nożownicy to nasze dzieci