Haker nie musiał się nawet wysilać. Za wyciekiem danych z duńskiego rejestru ludności stał haker, który dostał się do systemu za pomocą hasła „123456” – doniosła gazeta „Politiken”. Internetowy włamywacz pobrał dane, którymi podzielił się z redakcją. Rząd Danii poinformował w poniedziałek, że nieupoważnione osoby miały dostęp do 8,8 mln numerów personalnych CPR, nazwisk, adresów osób żyjących i zmarłych, a także Duńczyków mieszkających za granicą. Sprawę określono jako poważną, śledztwo prowadzi policja. Dziennik „Politiken” nawiązał kontakt po angielsku przez szyfrowany komunikator z anonimową osobą, która w ramach dowodu przekazała dane osobowe jednego z dziennikarzy gazety. Redakcja zapoznała się następnie z plikami dotyczącymi 8,8 mln numerów CPR.Kompromitacja w Danii. Haker pobrał dane z rejestru ludności za pomocą banalnego hasła Z relacji hakera, określonej przez cytowanych ekspertów za bardzo prawdopodobną, wynika, że najpierw wykorzystał niezabezpieczone dodatkowym uwierzytelnieniem hasło pracownika jednej z duńskich prywatnych firm, mającej legalny dostęp do rejestru CPR. Drugim krokiem było stworzenie oprogramowania zdolnego do automatycznego wysyłania zapytań do bazy oraz zapisywania wyników. Duński nadawca publiczny DR podał, że dostęp do rejestru miał już wyciec w 2025 r. i być dostępny w internecie, co oznacza, że dane Duńczyków były narażone na wykorzystanie przez dłuższy czas. W mediach trwa debata, czy mogli je wykorzystać przestępcy do wyłudzania kolejnych informacji lub pieniędzy, podszywając się pod państwowe instytucje, a także zagraniczny wywiad. Po ujawnieniu sprawy wiele urzędów zaostrzyło wymagania przy obsłudze spraw obywatelskich.Rejestr CPR obejmuje dane ok. 11 mln obywateli, żyjących i zmarłych, a także rezydentów i Duńczyków, którzy przeprowadzili się za granicę. Danię zamieszkuje ponad 6 mln osób.Czytaj także: „Nie da się rozbić tej probówki”. Matka ofiary domaga się prawdy o dżumie w Rosji