Połączy Kalabrię i Sycylię. Rozpalone przedwyborczą gorączką Włochy decydują teraz o gigantycznej inwestycji, czyli budowie mostu, który połączy Italię kontynentalną z Sycylią. To takie symboliczne powiększenie Europy za 13,5 miliarda euro. Początek prac jeszcze w tym roku, a otwarcie przeprawy w 2034 r. Kto zyska, kto straci? Debata trwa na politycznych salonach, w mediach i nawet w czynnych do późnej nocy kalabryjskich knajpkach. Most to jeden z istotnych gospodarczych tematów przed wyborami parlamentarnymi, a te już w przyszłym roku.Sycylia i Kalabria leżą w sercu Morza Śródziemnego. Na szlaku łączącym Kanał Sueski, Europę, Atlantyk i Afrykę Północną. Plan rządu Giorgii Meloni jest taki, że ma tu powstać europejskie centrum logistyczne. Tyle że budowa samego mostu przez Cieśninę Messyńską to za mało. W regionie potrzebna jest nowoczesna infrastruktura, która pozwoli wykorzystać jego świetne położenie geograficzne.Lamezia / ReggioLotnisko w Lamezia Terme, największe w Kalabrii, nie ma patrona. To nieliczny wyjątek wśród włoskich lotnisk, gdyż zwykle noszą one imiona znanych ludzi związanych z miastem lub regionem. Tu mieszkańcy nie mogą dogadać się w sprawie kandydata, a że lokalna włoska demokracja jest silna, nikt im niczego nie narzuci.Wśród ludzi związanych z Kalabrią są osoby znane nie tylko w Italii, które funkcję patrona lotniska mogłyby pełnić. Choćby Gianni Versace, który w Kalabrii się urodził i tu zaczynał karierę, zanim wyjechał podbijać wybiegi w Mediolanie.Z Lamezia już tylko niecałe dwie godziny pociągiem do Reggio di Calabria nad Cieśniną Messyńską. Na pierwszy rzut oka całkiem fajne miasto. Jeśli ktoś wcześniej widział Neapol, będzie pozytywnie zaskoczony, gdyż jest w miarę czyste. Corso Garibaldi, czyli miejscowa high street i bulwar Lungomare, to zapewne miejsca obowiązkowe do zobaczenia. Trzęsienie ziemi z początku XX wieku zatarło ślady długiej historii miasta.Czytaj też: Masowe zaginięcia kotów we Włoszech. Przerażająca hipotezaLokalna debataSpokój Reggio najpewniej wkrótce będzie zakłócony, wraz z rozpoczęciem budowy mostu na Sycylię. Lokalne media i miejscowe knajpki coraz intensywniej o tym dyskutują. Zagadać Włocha nie jest trudno, dlatego opinie o budowie przeprawy można poznać. Tych, którzy są przeciwko, jest stosunkowo mało. Boją się koniecznych wysiedleń, napływu tysięcy ludzi i naruszenia ich spokojnego dolce vita, które w Italii ekonomicznie już prawie nie istnieje, ale w mentalności pozostanie na zawsze. Jednak zdecydowana większość jest za. Być może właśnie dlatego od czerwca 2026 burmistrzem Reggio jest Francesco Cannizzaro z partii Forza Italia, zagorzały zwolennik projektu. Kalabryjczycy mają dość biedy oraz wykluczenia komunikacyjnego, wreszcie stygmatu z tym wszystkim związanego. Nie chcą już emigrować na północ kraju, żeby tam zarabiać i układać sobie życie. Dlatego kupują argumenty wicepremiera Matteo Salviniego, który głosi, że w związku z inwestycją powstaną tysiące nowych miejsc pracy i wreszcie naprawdę ruszy rozwój gospodarczy południa.Dla mieszkańców Kalabrii nie most jest najważniejszy, ważna jest budowa infrastruktury, która codziennie i bezpośrednio wpływa na jakość ich życia – mówią mieszkańcy.Matka zmuszona wywozić dziecko w inne części kraju, nie widzi żadnych korzyści dla swojego życia z tego, że pewnego dnia szybciej pokona Cieśninę Messyńską.Starszy mężczyzna mieszkający w miasteczku w głębi lądu, który spędza godziny dojeżdżając marnej jakości drogami do szpitala, nie traktuje mostów i autostrad jako istotnej infrastruktury. Dla niego infrastruktura to dobrej jakości komunikacja, szybki dostęp do pomocy medycznej, lokalny ośrodek społeczny, w którym będzie realizował swoje pasje i kontakty towarzyskie.Wreszcie młoda dziewczyna, która kończy studia w Kalabrii i musi wyjechać, ponieważ nie może znaleźć w swoim regionie odpowiedniej pracy, nie cieszy się z faktu, że pewnego dnia szybciej dotrze na Sycylię.To jest właśnie istota społecznej dyskusji o Moście Messyńskim, w której przydatność wielkich projektów gospodarczych zderza się z rzeczywistymi problemami ludzi. Dyskusji trochę jak o naszym CPK/Porcie Polska, tyle że ze zdecydowanie silniejszym znaczeniem głosu społeczeństwa i udziałem wszechobecnych w Italii mediów lokalnych.Napisane w RzymieMost na Sycylię to stary projekt, dlatego są tacy, którzy nie wierzą, że w ogóle powstanie. Budowę planował dyktator Mussolini, ale przeszkodziła wojna. Nie wiadomo zresztą, czy w latach 30. ubiegłego wieku inżynierowe udźwignęliby to wyzwanie. Poważnie wzięto się za sprawę w 1971 r. gdy parlament uchwalił specjalną ustawę o budowie mostu. Potem nastała cisza, spowodowana głównie niestabilnością włoskiej sceny politycznej.Entuzjastą projektu był Sylvio Berlusconi, trzykrotny premier Włoch. Nie udało się, bo w pierwszej dekadzie lat dwutysięcznych Europę ogarnął kryzys gospodarczy i trzeba było przeorganizować priorytety.To jest la storia infinita, czyli niekończąca się opowieść, śmieją się starsi mieszkańcy Reggio i przypominają, że za budowę przeprawy na Sycylię próbował brać się jeszcze w latach osiemdziesiątych premier Bettino Craxi. Bezskutecznie.Politycy włoskiej centrolewicy nigdy nie mieli serca do budowy mostu. Dopiero gdy w 2022 r. do Palazzo Chigi, siedziby premierów Italii, wprowadziła się Giorgia Meloni, temat odkopano na dobre. Teraz sprawą zajmuje się wicepremier i minister infrastruktury Matteo Salvini, a nieformalnym ambasadorem projektu jest Antonio Tajani, minister spraw zagranicznych i lider partii Forza Italia. Jako partyjny następca Berlusconiego, jest szczególnie zobowiązany do realizowania marzenia swojego poprzednika i mentora.Czytaj też: Włosi przestawiają się na polskie rejestracje. Tak obchodzą prawoTechnologiczna twierdzaLokalna kalabryjska telewizja LaC News24 systematycznie podaje informacje o wstrząsach tektonicznych. Paniki to nie wywołuje, bo ludzie w Kalabrii przyzwyczaili się do tych zjawisk tak jak Sycylijczycy do kaprysów Etny. Jednak trzęsienie ziemi z 1908 roku, które zdewastowało region, pozostaje w historycznej pamięci. Konstruktorzy mostu projektują go tak, żeby przetrwał trzęsienie nawet do 7,5 punktów w skali Richtera. Trzeba też poradzić sobie z wiatrem, bo zdarza się, że nad cieśniną szaleje i osiąga nawet 200 km na godzinę.Wyzwaniem jest nie tylko dzika natura, także nieprzewidywalne działanie człowieka. Dlatego most będzie chroniony przed sabotażem, atakami hakerów na jego precyzyjny system komputerowy, oraz przed niewłaściwym lub przestępczym użyciem dronów. Ma być gotowy na każdy najbardziej dramatyczny scenariusz, w tym eksplozję lub atak terrorystyczny. System bezpieczeństwa nie dopuści do efektu domina destrukcyjnych zjawisk.Cztery 399-metrowe wieże mają utrzymać przęsło o długości 3300 m. W każdą stronę po trzy pasy ruchu, pas serwisowy i dwa tory kolejowe.Uwaga: zapowiada się nowa atrakcja turystyczna Italii, bo projekt przewiduje chodnik dla pieszych. Jest uzasadniona nadzieja, że frekwencja na tym deptaku dopisze.Od kontynentu wiedziemy na most Autostradą Śródziemnomorską, a na Sycylii trasa rozdzieli się na drogi do Palermo i Katanii.– To będzie, a nie byłby unikalny projekt – podkreśla tę istotną różnicę wicepremier Salvini. Zapewne tak, ale w sumie kto, jeśli nie Włosi mają podejmować się takich wyzwań. Przecież to właśnie Rzymianie epoki Cesarstwa zapisali się w dziejach inżynierii jako najlepsi budowniczowie mostów wręcz niezniszczalnych, które przetrwały do dziś. Mamy okazję z nich korzystać, choćby w Rzymie.La piovra/ OśmiornicaNieprzypadkowo przypominam tytuł tego genialnego serialu z Michele Placido w roli komisarza Corrado Cattaniego, bo czasy, o których opowiada serial Ośmiornica minęły. Mafia już nie strzela, a jeśli już, to bardzo rzadko.Istnieje nadal, tyle że wdziera się w biznes, struktury gospodarcze i jest bardziej niż pewne, że będzie chciała mieć realne zyski z budowy mostu Kalabria-Sycylia. Oba regiony mają swoje mafie. Z Kalabrii wywodzi się ‘Ndrangheta, z Sycylii Cosa Nostra. Obie działają nieco inaczej. Sycylijska koncentruje się na swoim regionie, kalabryjska szuka zysków na bogatej północy kraju. Profesor Bielański przypomina nie tak dawne czasy, gdy kalabryjscy mafiozi opanowali parkingi wokół mediolańskich stadionów piłkarskich i czerpali z tego zyski.Istotnie, bo gdy w 2023 roku o reaktywacji budowy zrobiło się głośno, media podawały informacje, że mafia zgłosiła chęć pilnowania budowy. Rzecz jasna za stosowną opłatą. Trudno przecież o prostsze pieniądze.Wtedy Salvini zapewniał, że w tej sprawie sobie poradzi, ale ponieważ nikt sobie z mafią do tej pory nie poradził, mało kto mu wierzy.Na stole leży 13,5 miliarda euro, czyli niezły tort do podziału, więc nie ma co liczyć, że mafiozi nie będą próbować czegoś uszczknąć. Właśnie ten argument był i nadal jest jednym z ważniejszych przeciwko budowie. Strach o bezpieczeństwo tak wielkich środków publicznych.Czytaj też: Kryzys biznesu lotniczego. „Spokojne, to tylko awaria”PolitykaWybory parlamentarne we Włoszech już w przyszłym roku. Powinna to być jesień, ale są głosy, że może wcześniej, nawet wiosną. Kampania wyborcza oficjalnie nie zaczęła się, natomiast nieoficjalnie trwa w najlepsze. Most na Sycylię jest jednym z wyborczych tematów.Jedno z centrolewicowych ugrupowań, czyli Ruch Pięciu Gwiazd pod wodzą byłego premiera Giuseppe Conte, jest wobec inwestycji więcej niż sceptyczny. Wskazuje milion innych celów, na które powinny być wydawane publiczne pieniądze. Chodzi mu o takie oczywiste socjalne klasyki. Italia zapłaciła sporą cenę za covid, za aktywne poparcie Ukrainy, teraz za kryzys w Zatoce Perskiej, dlatego deficytów nie brakuje.Centrolewicowa Partia Demokratyczna argumentuje podobnie. Tyle, że ta część, nazwijmy to cywilizowanej opozycji, działa w zgodzie z najwyższymi zasadami kultury demokracji.– Obowiązuje tam zasada rispetto, to jest szacunku dla rządu i uznania dla jego rzeczywistych sukcesów – wyjaśnia mi profesor Bielański.Nieco gorzej jest po prawej stronie sceny politycznej. Dlatego premier Giorgia Meloni ma przed sobą spore wyzwanie. Wprawdzie wciąż kontroluje sytuację, właśnie ( 8 października) przeforsowała nowelizację prawa wyborczego, która może ułatwić jej utrzymanie władzy po wyborach, ale zyskała wroga na prawicy.Na politycznej scenie pojawił się bowiem Roberto Vannacci, były wojskowy i były attache w Moskwie. Zafascynowany Rosją i Putinem, dlatego postrzegany w Rzymie wręcz jako agent Kremla. Vannacci z pomocą partii Liga, Matteo Salviniego dostał się do Parlamentu Europejskiego.Następnie, jak to określił Salvini, zdradził i założył własne ugrupowanie pod szyldem „Przyszłość Narodowa”. To skrajna prawica krytykująca wszystko i wszystkich. Jej poparcie w chwili pisania tego tekstu wynosi ok. 9 proc.Vannacci chce natychmiastowego przerwania pomocy Ukrainie, a uchodźców z Afryki najchętniej wrzucałby do morza. Meloni wobec takich pomysłów jest zdecydowanie na nie. Cały czas popiera pomoc dla Kijowa, a na uchodźców ma własną receptę. Otóż proponuje, żeby Europa inwestowała w krajach Maghrebu.Zdaniem włoskiej premier europejskie inwestycje, z których wynikną nowe miejsca pracy i warunki do godnego życia w Afryce Północnej, to zdecydowanie najlepszy sposób na rozwiązanie problemu uchodźców wciskających się do Europy.I chwała jej za to, bo wszelkie rozwiązania przemocowe są sprzeczne z kulturą europejską, a ponieważ Rzym jest tej kultury kolebką, zatem i teraz z włoskiej stolicy płynie dobry przykład.W cały tego kontekst wpisuje się most na Sycylię. Włączenie wyspy do europejskiego obiegu gospodarczego wzmocni nie tylko Italię. To po prostu dobra wiadomość dla kontynentu, gdyż rozsądnie prowadzona polityka inwestycyjna w Afryce, z Sycylią jako strategicznym centrum logistycznym, wszystkich nas wzmocni gospodarczo. Takie przesłanie płynie z Rzymu i wkrótce okaże się, czy cokolwiek z tego projektu wyjdzie. Szefowie rządów innych krajów UE, dość sceptycznie patrzą bowiem na wzmocnienie pozycji Włoch w Europie, które niewątpliwie wyniknęłoby z otwarcia mostu i ożywienia Sycylii.Czytaj też: Koniec z kradzieżami. Tramwaje wodne w Wenecji będą mieć kameryAeroporto dello Stretto/ Lotnisko nad CieśninąLotnisko w Reggio di Calabria nosi imię urodzonego tam Tito Monntiego, pilota wojskowego, który zginął podczas II wojny włosko-abisyńskiej w 1935 r.Jeśli dziś ktoś dziwi się skąd u nas tylu uchodźców, odpowiedź wydaje się prosta: to rachunek za kolonializm. W końcu Monnti zginął w Etiopii, a nie na przykład w obronie swojego rodzinnego Reggio.Z Kalabrii Piotr Czarnyszewicz