Niedoszły szpieg prawomocnie skazany. Paweł Kowalski, który chciał współpracować z rosyjskimi służbami specjalnymi i proponował swój plan na dokonanie zamachu na Wołodymyra Zełenskiego, spędzi w więzieniu 5 i pół roku. Sąd Apelacyjny w Lublinie uznał, że kara 3 lat i 6 miesięcy więzienia orzeczona przez Sąd Okręgowy w Zamościu była zbyt łagodna, co podnosiły mazowieckie „pezety” Prokuratury Krajowej. „Sąd Apelacyjny w Lublinie, po rozpoznaniu apelacji prokuratora, zmienił wyrok sądu I instancji i prawomocnie wymierzył Pawłowi Kowalskiemu karę łączną 5 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności za zgłoszenie gotowości do współpracy z wywiadem Federacji Rosyjskiej” – poinformowała w piątek 9 października Prokuratura Krajowa. Tym samym lubelski sąd uwzględnił apelację Mazowieckiego Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej od wyroku Sądu Okręgowego w Zamościu, który w styczniu br. skazał Kowalskiego na karę łączną 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Kin jest niedoszły szpieg i dywersant? Chodzi o 51-letniego Pawła Kowalskiego, zatrzymanego w kwietniu 2024 roku przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Po roku prokurator Mazowieckiego Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej oskarżył go o „zgłoszenie gotowości do działania na rzecz obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej”. W maju br. portal TVP.Info jako pierwszy ujawnił szokujące ustalenia śledczych z „pezetów”. Kowalski to były żołnierz i uczestnik misji zagranicznych, podczas których był strzelcem wyborowym. Mężczyzna pochodzi z jednego z miast na Lubelszczyźnie w pobliżu granicy polsko-ukraińskiej. Śledczym udało się odtworzyć dużą część zakodowanej korespondencji Kowalskiego z Rosjanami. Używał do tego głównie Telegrama oraz różnych komunikatorów internetowych. Przekonywał Rosjan, że był operatorem GROM-u. Wspominał też o dobrych relacjach z byłymi funkcjonariuszami peerelowskiej Służby Bezpieczeństwa, którzy przeszli przeszkolenie w sowieckich ośrodkach. To akurat była prawda. Kowalski z własnej inicjatywy przekazał Rosjanom swój plan skutecznego zamachu na prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego na lotnisku Rzeszów-Jasionka. Opisywał, czego można użyć, aby ominąć znajdujące się tam zabezpieczenia (nie wskazujemy tych przedmiotów, ze względów bezpieczeństwa). Miało tam nawet paść stwierdzenie: musicie zabić Zełenskiego. Dał też do zrozumienia, że jest gotowy dokonać aktów sabotażu na terenie Polski, np. wysadzając ważny obiekt komunikacyjny, czy atakować obiekty infrastruktury krytycznej. Czytaj także: Białoruski szpieg skazany. „To był zwiad przed działaniami dywersyjnymi” Likwidatorzy z GRU Paweł Kowalski miał napisać, że jest gotów wstąpić do grupy Wagnera. Świadkowie potwierdzili śledczym, że mężczyzna nie wykluczał wyjazdu na Białoruś, aby tam zostać najemnikiem Kremla. Były żołnierz wyrażał także chęć nawiązania współpracy z Jednostką 29155 rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. Według mediów to specjalna formacja odpowiedzialna za likwidację wrogów i zdrajców Kremla oraz przygotowywanie aktów sabotażu. Brytyjski portal śledczy Bellingcat powiązał ją z próbą zabójstwa byłego pułkownika GRU Siergieja Skripala w marcu 2018 r. w Wielkiej Brytanii. Podczas śledztwa nie znaleziono dowodów wskazujących, że były żołnierz otrzymał jakiekolwiek pieniądze od Rosjan. Śledczy uważają, że głównym motywem oskarżonego była zapewne chęć dołączenia do struktur wojskowych, gdzie mógłby wykorzystać swoje wyszkolenie oraz zła kondycja finansowa. Kowalski nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Przekonywał bowiem, że utrzymywał kontakt z Rosjanami, bo chciał łapać zbrodniarzy wojennych. Jego kontakty z Rosjanami były zaś formą prowokacji. Czytaj także: Elektronika obciąża szpiega Kremla. Działał prężnie w Polsce i nie tylko