Poparcie na ostatniej prostej. „W odpowiedzialności za nasze miasto, za naszą przyszłość i za rozwój Krakowa proszę Was, w niedzielę oddajcie głos na Monikę Piątkowską, która jest również moją kandydatką. Nie na Łukasza Gibałę, który dąży do jednego celu – kupienia sobie miasta” – napisał były prezydenta Krakowa Aleksander Miszalski. To pierwszy raz od przegranego referendum, gdy były włodarz miasta poparł kandydata i odniósł się szerzej do swojej porażki. „Przez ponad cztery miesiące milczałem, była to moja świadoma decyzja. Potrzebowałem czasu, żeby spojrzeć na swoją prezydenturę z dystansu, przeanalizować popełnione błędy i zastanowić się, co mogłem zrobić inaczej” – napisał Miszalski.Były prezydent Krakowa podkreślił, że dzisiaj przerywa „tę ciszę”.„Przerywam ją bo Kraków jest dla mnie ważny i nie chcę milczeć, kiedy toczy się dyskusja o jego przyszłości. Nie zamierzam udawać, że wszystko robiłem dobrze. Chciałem w krótkim czasie uporządkować finanse Krakowa, przeprowadzić trudne reformy i rozpocząć ważne inwestycje. Dzisiaj wiem, że próbowałem zmienić zbyt wiele rzeczy naraz. Poniosłem za to polityczną odpowiedzialność Przez te miesiące nie przestałem interesować się Krakowem. Przeciwnie. Uważnie obserwowałem wydarzenia w mieście, słuchałem kandydatów i analizowałem ich propozycje” – czytamy w poście byłego szefa struktur małopolskiego KO.Czy więcej: Pozew po wygranej pierwszej turze w Krakowie. Gibała odpowiadaMiszalski zarzuca Gibale hejt, kłamstwa i manipulacjeMiszalski stwierdził, że „im dłużej słucham trwającej kampanii, tym więcej mam pytań”.„Zwłaszcza do Łukasza Gibały, którego znam od 18 lat. Razem zaczynaliśmy w Platformie Obywatelskiej. On kierował jej krakowskimi strukturami, ja byłem jej sekretarzem. To on, wtedy, w 2010 roku rekomendował na listach wyborczych działaczy PO takich jak Hawranek, Stawowy, Kośmider, Sepioł, Kracik czy Miszalski. Wtedy wszystkich cenił, lubił i szanował dzisiaj wszystkich hejtuje. Szczere czy koniunkturalne? Później nasze drogi się rozeszły. W 2024 roku stanęliśmy naprzeciw siebie w wyborach prezydenckich” – napisał były włodarz Krakowa.„Dzisiaj słucham tego co mówi, co obiecuje i stwierdzam z całą stanowczością, że kłamie, manipuluje bądź wykazuje się podstawową niewiedzą. Jego działania są skalkulowane na dezinformację i ubrane w populistyczne hasła” – dodał.W dalszej części publikacji, Miszalski zarzucił Gibale finansowanie krakowskiego referendum, mimo przedstawiania się tylko jako wspierający mieszkaniec.„Tymczasem ze sprawozdania finansowego komitetu referendalnego wynika wprost, że stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców przekazało na kampanię wsparcie rzeczowe wycenione na niemal 1,9 mln zł. Całkowite koszty wykazane w rozliczeniu wyniosły niespełna 2 mln zł. Krakowianie zostali po prostu OSZUKANI, że mowa o obywatelskim akcie, a chodziło tak naprawdę o dogrywkę do wyborów” – czytamy w poście byłego prezydenta Krakowa.Miszalski odniósł się także do zarzutów o zatrudnianie swoich ludzie w urzędzie miastach i spółkach zależnych od Krakowa. Według niego liczba stu osób z KO w na kierowniczych stanowiskach jest zawyżona.„W rzeczywistości takich osób jest w UMK nie więcej niż 15 na 170 stanowisk kierowniczych. To jest to legendarne “kolesiostwo”? Tymczasem z jego kręgów padają już konkretne nazwiska osób które znajdą pracę w Magistracie czy spółkach (Urynowicz, Wąsowicz, Czop, Szopińska, Hoffman, Szczepan, Kędryna, Jantos, Bogdanowska, Kubiczek, Wałachowski)… Czy już zatem znają wyniki konkursów? Zresztą już 2024 r. w debacie dla Radia Kraków zapowiedział zatrudnienie ludzi ze swojego stowarzyszenia w UMK. Postawa Łukasza to nic innego jak perfidna hipokryzja” – ocenił.W kolejnej części zarzucił Miszalski zarzucił Gibale oportunizm na podstawie jego obietnic wyborczych i jego wcześniejszych poglądów politycznych.„W 2022 roku głosował (Gibała - przyp. red.) za wprowadzeniem Strefy Czystego Transportu. Dzisiaj opowiada się za ograniczeniem zasięgu SCT, ponieważ liczy na głosy konserwatywnych wyborców. Nie obchodzi go przy tym kwestia zdrowia dzieci i seniorów. Dotyczy to nie tylko strefy, ale również budowy metra, transportu miejskiego, planowania przestrzennego i każdej innej ważnej decyzji dotyczącej Krakowa. Dzisiaj poglądy Łukasza to jedynie te poglądy, które przyniosą mu korzyść” – napisał polityk KO.Zobacz także: Turystyfikacja i zadłużenie. Starcie kandydatów na prezydenta KrakowaZarzuty o przyszły nepotyzmJednak jednym z najdalej idących zarzutów stawianych Gibale przez Miszalskiego jest motyw finansowy jego startu w wyborach i korzyści, które ma osiągnąć jego rodzina po wygranej.„Pozostając w temacie korzyści, samo nasuwa się pytanie o to jak ewentualna wygrana Łukasza wpłynie na rodzinne interesy deweloperskie Gibałów. Tak, rodzina Łukasza, a dokładniej brat, to deweloper. Dla wielu z Was może to być szokujące, ponieważ w poprzedniej kampanii mówił, że jego brat nie ma nic wspólnego z deweloperką. (Radio Kraków). Tymczasem jeszcze w 2024 roku, na jesieni, firma Gibałów wznowiła postępowanie w sprawie wycinki drzew na ul. Lea. Oprócz budowania, ich firmy zajmują się również finansowaniem deweloperów i na tym zarabiają. Tak, tymi deweloperami z którymi Łukasz - rzekomo - tak zaciekle walczy” – podkreślił Miszalski.„Łukasz mówi, że setki działek jego rodziny w okolicach Krakowa nie kolidują z ewentualnym pełnieniem funkcji Prezydenta. Ale to też jest KŁAMSTWO. Prezydent ma przecież ogromne przełożenie na: transport aglomeracyjny, parkingi P&R, współpracę w Metropolii Krakowskiej, planowanie inwestycji na granicach miasta. Musimy sobie wszyscy zadać ważne pytanie: czy inwestycje miasta na obrzeżach będą realizowane dla większej korzyści Krakowian, czy może raczej dla większej wartości działek należących do Gibałów” – dodał.Łukaszowi Gibale zarzucił także „elementarną nieznajomością finansów miasta”.„Zbierając w całość postulaty przedstawione przez Łukasza, dodając do nich interpelacje i uchwały Krakowa dla Mieszkańców, powstaje proste pytanie: czy on oszalał? Wszystko o czym mówi Łukasz to w sumie 3,5 mld w inwestycjach i prawie 400 mln rocznie w utrzymaniu lub rezygnacji z dochodów. To nie jest możliwe przy jednoczesnym mówieniu o zmniejszeniu zadłużenia miasta. Ten program nie uwzględnia nawet: metra, Trasy Pychowickiej i Zwierzynieckiej, zwiększenia dotacji dla żłobków i przedszkoli (które postulował), czy wykupu Łąk na Klinach pod użytek ekologiczny” – zaznaczył były prezydent Krakowa..Zobacz też: Kraków politycznym barometrem. „To nie jest bastion prawicy”Miszalski poparł PiątkowskąByły włodarza Krakowa odniósł się jeszcze raz do okresu swojej prezydentury, przyznając, że „nie był idealnym prezydentem i popełnił błędy”.„Monika Piątkowska też ma wady, wszyscy je mamy, chociaż nauczona moimi błędami już podobnych nie popełni. To dobra, sprawdzona i zaangażowana w życie naszego miasta menadżerka, której doświadczenie urzędnicze i prawnicze pozwoli dynamicznie rozwijać Kraków, przy jednoczesnej walce z rosnącym długiem. Takim kandydatem nie jest Łukasz Gibała, który nigdy w życiu niczym na poważnie nie zarządzał. Nie musiał na poważnie pracować i martwić się finansami, ponieważ wszystko miał podane jak “na tacy” – ocenił Miszalski.Były prezydent podkreślił, że „miastem zarządza się nie obietnicami, lecz decyzjami, za które trzeba wziąć odpowiedzialność”.„I to właśnie w odpowiedzialności za nasze miasto, za naszą przyszłość i za rozwój Krakowa proszę Was, w niedzielę oddajcie głos na Monikę Piątkowską, która jest również moją kandydatką. Nie na Łukasza Gibałę, który dąży do jednego celu - kupienia sobie miasta” – stwierdził.II tura przyśpieszonych wyborów w Krakowie odbędzie się w niedzielę 11 października.