„Odpowiemy na ataki”. Dotychczas Lewica ignorowała krytykę dawnych kolegów z Partii Razem, którzy zarzucają ekipie Włodzimierza Czarzastego brak sprawczości w rządzie i „koryciarstwo”. Jednak w ostatnich dniach politycy Lewicy zmienili strategię i zaostrzyli kurs. Nie chcą też dłużej brać odpowiedzialności za koalicjantów, którzy nie dowożą obietnic wyborczych. – Koniec polityki miłości. Nie będziemy dłużej frajerami i odpowiemy na ataki – słyszymy. W sobotę Rada Krajowa Nowej Lewicy przyjęła program pracy na najbliższy rok, obejmujący między innymi działania legislacyjne i terenowe. Partia przedyskutowała też wynik swojej kandydatki Darii Gosek-Popiołek w wyborach na prezydenta Krakowa. Po weekendowym spotkaniu zapadła też inna decyzja: politycy zmieniają komunikację na bardziej konfrontacyjną.Jeszcze we wrześniu przewodniczący Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty przekonywał, że ugrupowania lewicowe powinny pójść skonsolidowane w wyborach parlamentarnych w 2027 r., choć Razem od niemal dwóch lat deklaruje, że szykuje się do samodzielnego startu. Nowa strategia Lewicy. „Nie będziemy już dłużej nadstawiać drugiego policzka”Jednak w poniedziałek Czarzasty postanowił skrytykować lidera formacji Adriana Zandberga. – Adrian tak się zachowuje, że na złość liberałom odda władzę niedługo faszystom. Generalnie ja się z takim sposobem myślenia nie zgadzam – ocenił w rozmowie z Justyną Dobrosz-Oracz na antenie TVP Info.We wtorek Zandberg uderzył w ministrę rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk z mównicy sejmowej. Szefowa MRPiPS odpowiedziała posłowi w trybie ministerialnym. – Partio Razem, wasza obecność w ławach poselskich dla polskiego pracownika nie przynosi dokładnie nic. Od wielu lat, każdego miesiąca, każdy z was pobiera kilkadziesiąt tysięcy złotych i z tych pieniędzy polski pracownik nie ma dokładnie nic. Powiedzmy sobie szczerze: jedyne miejsca pracy i jedyne wynagrodzenia, które was obchodzą, to są wasze wynagrodzenia – stwierdziła Dziemianowicz-Bąk.Czytaj także: Lewica przegrała z Razem w Krakowie. Co poszło nie tak?Wieczorem tego samego dnia rzecznik Lewicy Łukasz Michnik starł się w Polsacie z posłanką Razem Marceliną Zawiszą. – My nie reagowaliśmy na ich agresywne zaczepki, mimo że atakowali nas częściej niż Konfederację czy Koalicję Obywatelską. Większym wrogiem dla Partii Razem stała się Lewica, ale my to znosiliśmy. Mówiliśmy: nie tu jest wróg, mamy podobny program, podobne ideały, chodźmy razem i załatwiajmy sprawy razem. Stało się coś innego i stwierdziliśmy, że nie będziemy już dłużej nadstawiać drugiego policzka – oświadczył Michnik.Razem w opozycji. „Antyspołeczny” projekt budżetuW październiku 2024 r. Partia Razem zdecydowała o opuszczeniu klubu parlamentarnego Lewicy i utworzeniu własnego koła w Sejmie. Polityków poróżnił wówczas projekt ustawy budżetowej, który nazwali „antyspołecznym”. Tym samym posłowie przeszli do opozycji i od tamtej pory stale krytykują działania rządu.– Koniec polityki miłości, zaczynamy odpowiadać na ich ataki – powiedział nam jeden z kluczowych polityków Lewicy.Nasz rozmówca podkreślił, że posłowie Lewicy nie będą jako pierwsi zaczepiać Razem, ale jeżeli będą atakowani, to odpowiedzą tym samym. – Dotychczas nie chcieliśmy tworzyć konfliktów na szeroko pojętej lewicy, ale nie będziemy już dłużej frajerami. Nie damy się obrażać – tłumaczył.Z naszych rozmów z posłami Razem wynika, że nie przejmują się odpowiedziami ich byłych koalicjantów. – Oni nam robią w ten sposób przysługę, bo przypominają wyborcom, że nie jesteśmy w rządzie, a Razem to nie Lewica. Zdarza się, że Polacy, którzy nie śledzą polityki, mylą nas z ludźmi Czarzastego. Nie zdziwię się, jeżeli ich ataki zwiększą nam rozpoznawalność – ocenił parlamentarzysta Razem.„Partia drugiego wyboru”Z wewnętrznych badań Lewicy wynika, że ich ugrupowanie jest największą partią drugiego wyboru wśród Polaków głosujących na Koalicję Obywatelską. Jednocześnie formacja Czarzastego walczy o jak najwyższe poparcie, by nie skończyć na jednej liście z KO w nadchodzących wyborach. Dlatego przez najbliższe miesiące posłowie Lewicy będą pracowali nad podkreśleniem swojej odrębności i różnic programowych.– Nie chcemy ponosić już dłużej odpowiedzialności za porażki koalicji, ponieważ np. PSL blokował liberalizację prawa aborcyjnego. Lewica składa projekty ustaw w sprawach, które obiecaliśmy, że dowieziemy, ale one potem nie wychodzą z rządu czy Sejmu – stwierdził inny polityk z Lewicy.Jak ustalił portal TVP.Info, w ramach planowanych działań legislacyjnych Lewica będzie składała w trybie poselskim projekty ustaw, które nie zostały przyjęte przez Radę Ministrów. Jednym z nich będzie propozycja likwidacji Funduszu Kościelnego i współfinansowania składek na renty i emerytury osób duchownych przez nich samych oraz przez kościoły. Zgodnie z przyjętym planem, projekt ma trafić do Sejmu w grudniu.Czytaj także: Rekordowe finansowanie i polityczna cisza. Tak wygląda likwidacja Funduszu Kościelnego