Projekt Politechniki Lubelskiej. Lufa armatohaubicy traci swe właściwości po oddaniu 1500-2500 strzałów i trzeba wymienić ją na nową. W czasach pokoju nie jest to problemem, ale w warunkach konfliktu zbrojnego sprawna produkcja tego elementu ma kolosalne znaczenie. Naukowcy z Politechniki Lubelskiej opracowali prostszy i oszczędniejszy sposób wytwarzania luf. Oszczędności mogą być liczone w milionach dolarów. Na wyposażeniu polskiej armii jest obecnie ponad 300 armatohaubic kalibru 155 mm. Dwie trzecie z nich to uzbrojenie koreańskiej produkcji – K9 Thunder, a około 80 to polski AHS Krab. Koszt takiej armatohaubicy waha się między 3-4 mln dolarów (koreański produkt), a 6 mln dolarów (Krab). Jak wskazują szacunki, cena samej lufy produkowanej w Polsce wynosi ok. 1,5-2 mln złotych (oficjalne dane dotyczące ceny są tajne).Z jednego wytopu można mieć nie sześć, a osiem lufRektor Politechniki Lubelskiej, profesor dr hab. inżynier Zbigniew Pater, wraz ze swym zespołem zbudował model walcarki sterowanej numerycznie, która pozwala znacznie oszczędniej gospodarować bardzo wartościowym materiałem i (jak pokazują badania) produkować wysokiej jakości lufy. Na razie jednak pełnowymiarowa walcarka nie została jeszcze wyprodukowana, ale laboratoryjny egzemplarz umożliwił odwalcowanie lufy do Kraba w skali 1:10.– Nasz pomysł polega na tym, aby we wlewku (bloku metalu wytopionym w piecu - red.) najpierw nawiercić otwór i następnie walcować to na trzpieniu, z otworem wewnętrznym, który potem byłby tylko rozwiercany. W konsekwencji z jednego wytopu można by było uzyskać nie sześć, a osiem luf – powiedział portalowi TVP.Info profesor Pater.Czytaj także: Polska zbrojeniówka w natarciu. Premiera pojazdu pancernego dla armiiObecnie pierwsza faza produkcji luf do Krabów (wytwarzanie tzw. odkuwek) odbywa się w Hucie Celsa. W Ostrowcu kuje się elementy na prasach kuźniczych, jak to się dawniej wykonywało – jako element pełny, który poddaje się obróbce cieplnej, nawierca się, a potem gwintuje. Celsa jest obecnie jedynym producentem odkuwek luf 155 mm w Polsce. Od końca 2025 roku z jej usług korzysta Huta Stalowa Wola, która odkuwki poddaje u siebie ostatecznej obróbce, przygotowując wysokiej jakości lufy do Krabów.Projekt, który wymaga pewnej odwagiOprócz modelu laboratoryjnego zespół profesora Zbigniewa Patera ma też na koncie już pierwsze wdrożenie walcarki przemysłowej. Na podstawie dokumentacji z Politechniki Lubelskiej, jedna z firm przygotowała takie urządzenie. – Funkcjonuje ono w kuźni w Małopolsce. Gabaryty, które można na tej walcarce obrabiać, to średnica 155-156 mm i długość półtora metra – zdradza portalowi TVP.Info rektor Politechniki Lubelskiej.Urządzenie umożliwia kształtowanie elementów długich typu: wał stopniowany, oś stopniowana czy rura grubościenna ze zmienną grubością ścianki. Lufy do armat powstają właśnie z rur grubościennych o zmiennej grubości ścianki. Profesor Zbigniew Pater nie kryje, że pełnowymiarowa walcarka do produkcji luf do Krabów, to urządzenie, które musi mieć imponujące rozmiary. Zbudowanie go, to największe wyzwanie, bo choć wyniki testów laboratoryjnych są bardzo obiecujące, to najtrudniej zwykle jest przekonać decydentów na wysokim szczeblu do wyłożenia kilku milionów złotych na projekt. Czytaj także: Rząd walczy o samolot 6. generacji. „Przed nami kluczowe decyzje”– Rozmawiałem na różnych szczeblach o tym projekcie. To wymaga pewnej odwagi. Jest wysokie prawdopodobieństwo, że się uda, ale nikt nie da stuprocentowej pewności. Ktoś musi ponieść to ryzyko – przyznał rektor Politechniki Lubelskiej.Amerykanie wielkokalibrowe lufy robią na kowarkachNa świecie najlepsze technologie, które służą do kształtowania wielkokalibrowych luf, opierają się na kowarkach. To maszyny służące do kształtowania materiału (głównie elementów o przekroju okrągłym) metodą kucia. W dużym uproszczeniu – metal jest rozgrzewany do wysokiej temperatury, a następnie poddawany bardzo intensywnemu, powtarzalnemu uderzaniu lub naciskowi narzędzi. W typowej kowarce znajdują się szczęki rozmieszczone wokół obrabianego elementu. W przeciwieństwie do klasycznego kucia w matrycy, gdzie element otrzymuje określony kształt w jednym lub kilku mocnych uderzeniach, kucie kowarkowe odbywa się stopniowo, często na całej długości elementu. Amerykanie podają, że czas wykonania lufy na takiej kowarce, to 14 minut. Wykonują tych luf kilkaset rocznie.– W Stanach Zjednoczonych, w zakładzie Watervliet, gdzie produkuje się lufy do armat od 1889 roku, jest właśnie przeprowadzana modernizacja za 1,7 mld dolarów, w tym 130 mln dolarów na wdrożenie nowego stanowiska kuźni kowarkowej. Natomiast wielkogabarytowe kowarki produkowane są w Austrii. Udostępniono w sieci materiały wywiadu amerykańskiego, które dotyczą przełomu lat 70. oraz 80. i okazuje się, że Związek Radziecki zakupił wówczas 26 linii kowarkowych w Austrii, o różnych gabarytach. Część z nich pozwala na przygotowanie luf o kalibrze do 203 mm i kują one do dzisiaj. Dowód pojawił się w rosyjskich mediach, bo podczas jednej z inspekcji Dmitrija Miedwiediewa w zakładach przemysłowych, w tle widać było pracującą austriacką kowarkę – powiedział portalowi TVP.Info profesor Zbigniew Pater. Symulacje przeprowadzone przez naukowców z Politechniki Lubelskiej wypadły bardzo obiecująco. Aby jednak lufy do Krabów zaczęto produkować ich metodą, musi powstać pełnowymiarowa walcarka oraz konieczna jest seria testów poligonowych. To oznacza jeszcze długą i wyboistą drogę do pełnego sukcesu.Czytaj także: W planach ważny okręt dla Marynarki Wojennej. „To kwota 400-500 mln euro”– Lufy z Ostrowca, po testach na miejscu, pojechały na Ukrainę, gdzie przechodzą jeszcze dodatkowy sprawdzian w boju. Jeżeli jeden pocisk kalibru 155 mm kosztuje średnio 6 tysięcy euro, to trudno sobie wyobrazić, że my na testach wystrzelimy dwa tysiące pocisków, żeby zobaczyć jak zachowa się produkt, bo koszt samej amunicji wyniósłby 12 mln euro – podkreśla skalę trudności całego przedsięwzięcia rektor Politechniki Lubelskiej.