Trwa wygłaszanie mów końcowych. Prokuratura wnioskuje o karę 8 lat więzienia dla Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie wypadku na autostradzie A1. Przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim rozpoczęło się wygłaszanie mów końcowych. Tocząca się od roku przed piotrkowskim sądem sprawa zmierza do końca. Na ostatniej rozprawie sędzia Renata Folkman zamknęła przewód sądowy i wyznaczyła na środę termin mów końcowych.W sumie w sprawie zebrano blisko 30 tomów akt.Prokurator: Nie ma odpowiedniej kary dla Sebastiana M. – Państwo nie dysponuje w tej sprawie karą w pełni odpowiadającą ciężarowi tej tragedii. Istnieje jedynie najwyższa kara, jaką wolną wymierzyć zgodnie z ustawą – powiedział prok. Aleksander Duda.Oskarżyciel z Prokuratury Okręgowej w Katowicach zwracał uwagę nie tylko na brawurową i bardzo szybką jazdę BMW, ale również na postawę oskarżonego.– Nawet śmierć całej rodziny nie była wystarczającym powodem do zakwestionowania obrazu samego siebie. By za wszelką cenę uniknąć odpowiedzialności, oskarżony uciekł do Zjednoczonych Emiratów Arabskich i nie wahał się zrzucać winę na tych, których pozbawił życia. (…) Tak wygląda wysoki sądzie człowiek, który przez całe życie przyzwyczajał się do przekonania, że jest lepszy od innych ludzi – mówił.W trakcie procesu sąd przesłuchał m.in. świadków wypadku, pracujących na miejscu policjantów i strażaków, pasażerów BMW, właścicieli firmy poprawiającej osiągi samochodu oskarżonego oraz byłego pracownika Sebastiana M.Biegli: BMW Sebastana M. pędziło ponad 315 km/hW ostatnim dniu procesu biegli z zespołu rekonstrukcji wypadków przedstawili przed sądem obszerną opinię uzupełniającą. Oświadczyli, że BMW oskarżonego jechało z prędkością od 315 do 329 km/h, podczas gdy Kia poruszała się z włączonym tempomatem z prędkością około 140 km/h.Zespół ekspertów jednoznacznie ustalił, że przed zderzeniem kierujący Kią nie zmieniał toru jazdy i cały czas poruszał się środkowym pasem. To oznacza, że BMW uderzyło w Kię, a nie – jak twierdziła obrona oskarżonego – samochód zajechał nagle drogę Sebastianowi M.W trakcie trwania procesu oskarżony nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Oświadczył, że nie wie dokładnie, co stało się tego tragicznego dnia. Twierdził też, że nie wierzy w bezstronność i rzetelność prokuratury w wyjaśnieniu tej sprawy. Podważał opinie biegłych, które są podstawą oskarżenia. Kwestionował wielokrotnie wykazaną przez ekspertów prędkość i wskazane miejsce zdarzenia.Prokurator Izabela Knapik z Prokuratury Okręgowej w Katowicach po ostatniej rozprawie zapowiedziała, że oskarżyciel będzie wnioskował, by sąd orzekł dla Sebastiana M. najwyższy możliwy w tej sprawie wymiar kary.Zginęło małżeństwo i pięcioletni synDo wypadku doszło 16 września 2023 r. wieczorem na autostradzie A1 koło Piotrkowa Trybunalskiego. Na wysokości wsi Sierosław na jezdni w kierunku Katowic BMW zderzyło się z Kią, która wpadła na bariery energochłonne i stanęła w płomieniach. Jadąca autem rodzina – małżeństwo i ich pięcioletni syn – zginęła na miejscu.Zobacz także: Proces Sebastiana M. Biegli: pędził ponad 315 km/h