Strategiczna inwestycja. Ambasada Stanów Zjednoczonych w Republice Mołdawii ogłosiła powołanie grupy roboczej do spraw projektu linii energetycznej łączącej Straszany z Gutinas w Rumunii. Linia ma być sfinansowana przez rząd USA i nosić imię prezydenta Donalda Trumpa. Linia Straszany–Gutinas będzie mieć długość 190 kilometrów, z czego 70 km ma przebiegać przez Republikę Mołdawii, a 120 km przez Rumunię. Stanie się trzecią naziemną linią energetyczną o napięciu 400 kV między krajami połączonymi historią.„W ubiegłym tygodniu nastąpił ważny krok naprzód dla przyszłości energetycznej Republiki Mołdawii, kiedy Ministerstwo Energii, Moldelectrica, Black & Veatch oraz ambasada USA w Kiszyniowie powołały grupę roboczą ds. projektu linii energetycznej Straszany–Gutinas” – przekazała ambasada w oświadczeniu.„Projekt ten, wspierany inwestycją rządu USA w wysokości 130 milionów dolarów, wzmocni bezpieczeństwo energetyczne i niezależność Mołdawii, zwiększy możliwości amerykańskich firm i technologii w różnych sektorach oraz pogłębi partnerstwo gospodarcze między USA a Republiką Mołdawii” – podkreślono.Kiszyniów stawia na bezpieczeństwo energetyczneNowa linia energetyczna będzie nosić nazwę Trump Liberty Line. – Rząd Republiki Mołdawii wspiera inicjatywy, które przynoszą korzyści obywatelom, zwłaszcza te, które zapewniają bezpieczeństwo kraju i infrastrukturę energetyczną – powiedział agencji Reutera rzecznik rządu Dumitru CioriciNastawiona na proeuropejski kurs Mołdawia jest narażona na ataki Rosji. Reżim na Kremlu od lat próbuje zdestabilizować sytuację. Wspiera złodziejską pseudorepublikę Naddniestrza powstałą na terytorium Mołdawii. Usiłował również wpłynąć na wybory parlamentarne we wrześniu ubiegłego roku, ale poniósł porażkę – władzę objęła Partia Działania i Solidarności (PAS) prezydentki Mai Sandu.W XX-leciu międzywojennym Mołdawia była częścią Rumunii, jednak w czasie II wojny światowej została anektowana przez Związek Sowiecki. Sandu nie wyklucza ponownego połączenia z Rumunią.Czytaj także: Rosyjskie drony i rakiety nad Mołdawią. „Moskwa naraża życie ludzi”