„Nie możemy temu podejrzanemu ufać”. Prokuratura nie odpuszcza w sprawie ukrywającego się przed wymiarem sprawiedliwości byłego wiceministra Marcina Romanowskiego. Do sądu trafiło zażalenie na nieprawomocne postanowienie sądu pierwszej instancji – dowiedzieli się dziennikarze RMF24. Już po ogłoszeniu postanowienia w minionym tygodniu prokurator podkreślił, że nie podziela argumentacji sądu i zapowiedział zaskarżenie postanowienia. Wskazywał na to, że sprzeciw prokuratora jest w postępowaniu przygotowawczym dla sądu wiążący. ZOBACZ TAKŻE: List żelazny Romanowskiego. Podwładny Ziobry wpadnie we własną pułapkę?„Romanowskiemu nie można ufać”– Sprzeciw prokuratora wiąże sąd w postępowaniu przygotowawczym. Ustawodawc wprowadzając taką regulację, wprost zaznaczył, że dotyczy to tylko postępowania przygotowania – powiedział prok. Woźniak i zaznaczył, że „nie możemy temu podejrzanemu zaufać”.– Od dłuższego czasu się ukrywa, podejmował kroki mające na celu uniknięcie odpowiedzialności. Jego deklaracje są niewiarygodne. Nie ufam podejrzanemu – argumentował.Pismo, w którym Romanowski wnosił o list żelazny, dotarło do sądu z Naddniestrza – kontrolowanego przez Rosję separatystycznego regionu Mołdawii. Wcześniej były wiceszef resortu sprawiedliwości ukrywał się w Budapeszcie, ale w związku z przegraną Viktora Orbana w wyborach, które odbyły się na Węgrzech 12 kwietnia, polityk uciekł do innego państwa. Podobnie postąpił były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który po ucieczce z Węgier udał się do Stanów Zjednoczonych. CZYTAJ TAKŻE: Rosja zadbała o Romanowskiego. Nietypowe miejsce pobytu posła