Najnowszy PortalCAST. W nowym odcinku PortalCASTU TVP Info Anna Dudek rozmawia z Hanną Gill-Piątek i Bartłomiejem Sienkiewiczem, autorami książki „Naród do zadań specjalnych”. Czy Polacy rzeczywiście wchodzą na najwyższe obroty dopiero wtedy, gdy kończą się instrukcje obsługi? Dlaczego jako społeczeństwo potrafimy robić rzeczy niezwykłe i improwizować w najtrudniejszych momentach, a jednocześnie tak rzadko przekuwamy to w trwały sukces systemowy i sprawne państwo? W rozmowie publicyści i politycy analizują naszą zdolność do skoków cywilizacyjnych, pamięć o sukcesach oraz wyzwania, jakie stoją przed polską polityką w dynamicznie zmieniającym się świecie. Jednym z tematów poruszonych podczas rozmowy był wzrost liczebności elektoratu antysystemowego skupionego wokół Grzegorza Brauna. Hanna Gill-Piątek, stwierdziła, że kluczowe jest dowiedzieć się „dlaczego ci wyborcy stali się antysystemowcami”.– Na początku książki przedstawiamy, jak to wyglądało w 2015 roku, kiedy wydawało się, że Polacy są najbardziej szczęśliwi w historii. Nagle, po przegranych wyborach przez rządzących nastąpiła katastrofa: dwie kadencje PiS-u i Marsz Niepodległości na ulicach. Niezadowolenia społecznego, które kipiało, gdzieś pod spodem nie zauważyli ani politycy, ani socjologia. Teraz mamy przegrane wybory prezydenckie i wyborców Brauna – stwierdziła Gill-Piątek.Zobacz również: „Jak sześciolatek, który potrafi unieść gaśnicę”. Bakuła ostro o BrauniePorażka „stu konkretów”, wzrost elektoratu antysystemowego?Prowadząca podcast Anna J. Dudek zapytała gości, czy wzrost poparcia dla Grzegorza Brauna może wynikać z niespełnienia większości ze „stu konkretów” – serii obietnic wyborczych KO z kampanii parlamentarnej w 2023 roku.Polityczka odparła, że rozczarowanie części elektoratu koalicji 15 października „nie ma nic wspólnego z podziemnym nurtem ludzi tak rozczarowanych systemem i państwem, że kolejno głosowali na Leppera, Kukiza, Palikota i Hołownię”.– Głosowali od nadziei do nienawiści, a w końcu skończyli u Brauna – dodała.Sienkiewicz zauważył jednak, że „część wyborców Brauna, między innymi przedsiębiorcy i samodzielnie zatrudnieni, to część wyborców KO”. – To są ludzie, którzy rozczarowali się nie do partii, tylko do państwa w ogóle. Z tego rozczarowania chcą to państwo zniszczyć, a nie naprawiać. Nie uleczymy ich już z tej nieufności, nigdzie ich nie przyciągniemy – ocenił były minister kultury.Jego zdaniem, wyborcy „Brauna wybierając go mają w nosie jego poglądy na temat koronowania Chrystusa na króla Polski i budowy bomby atomowej w parę miesięcy”.– Jest dla nich taranem, który rozwala system. Ufają mu, że na pewno to (system - przyp. red.) rozwali. To są te ciemne plamy – niezauważone uprzednio – które tworzą ten antysystemowy nurt, z którym będziemy się zmagać w wyborach za rok – oświadczył Sienkiewicz.Zobacz także: Prokuratura zajmie się fundacją założoną przez BraunaJak zreformować państwo?Goście poruszyli też postulaty reformy państwa, które przedstawili w swoje książce „Naród do zadań specjalnych”.– W książce piszemy o tym, że chcielibyśmy „mikrodyktatury” w kluczowych kwestiach: energetyce, cyfryzacji i rozwoju technologicznym. W tych sprawach muszą być ministerstwa, ludzie i mechanizmy, które są w stanie podporządkować te wszystkie silosy, mając wszystkie narzędzia w ręku – ocenił Sienkiewicz.Gill-Piątek przedstawiła tę myśl na przykładzie sfery energetyki i nakładania się kompetencji w kilku ministerstwach.– W resorcie energetyki nie ma OZE, bo zarządza nim ministerstwo klimatu, a fundusze na sieci są zarządzane przez ministerstwo funduszy, a pieniądze i spółki skarbu państwa są w ministerstwie aktywów, zaś w ministerstwie finansów są wszystkie operacje finansowe. Tym wszystkim zarządzają jeszcze cztery partie i kilkanaście działów. To sprawia, że nie jesteśmy w stanie przeforsować żadnej dużej wizji. Pokazujemy, że administracyjnie to może się toczyć, ale nie mamy żadnej szybkiej ścieżki do zmiany kursu – uważa polityczka.Sienkiewicz dodał zaś, że „wszędzie tam, gdzie odniesiono sukces, zrobiono to dzięki koncentracji narzędzi”.– To nie znaczy, że wszystkie były rządzone przez dyktatorów, albo „minidyktatorów”, choć tak też się zdarzało. To koncentracja narzędzi dawała ten efekt – podkreślił były minister kultury.Zobacz też: Cud techniki. Największy statek świata zmierza na Bałtyk