Decyzja premiera. Władze Izraela były gotowe zestrzelić samolot FlyDubai po tym, jak wysłał on sygnał porwania, gdy omański drugi pilot Hamam al-Hammami próbował przejąć kontrolę nad samolotem lecącym do Izraela i go rozbić. Amerykańska stacja CBS News podała, że decyzję taką mógł podjąć premier tego kraju. Do ataku doszło w środę na pokładzie samolotu linii FlyDubai obsługującego lot numer FZ1073, przewożącego 170 pasażerów i kilkunastu członków załogi. Według doniesień medialnych większość pasażerów była Izraelczykami. Po 2,5 godziny podróży maszyna gwałtownie obniżyła lot o ponad 5,4 tys. metrów i na krótko weszła w przestrzeń powietrzną Jordanii.Ustalono, że drugi pilot Hamam al-Hammami miał dźgnąć nożem kapitana lotu Smita Machchhara w kokpicie i usiłował rozbić samolot. Ranny Machchhar zdołał uruchomić mechanizm otwierający drzwi do kokpitu, dzięki czemu trzej Izraelczycy dostali się do kokpitu i obezwładnili napastnika, a jeden z nich ustabilizował stery. Następnie kontrolę nad maszyną przejęli dwaj piloci Flydubai podróżujący jako pasażerowie i awaryjnie wylądowali w Arabii Saudyjskiej. Stacja CNN podała, że Hammami wcześniej został odsunięty od pracy w narodowych liniach Oman Air z powodu obaw dotyczących jego ekstremistycznych poglądów. Na powiązanych z nim kontach w mediach społecznościowych znaleziono materiały przedstawiające między innymi byłego przywódcę Al-Kaidy Ajmana al-Zawahiriego.Izrael chciał uniknąć drugiego 11 wrześniaJak podała CBS News, powołując się na źródła, władze w Tel Awiwie od dawna przewidywały taką sytuację i ćwiczyły procedury na wypadek ewentualnego wydarzenia na wzór 11 września 2001 roku i ataków na World Trade Center w Nowym Jorku oraz Pentagon.Gdy samolot w ciągu kilku sekund gwałtownie obniżył lot, izraelskie siły powietrzne próbowały nawiązać kontakt z kokpitem, ale nie otrzymały odpowiedzi. Incydent ten spowodował uruchomienie wcześniej ustalonej procedury, a zwołany komitet utworzył centrum dowodzenia.Izrael poderwał myśliwce, zaś przestrzeń powietrzna nad tym krajem została zamknięta. Do ataku jednak nie doszło, gdyż odrzutowiec pasażerski został skierowany w stronę Arabii Saudyjskiej, którego władze poderwały własne myśliwce. Armia dowiedziała się, że indyjski kapitan zdołał odeprzeć atak na tyle długo, co otworzył drzwi kokpitu, a pasażerowie opanowali sytuację.Zadanie dla myśliwców– Gdyby lot 1073 zbliżył się na określoną odległość, Izrael wysłałby samoloty w przestrzeń powietrzną Jordanii w celu przeprowadzenia dochodzenia – powiedziały źródła CBS News. Zgodnie z protokołami – tłumaczyły – jeśli dowództwo naziemne nie jest w stanie nawiązać w porę kontaktu z samolotem, Tel Awiw wysyła pilotów myśliwców, aby sprawdzili, co dzieje się na pokładzie.– Izraelscy piloci myśliwców mieli podejść tak blisko, jak to możliwe, aby zajrzeć do kokpitu i spróbować nawiązać kontakt wzrokowy z pilotem i ocenić sytuację – wyjaśnili informatorzy. – Następnie zrobiliby to samo z kabiną, aby ocenić stan pasażerów. Gdyby pojawiła się panika, przekazaliby swoje ustalenia Siłom Powietrznym i wcześniej powołanej komisji – wskazali.Gdyby stwierdzono, że samolot faktycznie został porwany, a potencjalni porywacze zachowywali ciszę radiową i nie wysuwali żadnych żądań, komisja skontaktowałaby się z ministrem obrony i premierem, aby omówić dalsze działania. Premier podejmuje decyzję– Protokół przewiduje zestrzelenie samolotu pasażerskiego zbliżającego się do Izraela, ale tylko premier mógł podjąć taką decyzję – ujawniły źródła CBS. Tłumaczyły, że władze w Tel Awiwie uważają zestrzelenie samolotu pasażerskiego za lepsze rozwiązanie niż śmierć setek osób, gdyby samolot uderzył z izraelskie miasta lub inny „ważny cel”.Hammami jest obecnie przetrzymywany w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie miał zeznać śledczym, że zaplanował atak jeszcze przed dołączeniem do linii FlyDubai. Jak ujawniają media, twierdził, że zamierzał zabić pilota, przejąć kontrolę nad samolotem, uzyskać zezwolenie na lądowanie, a następnie rozbić maszynę na lotnisku Ben Guriona.Incydent ataku jest przedmiotem śledztwa prowadzonego przez władze ZEA, które poinformowały w sobotę, że drugi pilot próbował przeprowadzić „atak terrorystyczny”. Zdaniem śledczych próba porwania samolotu była prawdopodobnie atakiem „samotnego wilka”.Czytaj także: O włos od zamachu. Kim są pasażerowie, którzy udaremnili porwanie samolotu