Kreml cofnął się do czasów II wojny światowej. Sąd w Moskwie uznał 13 nacjonalistów bałtyckich i pięć organizacji za kolaborantów nazistowskich Niemiec w czasie II wojny światowej. Prokuratura Generalna wyjaśniła, że to element rozliczenia się z historią, ale też chęć „zapobieżenia aktom ekstremizmu przeciwko Rosji”. W maju 2026 roku rosyjska Duma Państwowa przyjęła ustawę rozszerzającą uprawnienia do użycia sił zbrojnych za granicą w celu „ochrony rosyjskich obywateli”. Szykowanie gruntu pod inwazję na Litwę, Łotwę i EstonięPrzepisy te pozwalają prezydentowi Rosji na samodzielne decydowanie o interwencji zbrojnej poza granicami kraju pod pretekstem obrony rodaków przed domniemanymi represjami, dyskryminacją lub działaniami zagranicznych sądów i instytucji międzynarodowych.To jawne przygotowywanie gruntu pod przyszłą inwazję na Litwę, Łotwę i Estonię, gdzie żyje duża grupa ludności rosyjskojęzycznej utożsamiająca się z Moskwą. Za kolejny krok w tym samym kierunku można uznać ostatnie decyzje Twerskiego Sądu Rejonowego w Moskwie. Uznał on 13 nacjonalistów bałtyckich i pięć organizacji za kolaborantów nazistowskich Niemiec w zbrodniach wojennych i zbrodniach przeciwko ludzkości popełnionych podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.Czytaj także: Łotwa widzi te same sygnały, które Moskwa wysyłała przed atakiem na KijówZwalczanie „aktów ekstremizmu przeciw Rosji”Prokuratura Generalna podała, że w czasie II wojny wymienione w dokumentach osoby i członkowie organizacji zamordowali ponad 1,5 miliona ludzi, w tym jeńców wojennych, żołnierzy radzieckich i ich rodziny, a także osoby podejrzane o sympatyzowanie z Armią Czerwoną.W sierpniu moskiewski Twerski Sąd uwzględnił wniosek prokuratury, a w szczególności uznał Stepana Banderę, Romana Szuchewycza, Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN, uznaną za ekstremistyczną i zakazaną w Rosji) oraz Ukraińską Powstańczą Armię (UPA, uznaną za ekstremistyczną i zakazaną w Rosji) za wspólników nazistowskich Niemiec w zbrodniach przeciwko narodowi radzieckiemu w czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Czytaj także: „Testuje reakcje NATO”. Rosja może wykorzystać „zielone ludziki”Prokuratura Generalna wyjaśniła, że decyzja została podjęta w celu upamiętnienia ofiar ludobójstwa narodu radzieckiego, uchylenia postanowień o rehabilitacji zbrodniarzy wojennych, ale też zapobieżenia aktom ekstremizmu przeciwko Rosji. Szczególnie istotny jest ten ostatni argument, bo można go odnieść do współczesnych zdarzeń. Kreml może uznać dowolne działania w państwach bałtyckich za „akty ekstremizmu przeciw Rosji”.Bałtowie świadomie wypaczają rolę ZSRR?„Od początku lat 90. XX wieku władze dzisiejszych krajów bałtyckich prowadzą świadomą politykę państwową, polegającą na wypaczaniu roli ZSRR w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej i jego zwycięstwie nad nazizmem. Gloryfikuje się kolaborantów związanych ze zbrodniarzami nazistowskimi i ich organizacje” – można przeczytać w oświadczeniu zamieszczonym na Facebooku przez rosyjski MSZ.Rosja szykuje też pozew na szczeblu państwowym przeciwko Litwie, Łotwie i Estonii, który planuje złożyć w Międzynarodowym Trybunale Sprawiedliwości (MTS). Rzeczniczka rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Maria Zacharowa, oficjalnie potwierdziła w lipcu, że faza przedprocesowa sporu jest na ukończeniu i być może jeszcze przed końcem tego roku sprawa trafi do Hagi.Czytaj także: Usługi bunkrowania dla floty cieni. Biznes kwitnie w krajach bałtyckichRosja opiera swoje roszczenia na zarzutach łamania przez kraje bałtyckie Międzynarodowej konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej (ICERD) z 1965 roku. Jak informuje na swej stronie rosyjski MSZ, Moskwa zarzuca Litwie, Łotwie i Estonii: systemową dyskryminację mniejszości rosyjskojęzycznej, usuwanie języka rosyjskiego ze sfery publicznej i edukacji oraz rzekome „gloryfikowanie nazizmu” przez rządy w Tallinnie, Rydze i Wilnie.