El. do ME do lat 21. Polska młodzieżówka przegrała aż 2:6 (0:2) z Włochami w Pescarze w ostatnim grupowym meczu eliminacji mistrzostw Europy do lat 21. Oznacza to, że Biało-Czerwoni wypuścili z rąk możliwość awansu na turniej po zwycięstwie w grupie. Teraz przed nimi dwa możliwe scenariusze. Drużyna prowadzona przez Jerzego Brzęczka do poniedziałkowego starcia z Włochami spisywała się rewelacyjnie w eliminacjach młodzieżowego Euro i wygrała wszystkie mecze w grupie E.Pozostało niby tylko postawić kropkę nad „i”, czyli w najgorszym wypadku nie przegrać w Pescarze różnicą dwóch goli albo więcej. W innym wypadku Włosi odebraliby Biało-Czerwonym prowadzenie w grupie, a tym samym bezpośredni awans na turniej, bez oglądania się na innych.Włosi nacierali na polską bramkę od samego początku do końcaGospodarze podeszli do konfrontacji zmotywowani podwójnie, mając w pamięci porażkę ze Szczecina 1:2. Ekipa Brzęczka szybko to zrozumiała, bo Włosi narzucili wysokie tempo, a pod bramką Marcela Łubika cały czas coś się działo.Łubik ratował zespół przed utratą bramki świetnymi interwencjami raz, drugi i trzeci, ale w końcu i on nie dał rady pod włoskim naporem. Najpierw Luca Koleosho wpakował piłkę do siatki po kolejnej akcji Włochów, a następnie poprawił Cher Ndour i po 26 min było 0:2. Młodzi polscy obrońcy – co tu dużo mówić – nie popisali się, szczególnie przy tym pierwszym golu dla rywali.Trzeba przyznać, że gdy drużyny schodziło do szatni na przerwę, to wynik ten był najmniejszym wymiarem kary, bo Włosi byli wyraźnie lepsi.Gol dla Włochów z okolic własnego pola karnegoW drugich 45 minutach było jeszcze ciekawiej. Włosi nie zamierzali bowiem zwalniać tempa, a sygnał dał ponownie Ndour. Kapitan Włochów trafił do polskiej bramki... z okolic własnego pola karnego.Tym sposobem drużyna Brzęczka zaczęła realizować plan ograniczania strat, ale i ten wariant nie wypalił. Po niespełna godzinie gry na 4:0 podwyższył Luca Lipani. Dopiero po tym ciosie Biało-Czerwoni wyprowadzili wreszcie swoje uderzenie za sprawą bramki Daniela Mikołajewskiego.Tylko co z tego, kiedy niemal tuż po wznowieniu gry od środka Włosi ponownie skarcili piłkarzy Brzęczka. Tym razem zrobił to Seydou Fini. Polacy zniwelowali ponownie stratę. Świetnym strzałem popisał się Jakub Żewłakow, ale jak poprzednim razem również i teraz gospodarze błyskawicznie odskoczyli. Łubika pokonał bowiem Luigi Cherubini.Polska ma jeszcze szansę awansować na mistrzostwa Europy. Może wygrać klasyfikację drużyn z drugich miejsc, ale będzie czekać na wynik meczu Grecji w Irlandii Płn. we wtorek. Jeśli ten rezultat także będzie niepomyślny to młodzi kadrowicze będą grać w barażach.Czytaj także: „Jak widać, ciągle jest potrzebny”. Wielkie liczby „Lewego” w kadrze