Pokonała Chorwatkę. Iga Świątek awansowała do 4. rundy turnieju WTA 1000 na twardych kortach w Pekinie. Rozstawiona z numerem ósmym polska tenisistka wygrała w poniedziałek z Chorwatką Donną Vekić (nr 30.) 4:6, 7:6 (7-0), 6:2. Spotkanie trwało aż dwie godziny i 40 minut. Świątek w drugim secie przegrywała już 2:5, ale zdołała odwrócić losy meczu.Z 30-letnią Vekić mierzyła się wcześniej cztery razy i odniosła cztery zwycięstwa, jednak ich poprzedni pojedynek odbył się ponad trzy lata temu. Chorwatka nigdy nie była notowana w najlepszej dziesiątce rankingu, ale ma na koncie kilka wartościowych rezultatów. Zdobyła srebrny medal igrzysk w Paryżu w 2024, miesiąc wcześniej dotarła do półfinału Wimbledonu.Udany powrót Świątek. Kolejna wygrana PolkiW poniedziałek Chorwatka długo bardzo dobrze grała w swoich gemach serwisowych. W pierwszym secie broniła tylko jednego break pointa, a uzyskane przełamanie już w trzecim gemie wystarczyło jej do zwycięstwa w partii.W drugiej również sprawy długo układały się po jej myśli. Dalej dobrze funkcjonowało jej podanie, a dwa przełamania wyprowadziły ją na prowadzenie 5:2. W tym momencie nastąpił jednak zwrot.Serwująca na zwycięstwo w meczu Vekić pierwszy raz dała się przełamać. Chwilę później Świątek doszła na 4:5, a Chorwatka miała kolejną okazję, aby zamknąć spotkanie. Znów jednak podanie ją zawiodło i zrobiło się 5:5. Ostatecznie o losach seta decydował tie-break, w którym Świątek zagrała perfekcyjnie, wygrywając go 7-0.W decydującym secie walka gem za gem trwała tylko do stanu 2:2. Cztery kolejne i w efekcie spotkanie padły łupem sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej.Jej kolejną rywalką będzie albo rozstawiona z numerem 10. Amerykanka Iva Jović, albo reprezentująca Uzbekistan Kamilla Rachimowa.Była liderka światowego rankingu jest ostatnią polską tenisistką, która uczestniczy w turnieju w Pekinie. W 1. rundzie imprezy odpadły Katarzyna Kawa i Magda Linette, a w 2. – Maja Chwalińska i Magdalena Fręch.Czytaj także: Bez „Lewego”, ale z jasnym celem. Polacy zagrają z Bośnią i Hercegowiną