Wszystkie B-1 wróciły do USA. Stany Zjednoczone wycofały bombowce dalekiego zasięgu z bazy RAF w brytyjskim Fairford, po pojawieniu się bliżej nieokreślonego zagrożenia. Kilka dni wcześniej w pobliżu obiektu zatrzymano grupę zamaskowanych mężczyzn. W kwietniu 2023 roku, podczas przejażdżki konnej kobieta odkryła w lesie koło Bydgoszczy szczątki rosyjskiej rakiety manewrującej Ch-55 i zawiadomiła o tym służby. Tym razem w roli głównej wystąpiła brytyjska rolniczka, która w nocy, w pobliżu bazy Fairford, zobaczyła grupę zamaskowanych mężczyzn. Brytyjscy funkcjonariusze zatrzymali podejrzanych, ale sprawę potraktowano jako incydent i mężczyzn zwolniono po przesłuchaniu.Bombowce B-1 odleciały z Fairford do USAZupełnie inaczej „incydent” ten ocenili Amerykanie.– Możemy teraz potwierdzić, że wszystkie amerykańskie bombowce, które zostały rozmieszczone w bazie RAF Fairford, zostały przeniesione do swoich baz macierzystych w Stanach Zjednoczonych – powiedział anonimowo urzędnik administracji USA w rozmowie z CNN. Czytaj także: „Niszczyciel bunkrów” znów w akcji. Celem irański ośrodek nuklearnyOświadczenie nie zawierało szczegółów dotyczących przyczyn przeniesienia samolotów. Komentarza w tej sprawie odmówiło też Ministerstwo Obrony Wielkiej Brytanii. Jeden z rozmówców CNN podkreślił też, że „nietypowe jest, aby armia amerykańska przeniosła bombowce z powrotem do baz macierzystych zamiast rozmieścić je w innej bazie w regionie”.Donald Trump niezadowolony z działań BrytyjczykówW Fairford stacjonowało 12 bombowców B-1 biorących udział w wojnie z Iranem. To także baza amerykańskiego Air Force Global Strike Command – jednego z głównych dowództw operacyjnych Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych (USAF), odpowiedzialnego za potencjał odstraszania nuklearnego oraz strategiczne uderzenia globalne.Brytyjska policja aresztowała 27 września w pobliżu Fairford pięciu mężczyzn. Podano jedynie, że to obywatele brytyjscy w wieku od 23 do 25 lat, pochodzący z okolic Londynu. Zostali oni szybko zwolnieni za kaucją, a policja potwierdziła, że w trzech furgonetkach na miejscu zdarzenia nie znaleziono materiałów wybuchowych. Takie działanie brytyjskich służb spotkało się z krytyką m.in. prezydenta Donalda Trumpa.Czytaj także: Madryt znów mówi Trumpowi „nie”. Amerykańskie samoloty nie przelecąTropy prowadzą do IranuDopiero 1 października brytyjskie służby aresztowały – w związku z wydarzeniami koło Fairford – 25-letniego mężczyznę posiadającego podwójne obywatelstwo brytyjsko-irańskie.Brytyjski premier Andy Burnham powiedział w zeszłym tygodniu, że istnieją „silne przesłanki”, iż w incydent ten był zamieszany Iran. Teheran stanowczo zaprzeczył takim podejrzeniom, a na rozmowy „wyjaśniające” wezwano ambasadora Wielkiej Brytanii w Iranie.Amerykanie, bazujący na własnych źródłach wywiadowczych, od początku prezentowali twarde stanowisku w ocenie wydarzeń w pobliżu bazy RAF-u w Fairford. Sekretarz stanu Marco Rubio w rozmowie ze stacją Fox News już tydzień wcześniej twierdził, że spisku brała udział „osoba z zewnątrz”.Czytaj także: Trump zmienia kurs wobec Iranu. „Nie chcę zabijać ludzi”– W odpowiednim czasie powiemy więcej, ale możemy potwierdzić nasze przekonanie, że Iran odegrał w tym pewną rolę – przyznał w BBC 30 września premier Burnham.