Dramat w Dreźnie. Niedzielna akcja straży pożarnej na dworcu kolejowym w Dreźnie jeszcze przez wiele lat będzie wspominana w mieście. Choć jej bohater – trzyletni chłopiec – zapewne wolałby, aby odeszła w niepamięć. Wsadził bowiem głowę w deskę sedesową i dopiero strażacy uratowali go z operacji. W niedzielne popołudnie (4 października) straż pożarna z Drezna została wezwana do nietypowego, choć jak się okazuje, wcale nie tak odosobnionego zdarzenia. Przerażeni rodzice małego chłopca prosili o jak najszybsze przybycie, bo maluch wsadził głowę tam, gdzie nie powinien. Jak powiedział portalowi TAG24, rzecznik prasowy drezdeńskiej straży Michael Klahre, w jednym ze sklepów na dworcu głównym, trzylatek nałożył na głowę dziecięcą deskę sedesową. To, co wydawało się przez chwilę nawet zabawne, okazało się straszne, gdy nijak nie szło jej zdjąć. 20-minutowa akcja strażaków Około godziny 12:40 przed dworcem pojawiły się zastępy straży pożarnej i karetka pogotowia. Strażacy, fachowym okiem, przyjrzeli się sprawie i delikatnie przecięli deskę. Cała operacja zajęła im 20 minut. Jedyne co ucierpiało, to zapewne duma chłopca. To nie pierwszy taki przypadek w Niemczech. W 2017 roku straż z Monachium ratowała z podobnej opresji dwulatkę. Cztery lata później ratownicy uwolnili z deski sedesowej dwuletnie dziecko z Drezna. W tym samym roku strażacy ratowali siedmioletnią dziewczynkę. Ta jednak wsadziła głowę „tylko” w oparcie krzesła. Czytaj także: Rączka dziecka utknęła w mechanizmie karuzeli. Maluch w szpitalu