Najpierw planował zamach w lipcu. Hamam al-Hammami, drugi pilot, który zaatakował kapitana Boeinga 737 Max lecącego z Dubaju do Tel Awiwu, zamierzał rozbić maszynę na lotnisku Ben Guriona w Tel Awiwie – wynika z ustaleń stacji Channel 12 i portalu Ynet, które powołują się na zeznania mężczyzny. Omańczyk planował atak od dłuższego czasu, a jako rezerwowy cel miał wybrać amerykańską bazę wojskową w Jordanii. Do dramatycznych scen doszło w środę 30 września. Pilot z Omanu zaatakował w kokpicie kapitana Boeinga 737 Max. Użył toporka ratowniczego, zadając ofierze kilka ciosów. Do tragedii nie doszło dzięki walecznej postawie kapitana z Indii Smita Machchhara oraz pasażerom. Machchharm, mimo poważnych ran, zdołał bowiem otworzyć drzwi do kabiny, dzięki czemu pasażerom udało się obezwładnić furiata z Omanu. Chciał rozbić samolot o lotnisko i zostać męczennikiem Od początku było wiadomo, że Hamam al-Hammami planował doprowadzenie do katastrofy samolotu. Jednak stacja Channel 12 i portal Ynet dotarły do informacji ze śledztwa prowadzonego w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, potwierdzających, że Omańczyk szykował krwawy zamach terrorystyczny. I planował go od wielu miesięcy. Tak mają twierdzić izraelscy urzędnicy mający dostęp do ustaleń śledczych. Niedoszły terrorysta miał wyjaśniać, że celowo podjął próbę przejęcia kontroli nad samolotem dopiero, gdy ten wszedł w przestrzeń powietrzną Jordanii. Planował kontynuować lot w kierunku Izraela, uzyskać wszystkie niezbędne zezwolenia na lądowanie, a następnie rozbić się o budynek lub samolot na lotnisku Ben Guriona w Tel Awiwie. Czytaj także: Zaatakował kolegę siekierką. Pilot Flydubai miał zakaz lotów w swoim kraju Channel 12 poinformował, że w ostatnich miesiącach al-Hammami był kilkukrotnie w tym porcie lotniczym, aby jak najlepiej przygotować się do zamachu. Miał uderzyć w lipcu, ale zrobiło mu się żal jednej osoby – Szukałem i sprawdzałem, która linia lotnicza lata do Tel Awiwu i dlatego wybrałem Flydubai – miał zeznać Omańczyk. – Starałem się, żeby wszystkie linie lotnicze mnie zaakceptowały. Zaplanowałem tę operację jeszcze przed zatrudnieniem w tej firmie – dodał. To nie koniec szokujących ustaleń. Omańczyk zamierzał porwać samolot i dokonać zamachu już w lipcu. Jednak wtedy ruszyło go sumienie. Nie ze względu na potencjalną liczbę ofiar. Otóż w załodze samolotu znajdował się jego przyjaciel. Uznał, że go „oszczędzi” i zaatakuje kiedy indziej. Próba przejęcia samolotu Flydubai zmusiła do działania władze Izraela. W niedzielę 4 października, biuro premiera Benjamina Netanjahu ogłosiło, że polecił on szefowi Rady Bezpieczeństwa Narodowego Shmuelowi Ben Ezrze „wyznaczenie inspektora, który przeprowadzi szczegółowy przegląd wszystkich aspektów bezpieczeństwa zagranicznego lotnictwa cywilnego w Izraelu”.Ma to załatać odkryte luki w systemie bezpieczeństwa. Czytaj także: Samolot do Izraela zgłosił kod oznaczający porwanie. „Bójka pilotów”