„Rozmowy (nie)wygodne”. Miał to szczęście, że mógł przejrzeć się w genach swoich przodków, bo wielu poznał osobiście. Od nich nauczył się tolerancji i otwartości. Zawsze był indywidualistą, lubił czytać i pracować w ogrodzie. Kiedy nie jest w stanie wyrazić czegoś słowem, maluje. Mietek Szcześniak będzie gościem Mariusza Szczygła w niedzielę o 21:15 w TVP Info. Mariusz Szczygieł skłonił swojego gościa do refleksji, pytając się o, to kiedy w swoim życiu był najbliżej siebie. – Teraz. Mam najwięcej dystansu, najwięcej zadowolenia z pracy, ze swojego myślenia, realizacji rzeczy, które sobie zakładam i które realizuję – mam ciągle wyjątkową ciekawość świata, taką 12-letniego chłopca – odparł Mietek Szcześniak.Początki kariery – Nie muszę spełniać oczekiwań i na dodatek mam to, co się najlepszego artyście każdemu może zdarzyć, czyli ludzi, którzy mieszkają, tak jak ja, gdzieś między głową a sercem – wyznał muzyk.Mietek Szcześniak wspomina, jak pojechał na pierwszy reaktywowany po stanie wojennym Festiwal Piosenki Aktorskiej do Wrocławia. – To był chyba 1984 rok, a może 1983, już dokładnie nie pamiętam. Zawsze interesowała mnie kultura i wszystko, co się wokół niej działo. Wydawało mi się wtedy, że to, co człowiek tworzy jako kulturę i sztukę, jest najlepszym wykwitem świata. Później jednak wróciłem do przyrody – dodał.Gość „Rozmów (nie)wygodnych” wspominał początki swojej kariery. – Mój pierwszy zespół to był Funk Factory z Wrocławia – grał funky, soul, pop, trochę jazzu, więc było w nim sporo improwizacji – powiedział Szcześniak.– Wtedy był świat podzielony na muzykę popularną i na muzykę jazzową i te oba światy istniały rozłącznie absolutnie, a to, co było pomiędzy nie pasowało nigdzie. Ludzie tego nie spijali i zespół się rozpadł w związku z tym, choć był wyjątkowy – wyjaśnił.Czytaj także: „Jest we mnie jakiś nerw”. Bartosz Bielenia nie potrafiłby tylko grać