Bez uprawnień i z narkotykami. Bez uprawnień i z narkotykami w kieszeni 22-latek na motocyklu elektrycznym potrącił pod Lublinem policjanta drogówki. Funkcjonariusz przeszedł w sobotę skomplikowaną operację. Człowiek, który go poważnie ranił, usłyszał prokuratorskie zarzuty i odzyskał wolność za poręczeniem majątkowym. Według ustaleń TVP.Info prokuratura nie przedstawiła tak poważnych zarzutów, jakie zgłaszała policja. 22-latek, który w czwartek 1 października potrącił policjanta drogówki pod Lublinem, usłyszał w sobotę 3 października zarzuty. Choć funkcjonariusze nie przyznają tego oficjalnie, byli zaskoczeni decyzją prokuratora. Mundurowi z Wydziału do spraw Wykroczeń i Przestępstw w Ruchu Drogowym z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie chcieli, aby młodzieniec odpowiadał za czynną napaść na funkcjonariusza, spowodowanie wypadku drogowego i ucieczki z miejsca zdarzenia, niezatrzymania się do kontroli drogowej, a wreszcie jazdy bez uprawnień i posiadania narkotyków. Te przestępstwa byłyby zagrożone karą od roku do 12 lat więzienia. Wnioskowali też o tymczasowe aresztowanie. Motocyklista przyznał się do łagodniejszych zarzutów Tymczasem śledczy z Prokuratury Rejonowej w Kraśniku przedstawił podejrzanemu zarzuty między innymi niezatrzymania się do kontroli drogowej i spowodowania wypadku oraz ucieczki z miejsca zdarzenia, niestosowania się do sądowej decyzji o cofnięciu uprawnień i posiadania narkotyków. W takim wypadku najwyższa kara to 5 lat więzienia. Według ustaleń portalu TVP.Info, 22-latek twierdził podczas przesłuchania, że nie chciał potrącić policjanta, ale stracił panowanie nad motocyklem, gdy chciał wyminąć mundurowego. Potem miał spanikować, tym bardziej że nie miał prawa jazdy, które prawdopodobnie stracił za zbyt dużo punktów karnych. Przyznał się jedynie do łagodniejszych zarzutów. Prokurator uznał wobec tego, że wystarczającą sankcją będzie dozór policyjny oraz 10 tys. zł poręczenia majątkowego. Dla 22-latka oznaczało to zwolnienie do domu. Wolność odzyskała także 20-latka, która pomogła mężczyźnie wyrwać się z policyjnej obławy. To partnerka 22-latka, o czym pisał w piątek portal TVP.Info. Według naszych informacji dziewczyna twierdziła, że nie miała pojęcia, co nabroił jej ukochany. Prokurator dał jej wiarę. Czytaj także: Motocyklista potrącił policjanta. W ucieczce pomogła mu bliska osoba Wpadł na policjanta i się wywrócił z motocyklem Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w czwartek około godziny 16 w Krężnicy Jarej pod Lublinem. Policjanci drogówki pilnowali tam bezpieczeństwa, po tragicznym wypadku, w którym zginęło dziecko. W pewnym momencie zauważyli motocyklistę jadącego z dużą prędkością. Jednoślad nie miał tablicy rejestracyjnej. Policjanci chcieli skontrolować motocyklistę. Funkcjonariusz dał mu wyraźny sygnał do zatrzymania się, jednak ten całkowicie zignorował polecenia i podjął próbę ucieczki. Uderzył w mundurowego, po czym stracił panowanie nad jednośladem i wywrócił się na jezdnię. Wtedy uciekł pieszo do pobliskiego lasu. Policjant został przewieziony do szpitala, w którym spędzi jeszcze jakiś czas. W sobotę 3 października przeszedł poważną operację. Po zdarzeniu służby rozpoczęły się intensywne poszukiwania sprawcy. Motocykl nie był dopuszczony do ruchu, ponieważ nie posiadał rejestracji ani obowiązkowego ubezpieczenia. Do akcji skierowano kolejne patrole, a kryminalni szybko poznali tożsamość mężczyzny oraz miejsce, w którym może się ukrywać. Wybranka serca zabrała zbiega z lasu Jeszcze tego samego dnia wieczorem 22-latek został namierzony i zatrzymany na terenie powiatu chełmskiego. Z ustaleń portalu TVP.Info wynika, że wpadł w czwartek około godziny 22.30 w miejscowości Wołkowiany w gminie Żmudź podczas jazdy samochodem BMW. Wiozła go 20-letnia partnerka zbiega. Przy podejrzanym znaleziono marihuanę. Był trzeźwy, ale pobrano od niego krew do badań na obecność substancji psychoaktywnych. Okazało się, że, 22-latek prowadził motocykl elektryczny mimo sądowej decyzji o cofnięciu uprawnień. Czytaj także: Dramatyczne sceny pod Lublinem. Motocyklista staranował policjanta