Były już członek WOT nie przyznaje się do winy. Po czterech miesiącach walki o życie zmarł 25-letni Jakub, oblany benzyną i podpalony przez ojca swojego kolegi. Sprawca, 47-letni były już żołnierz WOT, czeka na proces w areszcie. Do tragedii doszło pod koniec maja w miejscowości Podzamcze pod Łęczną na Lubelszczyźnie. W niedzielne popołudnie na jednej z posesji w powiecie łęczyńskim dwóch dwudziestokilkuletnich mężczyzn – Jakub W. i jego przyjaciel Mateusz R. – naprawiało samochód.W pewnej chwili na posesję przyjechał zielonym kabrioletem Czesław R., 47-letni ojciec Mateusza R. Mężczyzna miał ze sobą kanister z benzyną, który według ustaleń śledczych kupił na stacji w Łęcznej kilka minut wcześniej. Tragiczny finał ataku na syna kolegi. Oblany benzyną i podpalony 25-latek nie żyjeMiędzy nim a kolegą syna wywiązała się awantura. W trakcie sprzeczki 47-latek oblał kolegę swojego syna benzyną, a następnie podpalił. Czesław R. w chwili ataku był nietrzeźwy i zachowywał się agresywnie. Miał mieć pretensje do kolegi syna o to, że zniechęca Mateusza R. do nauki w szkole podoficerskiej. Czytaj także: Planował zemstę za wyrok sądu. Chciał zabić żonę, policjanta i sędziegoDoszło do szarpaniny i bójki, po czym 47-latek uciekł. Został ujęty przez policjantów po krótkim pościgu w ogródkach działkowych w sąsiedniej miejscowości. Czesław R. usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa w Prokuraturze Rejonowej w Lublinie, następnie został aresztowany. Nie przyznał się do winy i przebywa w areszcie.Ofiara walczyła o życie cztery miesiąceJakub trafił do szpitala z poparzeniami 70 proc. ciała i uszkodzonymi drogami oddechowymi. Jego stan był skrajnie ciężki. Przez cztery miesiące mężczyzna był w śpiączce farmakologicznej na oddziale intensywnej terapii. Niestety, 29 września 25-latek zmarł. – Potwierdzam, że niestety pokrzywdzony zmarł. Prokurator zarządził sekcję zwłok – powiedział „Faktowi” prok. Marek Kozak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Dodał, że po uzyskaniu opinii zarzut zostanie zmieniony na dokonanie zabójstwa. Prokuratura oczekuje jeszcze na opinię biegłego psychiatry, który ma rozstrzygnąć o poczytalności sprawcy w momencie ataku. Następnie do Sądu Okręgowego w Lublinie trafi akt oskarżenia. Czytaj także: Torby z paliwem i świeczka pod autem. Nietypowy zamach przed komendą