Zamieszczał w sieci niepokojące posty. Omański pilot, który próbował przejąć maszynę lecącą z Dubaju do Tel Awiwu, miał zakaz lotów w swoim kraju. Nie jest jasne, czy linie Flydubai, zatrudniając niedoszłego zamachowca, miały tego świadomość – podał dziennik „The Wall Street Journal”. Według prokuratury Zjednoczonych Emiratów Arabskich Omańczyk próbował zaatakować kapitana siekierą i przeprowadzić „atak terrorystyczny”. Do dramatycznych scen doszło w środę. Pilot z Omanu ranił w kokpicie kapitana samolotu linii Flydubai, a jego celem było przejęcie maszyny i jej celowe rozbicie.Do tragedii nie doszło dzięki walecznej postawie kapitana z Indii Smita Machchhara oraz pasażerom. Machchharm, mimo poważnych ran, zdołał bowiem otworzyć drzwi do kabiny, dzięki czemu pasażerom udało się obezwładnić pilota z Omanu.– Doznałem tak wielu obrażeń, że upadłem. Czułem w tamtym momencie, że maszyna spada. Wiedziałem, że to ostatni moment – mówił bohaterski kapitan w wideorozmowie z premierem Indii Narendrą Modim. – Walczyłem o swoje życie. W pewnym momencie zrozumiałem, że jeśli nie wstanę, to pasażerowie stracą życie – relacjonował.Flydubai: Pilot miał zakaz lotów w OmanieKażdego dnia na jaw wychodzą nowe fakty dotyczące tego zdarzenia. „The Wall Street Journal” podał, że Omańczyk miał zakaz lotów wydany przez swój kraj ze względu na obawy o radykalizację poglądów. Nie jest jednak jasne, czy Oman poinformował inne kraje bądź linie lotnicze o zakazie lotów dla pilota i czy firma Flydubai miała tego świadomość przy zatrudnianiu niedoszłego zamachowca.Według serwisu CNN, powołującego się na dwa źródła oraz izraelskiego urzędnika, Omańczyk to Hamam al-Hammami urodzony w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Jego ojcem był Omańczyk, a matką Syryjka.CNN sprawdził też media społecznościowe Al-Hammamiego, w tym profil w serwisie kariery LinkedIn, zanim nie został on skasowany. Co ciekawie pojawiły się tam tylko dwa posty – oba opublikowane w środę, gdy doszło do krwawej próby przejęcia sterów.Post okrasił zdjęciami terrorystówJeden z postów to wideo, w którym zmontowano kilka ujęć z kokpitów Boeinga 737 Max. I nie byłoby w tym nic dziwnego jak na pracę pilota, gdyby nie zakończenie klipu.„Nagranie kończy się zdjęciem Ajmana az-Zawahiriego, który stanął na czele Al-Kaidy po śmierci Osamy bin Ladena, oraz zdjęciem Humama Chalila Abu Mulala al-Balawiego – lojalnego wobec Al-Kaidy zamachowca-samobójcy, który w 2009 roku zabił dziewięć osób, w tym siedmiu amerykańskich funkcjonariuszy i współpracowników CIA” – czytamy.Drugi post przedstawiał wygenerowany przez AI obraz trzech najświętszych miejsc islamu – Mekki, Medyny i Jerozolimy – połączonych ciągłym, świetlistym szlakiem. W podkładzie dźwiękowym był recytowany emocjonalny wiersz o odrzuceniu upokorzenia, braku lęku przed śmiercią oraz obronie własnej godności.W tym samym czasie takie same posty opublikowano na Instagramie na koncie, które również zostało już skasowane. Z kolei na skasowanym koncie na X, Al-Hammami, według relacji CNN, chwalił się swoim mizoginizmem i tym, że nie może znaleźć żony, która zgodzi się na męża radykała religijnego.W toku śledztwa służby – w tym Szin Bet, Mossad, wojsko oraz Ministerstwo Transportu – będą szukać odpowiedzi na wiele pytań. Jedno z najważniejszych dotyczy tego, jak to możliwe, że pilot z Omanu – kraju nieuznającego Izraela – mógł realizować lot do Tel Awiwu? Zważywszy na rygorystyczne izraelskie procedury bezpieczeństwa w lotnictwie.Samolot ostatecznie wylądował bezpiecznie w Tabuku w Arabii Saudyjskiej. W mediach są sprzeczne doniesienia o tym, kto zdołał wylądować maszyną. Według pierwszych relacji byli to lecący prywatnie inni piloci, ale są też doniesienia wskazujące na to, że była to zastępcza załoga („relief crew”) przydzielona do tego lotu ze względu na ryzyko przekierowania i wydłużenia podróży.Czytaj także: Auto wjechało przed meczem w grupę kibiców. Wśród rannych dzieci