Kanonada na PGE Narodowym. Wreszcie zwycięstw w dobrym stylu. Reprezentacja Polski odniosła premierowy triumf w rozgrywkach dywizji B Ligi Narodów. Na PGE Narodowym Biało-Czerwoni rozbili Rumunię, wygrywając aż 6:0. Bohaterem meczu – Robert Lewandowski – autor trzech bramek. Przed meczem spekulowano, że brak zwycięstwa może oznaczać dla Jana Urbana pożegnanie z posadą. Nie ma się co dziwić plotkom. Selekcjoner w dobrym stylu rozpoczął przygodę z kadrą, jednak po udanym początku później było już tylko gorzej. Polacy nie awansowali na mundial, a do tego w bezbarwnym stylu rozpoczęli start w Lidze Narodów.Hat-trick LewandowskiegoW piątkowy wieczór selekcjoner postawił na sprawdzony skład. Grupę weteranów uzupełnił Wiktor Nowak, który stał się największym wygranym jesiennego zgrupowania kadry. Pomocnik Slavii Praga po raz kolejny udowodnił, że na międzynarodowym poziomie radzi sobie bez kompleksów.Imponowały jego błyskotliwe odbiory w czasie, gdy Rumuni atakowali, a do tego sam w 29. minucie był blisko strzelenia gola dla Polski.Gdyby pokonał bramkarza, Polacy prowadziliby 2:0, bo wcześniej do siatki trafił Robert Lewandowski. Kapitan kadry w 22. minucie dostał doskonałe długie podanie od Sebastiana Szymańskiego. Gdy próbował minąć Radu Dragusina, ten powalił go w polu karnym. Sędzia nie miał wątpliwości – wskazał na jedenasty metr i pokazał czerwoną kartkę stoperowi Fiorentiny.Lewandowski zamienił jedenastkę na gola, zdobywając swoją 90. bramkę w narodowych barwach. Gol dla Polaków padł po okresie, gdy to Rumuni stwarzali większe zagrożenie pod naszą bramką. Najgroźniej było w 8. minucie, gdy znów Polacy kompletnie pogubili się po stałym fragmencie gry. Wtedy Karol Świderski trafił w plecy Nowaka, piłka spadła pod nogi Tudora Baluty, który swoim strzałem sprawił sporo problemów Marcinowi Bułce.Na szczęście, nasz golkiper spisał się bez zarzutu. Kilka chwil później jeszcze dwukrotnie bronił strzały Rumunów. Obraz gry uległ zmianie, gdy goście zaczęli grać w 10. Jeszce przed przerwą Polacy powinni zdobyć co najmniej dwa gole. W 32. minucie po strzale zza pola karnego Przemysława Frankowskiego piłka trafiła w słupek. Jeszcze lepszą okazję po błyskotliwym podaniu Świderskiego miał Nicola Zalewski, ale uderzył bardzo niecelnie. Polska wygrała z Rumunią 6:0Worek z bramkami na dobre rozwiązał się po zmianie stron. Drugą połowę Biało-Czerwoni rozpoczęli w koncertowym stylu. Nim gra zaczęła się na dobre, Polacy prowadzili już 3:0. W 47. minucie Zalewski pognał lewym skrzydłem, zagrał w pole karne, a swojego drugiego gola w piątkowym meczu zdobył Lewandowski. Zanim Rumuni doszli do siebie było już 3:0. Po dośrodkowaniu Frankowskiego niefortunnie interweniował były piłkarz Cracovii Virgil Ghita, dając Biało-Czerwonym kolejną bramkę. Polacy nie zamierzali na tym poprzestać. W 53. minucie atomowy strzał Szymańskiego z dystansu wylądował na poprzeczce. Później swoje szanse mieli jeszcze Świderski i Zalewski. Prowadzenie podwyższyliśmy w 62. minucie, gdy głową do bramkarza chciał wycofać Razvan Marin, ale zagrał prosto pod nogi Piotra Zielińskiego, a ten strzałem z pierwszej piłki zdobył czwartą bramkę dla Polaków.To nie był koniec kanonady. W 66. minucie było już 5:0, a z gola cieszył się Jan Bednarek, który popisał się celną główką po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Napór Polaków nie malał. W końcówce hat-tricka skompletował Lewandowski. Kapitan kadry uwielbia grać przeciwko Rumunom. Był to jego trzeci mecz i ósmy gol wbity rywalom.Polska w świetnym stylu pokonała Rumunię 6:0.