W grze miliardy z budżetu Unii Europejskiej. Przywódcy 17 państw UE, w tym premier Donald Tusk, we wspólnym liście sprzeciwili się dalszemu ograniczaniu wydatków na politykę spójności i rolną w przyszłym budżecie Unii na lata 2028-2034. Przypomnieli, że obie tradycyjne polityki już w propozycji Komisji Europejskiej z lipca 2025 r. zostały realnie ograniczone, mimo ogólnego wzrostu Wieloletnich Ram Finansowych. Pismo zostało skierowane do szefa Rady Europejskiej Antoniego Costy oraz premiera Irlandii Micheala Martina. Dublin, który sprawuje w tym półroczu prezydencję w UE, kończy przygotowania do kompromisowego projektu budżetu UE na lata 2028-2034.Sygnatariusze listu podkreślili, że obie tradycyjne polityki w budżecie Unii Europejskiej – spójności i rolna – już w pierwotnym projekcie nowego budżetu, z którym w lipcu 2025 r. wyszła Komisja Europejska, uległy cięciom w ujęciu realnym, pomimo ogólnego wzrostu wielkości Wieloletnich Ram Finansowych."Ich dalsza redukcja nie doprowadziłaby do modernizacji budżetu UE; jedynie by go osłabiła i mogłaby podważyć poparcie społeczne dla projektu europejskiego" – podkreślili liderzy.Pod listem podpisali się obok premiera Donalda Tuska przywódcy: Włoch, Bułgarii, Chorwacji, Estonii, Węgier, Litwy, Hiszpanii, Rumunii, Cypru, Czech, Grecji, Łotwy, Malty, Portugalii, Słowenii i Słowacji. Państwa te tworzą tzw. grupę przyjaciół spójności.Rolnictwo i regiony mają pozostać priorytetemSygnatariusze listu zgodzili się, że Unia Europejska stoi w obliczu wyzwań związanych z obronnością, konkurencyjnością czy bezpieczeństwem energetycznym. Podkreślili jednak, że stawianie im czoła nie może odbywać się kosztem polityk zapisanych w unijnych traktatach, które pozostają filarem integracji europejskiej.„Przyjaciele spójności” chcą, by wydatki na regiony i rolnictwo w kolejnym budżecie UE zostały utrzymane na poziomie postulowanym przez poprzednią, cypryjską prezydencję.Czytaj także: Putin szykuje się na wieloletnią wojnę. Plan wydatków zdradza plany KremlaCypr, który sprawował przewodnictwo w Radzie UE w pierwszym półroczu, w kompromisowym projekcie zaprezentowanym w czerwcu zaproponował zwiększenie środków na politykę spójności o 5 mld euro. Ogółem budżet miałby się jednak zmniejszyć o 2 proc., a największe cięcia miały dotyczyć Funduszu Konkurencyjności i programu Horyzont na badania i rozwój. Cypryjska propozycja została odrzucona przez państwa domagające się cięć, w tym Niemcy.Niemcy chcą cięć liczonych w setkach miliardówBerlin również przeprowadził dyplomatyczną ofensywę w tym tygodniu. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz i przywódcy pięciu innych państw UE: Austrii, Danii, Finlandii, Holandii i Szwecji oświadczyli, że domagają się cięć w unijnym budżecie na lata 2028–2034 na poziomie kilkuset miliardów euro.Przywódcy 17 krajów, „przyjaciół spójności”, zgodzili się, że nowe priorytety Europy wymagają dodatkowych środków. „W tym kontekście jesteśmy gotowi do konstruktywnej współpracy w zakresie dochodów, w tym nad propozycjami nowych zasobów własnych, które złagodziłyby bezpośrednią presję na budżety krajowe” – podkreślili. Jak jednak dodali, zasoby te powinny być sprawiedliwe i nieregresywne.Polska jest przeciwna przekierowaniu przychodów ze sprzedaży uprawnień do emisji ETS z budżetów krajowych do unijnej kasy, ponieważ uznaje ten pomysł za uderzający w kraje biedniejsze.Budżet wart 1,76 bln euroUnijna tzw. siedmiolatka wymaga jednomyślnej zgody wszystkich przywódców i zgodnie z założeniem ma zostać uzgodniona do końca 2026 r. Punktem wyjścia do negocjacji jest propozycja, z którą w zeszłym roku wyszła Komisja Europejska, zgodnie z którą nowy budżet ma wynieść 1,76 bln euro w cenach z 2025 r. (1,98 bln euro w cenach bieżących). W takim scenariuszu Polska miałaby dostać 123 mld euro.Czytaj także: Cosa Nostra robiła interesy z Berlusconim? Boss mafii ujawnia