Lekarzom nie udało się uratować mężczyzn. To był wyjątkowo tragiczny dzień dla warszawskiej komunikacji miejskiej. Przed południem na terenie zajezdni Kleszczowa, w autobusie linii 714 odnaleziono 81-letniego pasażera bez oznak życia. Kilka godzin później w pojeździe linii 111 zasłabł 73-latek. Mężczyzna zmarł mimo reanimacji prowadzonej najpierw przez pasażerów, a potem ratowników. Pierwsze zdarzenie miało miejsce około godz. 10:00. Ochroniarz zajezdni przy ul. Kleszczowej zwrócił uwagę, że w autobusie linii 714 znajduje się starszy mężczyzna, który nie daje znaku życia. Według stołecznej policji wezwani na miejsce ratownicy próbowali przez niemal godzinę reanimować nieprzytomnego pasażera. Nie udało się jednak przywrócić mu funkcji życiowych. Senior miał 81 lat. Pasażerowie poinformowali kierowcę o dramacie Do drugiej tego samego dnia tragedii doszło w autobusie linii 111 na Pradze-Południe. Ok. godz. 13:00 jeden z seniorów stracił przytomność w pojeździe. Pasażerowie zaalarmowali kierowcę, który zatrzymał się na przystanku. Świadkowie zaczęli reanimować starszego mężczyznę do czasu przyjazdu pogotowia. Niestety, również tym razem nie udało się pomóc pasażerowi. 73-latek zmarł. Okoliczności obu zdarzeń wyjaśniają policja i prokuratura. Czytaj także: Motocyklista potrącił policjanta. W ucieczce pomogła mu bliska osoba