Kraj biednieje, ale Moskwa nie oszczędza. Rosja przygotowuje się na to, że wojna w Ukrainie będzie trwała latami – wynika z analizy agencji Bloomberga, która przeanalizowała rekordowe wydatki wojskowe zawarte w projekcie budżetu na rok 2027. W przyszłym roku Rosja planuje przeznaczyć na wojsko około 17,1 bln rubli około 205 mld dolarów. To wzrost o ponad 40 proc. w stosunku do tego roku i aż 380 proc. więcej niż przed pełnoskalową agresją na Ukrainę w lutym 2022 roku. Kreml prognozuje jedynie niewielką redukcję wydatków – do 16,6 bln rubli (198,7 mld dolarów) – w 2028 roku i 16,3 bln rubli (195,1 mld dolarów) – w 2029 roku.Zdaniem Bloomberga spodziewane wzrosty wydatków na armię stanowią jeden z wyraźnych dowodów, jak głęboko konflikt zakorzenił się w priorytetach Władimira Putina, mimo narastającego obciążenia gospodarki i finansów publicznych. Analitycy nie wykluczają, że Kreml planuje dodatkowo zwiększyć presję na kraje Zachodu wspierające Ukrainę.Zamiast ograniczenia – wzrost wydatków. Rosja nie oszczędza na wojnie„Trajektoria ta stanowi gwałtowny zwrot w porównaniu z rokiem ubiegłym, kiedy Moskwa planowała ograniczyć wzrost wydatków wojskowych, dążąc do zmniejszenia deficytu budżetowego i odbudowy rezerw uszczuplonych w czasie wojny” – zwróciła uwagę agencja.Ministerstwo Finansów szuka sposobów, by sfinansować agresję na Ukrainę. Podniosło między innymi prognozę deficytu budżetowego na bieżący rok z 3,6 bln rubli (167 mld zł) do rekordowych 7,3 bln rubli (339 mld zł). Resort chciał też przeprowadzić aukcję obligacji skarbowych OFZ z terminem wykupu w 2030 roku, ale uznał ją za nieważną, gdyż nie było chętnychWskazano, że informacje o nowym budżecie pojawiły się w momencie, gdy negocjacje z USA utknęły w martwym punkcie, Rosja nasila ataki hybrydowe w Europie oraz intensyfikuje ataki na ukraińskie miasta i infrastrukturę.Ukraińskie ataki przynoszą skutkiPutin oszacował, że ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie kosztowały Moskwę 1 proc. PKB. Przyznał, że Kijów częściowo osiągnął swoje cele, prowadząc ostrzał rafinerii. Twierdził, że Moskwa odpowiedziała tym samym.O determinacji prezydenta Rosji świadczą jego zapowiedzi, że Kreml użyje całego swojego arsenału, jeśli ktoś spróbuje zaatakować obwód królewiecki lub inny region kraju. Straszył przy tym, że „nikt obecnie nie posiada takich środków zniszczenia jak Federacja Rosyjska”. Otwarcie mówił o możliwym użyciu broni jądrowej i broni masowego rażenia.Agencja Reutera poinformowała, że Moskwa wysłała do NATO nieoficjalny dokument, w którym zagroziła użyciem broni jądrowej w przypadku próby odcięcia obwodu królewieckiego. Zarzuciła Sojuszowi obranie „niebezpiecznego i lekkomyślnego kursu”, niosącego ze sobą „wysokie ryzyko wybuchu bezpośredniego konfliktu zbrojnego”.Czytaj także: Kolejne groźby Putina. „Użyjemy całego arsenału”