Dyktator za „integracją”. Białoruski dyktator Alaksandr Łukaszenka opowiada się za integracją na obszarze postsowieckim. Zachęcał do tego szefów delegacji uczestniczących w Euroazjatyckiej Radzie Międzyrządowej w Mińsku. Przekonywał, że optymalny model gospodarczy jest oparty na gospodarce planowej, czyli takiej, jaką prowadził Związek Sowiecki. Skutkowało to nędzą milionów osób, ale o tym już prezydent nie wspominał. – Chcę zapewnić – i nie będziecie mieli mi nic do zarzucenia – że dawno obraliśmy swój kurs. Zawsze podążaliśmy w tym samym kierunku i nie zmieniliśmy naszej polityki. Jesteśmy zaangażowani w integrację przestrzeni postsowieckiej, przede wszystkim – oświadczył Alaksandr Łukaszenka. Pominął, że wspólna sowiecka gospodarka oznaczała całkowite podporządkowanie polityczne Moskwie i podmiotowość republik związkowych.Dowodził, że odkąd rządzi, czyli od 1996 roku, utwierdził się w przekonaniu o zaciętej konkurencji na świecie, gdzie wszyscy dążą do ochrony swoich rynków. – Tworzenie szkół nie jest łatwe. Dlatego niczego nie zepsuliśmy. Jesteśmy zaangażowani przede wszystkim w nasz, jak to się teraz mówi, postsowiecki rynek. Bo nikt nas nigdzie nie potrzebuje – twierdził dyktator.Mińsk za gospodarką planowąPolityk przyznał także, że w czasach Związku Sowieckiego kraje związkowe tworzyły jedną przestrzeń gospodarczą, krytykowaną po upadku ZSRR jako przeregulowaną. – Uczono nas, że rynek będzie regulował wszystko. Nic takiego. Elementy gospodarki planowej leżą u podstaw wszystkich procesów – dowodził. Twierdził przy tym, że planowanie na szczeblu państwowym stosują dziś takie państwa jak USA i Japonia.Agencja BelTA, tuba propagandowa reżimu w Mińsku, oświadczyła, że Białoruś również stosuje planowanie w swoim rozwoju, „zachowując w ten sposób pozytywne doświadczenia i dziedzictwo epoki sowieckiej”. Zdaniem Łukaszenki jest to rozsądne i skuteczne podejście – takie, w którym „państwo nie zaprzecza swojej przeszłości i patrzy w przyszłość, co pozwala na osiągnięcie znaczących rezultatów”.Przekonywał, że taka taktyka stoi za sukcesem Chin. – Podążaliśmy tą drogą – od czasów ZSRR niczego nie zniszczyliśmy ani nie odrzuciliśmy – mówił dyktator, stojący także za bezpieką działającą jak w czasach sowieckich.Łukaszenka zachwala sektor publiczny– Bardzo ostrożnie i rozważnie prowadziliśmy prywatyzację. Tam, gdzie państwo nie mogło lub radziło sobie gorzej niż firmy prywatne, wycofywaliśmy się – sprzedawaliśmy lub prywatyzowaliśmy przedsiębiorstwa. Ale nie spieszyło nam się. Dlatego mamy bardzo silny sektor publiczny – zachwalał Łukaszenka.– Niczego nie zniszczyliśmy, nie udawaliśmy, że jesteśmy mądrzejsi od tego, co wtedy stworzono. Zachowaliśmy wszystko – podkreślał. Dodał, że dotrzymywanie zobowiązań osiągnięto między innymi poprzez utrzymanie kontroli państwa nad gospodarką. W kontekście sukcesów przemysłowych wymieniał sektor rolniczy, budowę maszyn i produkcję obrabiarek.Podniósł też znaczenie przemysłu zbrojeniowego, również ściśle związanego z Rosją. – Opieramy się na rosyjskiej produkcji zbrojeniowej. Kupujemy tylko rosyjskie produkty. Ale sami już wiele robimy. Zwłaszcza na podstawie doświadczeń z konfliktu Rosji z Ukrainą. Widzimy, co się tam dzieje i wyciągamy odpowiednie wnioski – przekonywał dyktator.Czytaj także: „Przygotowujemy się do wojny”. Łukaszenka zarządza wielką kontrolę armii