Samorządowiec nie stawił się na rozprawie. Monika Piątkowska pozwała swojego rywala w wyborach na prezydenta Krakowa Łukasza Gibałę. Sztab kandydatki popieranej przez KO i PSL domagał się, by polityk sprostował swoje słowa na temat radnych, którzy podobno chcieli do niego dołączyć. W piątek sąd podjął decyzję: Gibała musi zdementować informacje na temat rozmów z szóstką radnych z Koalicji Obywatelskiej. Przedterminowe wybory w stolicy Małopolski to efekt odwołania w maju w drodze referendum Aleksandra Miszalskiego (KO) z urzędu prezydenta miasta. W niedzielnej pierwszej turze wyborów Łukasz Gibała zdobył 36,38 proc. głosów, Monika Piątkowska 29,91 proc. Zmierzą się oni 11 października w drugiej turze.W poniedziałek Gibała zasugerował na antenie RMF FM, że zgłosiło się do niego sześcioro radnych KO, „którzy twierdzą, że są otwarci na rozmowy, że nie podobało im się to, co robił Aleksander Miszalski, i że – jeśli wygra wybory – to są gdzieś tam otwarci na jakąś współpracę”.Radni KO zaprzeczająWszystkich 19 krakowskich radnych KO zaprzeczyło w czwartek tym doniesieniom. Zapewniają, że – niezależnie od wyników – przy nowym prezydencie miasta będą mogli realizować swój program, ale wypowiedź o zadeklarowanej współpracy z Gibałą uważają za nieprawdziwą. Radni podpisali oświadczenia, w których oznajmili, że nie rozmawiali o współpracy po ewentualnej wygranej Gibały, dodając, że dokumenty te mogą być świadectwem w sądzie. – Nie może być tak, że polityk w ramach kampanii wyborczej stawia tezy, które są nieprawdziwe i poniekąd szkaluje dobre imię radnych, bo pokazuje nas jako osoby, które są koniunkturalne, które w pewnym momencie odchodzą od ideałów, z którymi startowali w wyborach do Rady Miasta, nie chcą realizować swojego programu, tylko chcą zrealizować program pana kandydata. Nie może być tak, dlatego złożyliśmy ten pozew – powiedział podczas briefingu prasowego Tomasz Daros, radny KO.Decyzja sąduW piątek Sąd Okręgowy w Krakowie zajął się pozwem Piątkowskiej i uznał, że wypowiedź Gibały nie do końca była prawdziwa. Kandydat musi wydać oświadczenie na swoim profilu na Facebooku i na antenie RMF FM. Dodatkowo zakazał Gibale rozpowszechniania nieprawdziwych informacji o współpracy z radnymi KO.Samorządowiec nie stawił się na rozprawie. Wcześniej ocenił pozew jako absurdalny. – Nigdy nie mówiłem o jakimś przechodzeniu radnych ze strony KO do mojego klubu. Zresztą, po co by mi to było, skoro radni KO deklarują, że zamierzają popierać moje dobre pomysły. To w zasadzie mi w zupełności wystarcza – oświadczył Gibała podczas czwartkowej konferencji prasowej.– Dziękuję radnym KO za otwartość i deklarację o współpracy – dodał.Czytaj także: „Nie będzie Krakowa w Warszawie”