Reakcja na cięcia budżetowe we Francji. Tysiące uczniów francuskich szkół protestuje przeciwko cięciom budżetowym w edukacji. Demonstracje przybierają coraz bardziej gwałtowny charakter, dochodzi do aktów wandalizmu i ataków na dyrektorów szkół. Od początku tygodnia trwają masowe protesty uczniów francuskich szkół. Powodem wystąpień w całym kraju są wieloletnie zaniedbania w systemie edukacji. Inicjatorzy protestów wskazują między innymi na braki kadrowe wśród nauczycieli, niedobór sprzętów i przepełnienie klas.– Chcemy po prostu, żeby rząd nas wysłuchał. Wolimy stać tutaj i to robić, niż uczyć się w kiepskich warunkach. To jedyny sposób, by nas usłyszano – powiedziała jedna z uczestniczek protestu w rozmowie z „The Guardian”.Uczniowskie protesty we Francji. Ataki na żandarmerię i dyrektorów szkółW ostatnich dniach władze informowały o nasileniu przemocy podczas protestów. Dochodziło m.in. do ataków na funkcjonariuszy, pracowników szkół i strażaków, a także do podpaleń, kradzieży i niszczenia mienia. Władze spodziewają się, że protesty będą kontynuowane. – Czterdziestu dyrektorów francuskich szkół odniosło obrażenia od początku trwających w kraju blokad liceów – poinformował minister edukacji Edouard Geffray.– Dotąd poszkodowanych zostało 65 pracowników, w tym 40 dyrektorów – powiedział Geffray na antenie telewizji BFMTV. Minister nie podał szczegółów dotyczących charakteru ani stopnia obrażeń. Rząd stawia sprawę jasno: rodzice mają „zapłacić za naprawy”Z kolei minister sprawiedliwości Gerald Darmanin zapowiedział, że rodzice nieletnich sprawców zniszczeń mogą zostać obciążeni kosztami napraw. Jak wyjaśnił, chodzi o to, by rodzice „zapłacili za naprawy”. Według ministra sprawiedliwości od początku protestów około 2 tys. osób trafiło do policyjnych aresztów, z czego 90 proc. stanowią nieletni. Jedna trzecia zatrzymań miała związek z aktami przemocy wobec innych osób. Organizacje studenckie i lewicowe, które wsparły demonstrujących, zapowiedziały „ogólnonarodowy protest” na 6 października. Z kolei premier Francji Sébastien Lecornu ostrzegł, że jakakolwiek eskalacja byłaby „nieodpowiedzialna”.Zobacz też: Fala przestępczości we Francji. Policja rozpoczęła protesty