Reportaż Bartłomieja Bublewicza. Mieli bronić Polski przed migrantami. Tak przedstawiali swoją misję. Dziś patrolują okolice Dworca Centralnego w Warszawie, nagrywają filmy, legitymują ludzi i sprawdzają cudzoziemców. Nasze ustalenia pokazują jednak, że część głośnych akcji grupy „Bronimy Polskiej Granicy” mogła być starannie wyreżyserowanym spektaklem. Spektaklem, który służył budowaniu rozpoznawalności jej lidera – Dariusza Daniela Sierhieja. Czerwiec. Centrum Warszawy. Grupa mężczyzn w paramilitarnych mundurach patroluje okolice Dworca Centralnego. Nagrywają filmy, legitymują ludzi i pokazują siłę. Problem w tym, że nie są funkcjonariuszami żadnej państwowej formacji.Polskie prawo jest w tej sprawie jednoznaczne. Podszywanie się pod funkcjonariusza publicznego lub wykonywanie czynności zastrzeżonych dla jego funkcji może być przestępstwem.W centrum tej historii jest właśnie on – Dariusz Daniel Sierhej. Człowiek przedstawiający się jako lider ogólnopolskiego ruchu. Sprawdziliśmy, jak działa jego organizacja, skąd bierze się jej zaplecze i jak wygląda rekrutacja nowych członków.Bo mimo kontrowersji – ona trwa.I. Dom rekolekcyjny pod WarszawąDotarliśmy do osób, które działały w grupie „Bronimy Polskiej Granicy”. To one wskazały nam dom rekolekcyjny na Mazowszu, który miał być miejscem spotkań organizacji. Według ich relacji Dariusz Sierhej i jego współpracownicy mieli nagrywać tutaj materiały publikowane później jako relacje z patroli przy wschodniej granicy. Część rozmówców wycofała zgody na publikację wizerunku, dlatego ich wypowiedzi musimy anonimizować.Według byłych członków podobne nagrania powstawały od 2024 roku. Jeden z rozmówców twierdzi, że działania coraz częściej podporządkowywano materiałom publikowanym w internecie. – Wszystko było robione pod kamerę – mówi.Podobny schemat miał pojawić się podczas wyjazdu do Zgorzelca latem 2025 roku. Na miejscu byli również ludzie związani z Ruchem Obrony Granic Roberta Bąkiewicza. – Nie działaliśmy razem. Każdy budował content dla siebie – relacjonuje były członek grupy.Według jego relacji działacze „Bronimy Polskiej Granicy” zostali przewiezieni kilka kilometrów od Zgorzelca, w miejsce wskazywane jako aktywne pod względem nielegalnych przekroczeń granicy. Na miejscu miała czekać kamera jednego z prawicowych kanałów na YouTube oraz porozrzucane w lesie i na polu rzeczy, przedstawiane jako ślady migrantów. – Wszystko wyglądało jak zainscenizowany plan filmowy. My na żadnych migrantów nie trafiliśmy – mówi.II. Kim jest Dariusz SierhejDariusz Sierhej jest prezesem Fundacji Armageddon Challenge. To w jej ramach ma działać „Bronimy Polskiej Granicy”. Jest także prokurentem spółki o tej samej nazwie, której prezesem jest Jarosław Chervatiuk, obywatel Ukrainy. Według byłych członków odpowiadał on między innymi za projektowanie i produkcję ubrań dla grupy. 31 lipca 2020 roku Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy wszczął postępowanie o rozwiązanie spółki, jednak według informacji z KRS nadal figuruje ona w rejestrze.Sierhej prowadził również firmy budowlane. W internecie pozostały opinie byłych pracowników, którzy zarzucają mu między innymi problemy z wypłatami i zobowiązaniami wobec pracowników. Jeden z nich pisał: „Ten gość ma kilka firm, wszystkie doprowadził do ruiny i nie płacił ludziom pracy wypłat”. W innym wpisie czytamy: „Tam było kilkanaście postępowań komorniczych. (...) Pensji i ZUS-ów nam nie płacił”.Byli członkowie organizacji krytycznie opisują także sposób zarządzania grupą. Według nich Sierhej miał budować wokół siebie środowisko silnie podporządkowane liderowi, odwołując się między innymi do religii. Pojawiają się też zarzuty dotyczące presji na osoby próbujące odejść. Sam Sierhej w jednym z wywiadów mówił o problemach z prawem. Według przekazanych nam informacji chodziło między innymi o zarzuty dotyczące składania fałszywych zeznań, fałszywego zawiadomienia o przestępstwie i kierowania gróźb karalnych. Jego nazwisko pojawia się również w sprawie dotyczącej podrabiania lub przerabiania dokumentu.III. Prywatna armia Grzegorza BraunaAktywność Dariusza Sierheja od kilku lat koncentruje się wokół środowiska Grzegorza Brauna. W materiałach publikowanych przez fundację regularnie pojawiają się wspólne zdjęcia z Braunem i politykami Konfederacji Korony Polskiej. Członkowie grupy mieli również angażować się w ochronę wydarzeń organizowanych przez Brauna. Według informacji medialnych za jedną z takich usług grupa miała otrzymać około 60 tysięcy złotych.Według naszych rozmówców Sierhej miał również powoływać się przed policją na znajomość z posłem Romanem Fritzem. W środowisku organizacji pojawiają się informacje, że może on znaleźć się na listach wyborczych Konfederacji Korony Polskiej w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. Według jednego z naszych źródeł intensywna obecność medialna grupy ma służyć budowaniu politycznej rozpoznawalności jej lidera.O komentarz poprosiliśmy Romana Fritza i Wojciecha Skalika. – Proszę się odwalić – usłyszeliśmy w odpowiedzi.IV. Zapisujemy się do grupy „Bronimy Polskiej Granicy”W sprawie patroli prowadzonych na Dworcu Centralnym postępowanie prowadzi Prokuratura Regionalna w Warszawie. My sprawdzamy, jak wygląda rekrutacja do organizacji. Dzwonimy na numer podany na stronie i wysyłamy oficjalne zgłoszenie.Kilka dni później otrzymujemy SMS. Pisownia oryginalna:„Dzien dobry Otrzymalismy zgloszenie do Bronimy Polskiej Granicy, jesli chcesz z nami dzialac, prosze przedewszystkim przeczytac maila zwrotnego. Wywiazac sie z punktow podanych 1. Zainstalowac aplikacje signal 2. Dokonac wpisowego - weryfikacja 3. Zakupic przynajmniej combat olive green- koszulke bpg na lato 4. Dac informacje zwrotna na ten numer ze wykonane jest wyzej podane . Po zdzwonimy sie i porozmawiamy. Pierwsze spotkanie organizacyjne nowo przybylych czlonkow BPG bedzie w najblizszym czasie. Dobrego dnia”.Kolejna wiadomość opisuje działalność organizacji: patrole przy granicy z Białorusią, działania w lasach, współpracę ze służbami, patrole w polskich miastach oraz udział w ochronie wyborów i prawicowych wydarzeń politycznych. Organizacja informuje również, że jej działalność i facebookowa grupa mają „błogosławieństwo biskupa”, a arcybiskup miał przejąć nad nimi duchowy patronat.Postanowiliśmy sprawdzić deklarację dotyczącą „pilnowania wyborów”. Jedynym znalezionym przez nas śladem jest Maria Sierhej – wspólniczka w spółce Armageddon Challenge, której prokurentem jest Dariusz Sierhej. Według dostępnych informacji miała zasiadać w komisji wyborczej podczas wyborów prezydenckich w 2015 roku jako osoba zgłoszona przez komitet Magdaleny Ogórek, kandydującej wówczas z list lewicy.Podjęliśmy kilka prób kontaktu z Dariuszem Sierhejem. Do momentu publikacji nie uzyskaliśmy odpowiedzi na wszystkie przedstawione przez nas pytania.Zobacz także: Prokuratura zajmie się fundacją założoną przez Brauna