Na obiekty w Wołgogradzie i Kujbyszewie. Ukraina nie przejęła się prośbami Donalda Trumpa i konsekwentnie, niemal codziennie atakuje rosyjskie rafinerie. Tym razem drony poleciały prawie 1000 km za linię frontu. Celem ataku nie była tylko sama infrastruktura paliwowa. „W ciągu ostatniej doby Ukraina zaatakowała obiekty naftowe w rosyjskich obwodach samarskim i wołgogradzkim” – poinformował w piątek w mediach społecznościowych prezydent Wołodymyr Zełenski.Rafineria samarska leży 950 km od linii frontu. To jeden z największych rosyjskich zakładów przetwórstwa gazu i petrochemii. Ale zakład ten ma też ogromne znaczenie z czysto militarnego punktu widzenia.Przedsiębiorstwo produkuje surowce do produkcji materiałów wybuchowych: benzen, fenol, aceton i syntetyczny alkohol etylowy. Te i inne składniki są wykorzystywane do napełniania pocisków artyleryjskich, bomb lotniczych, amunicji kasetowej i pocisków rakietowych.Rafinerie w Wołgogradzie i Samarze stanęły w ogniuW Wołgogradzie celem była rafineria koncernu Łukoil, oddalona 500 km od linii frontu. W obu obiektach wybuchły pożary. Czytaj także: Ten cios zaboli Rosjan. Potężna rafineria stanęła w płomieniach„Udzielamy uzasadnionych odpowiedzi na eskalację działań Rosji, nakładając własne sankcje o charakterze długoterminowym. Istotne rezultaty osiągamy praktycznie każdego dnia” – napisał, odnosząc się do ataków w Samarze i Wołgogradzie, Wołodymyr Zełenski.